fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Tajny raport o bezpieczeństwie pieszych

Pexels.com
Komisje na Wiejskiej debatują nad przepisami dotyczącymi pieszych, tymczasem ministerstwo ukrywa kluczowe opracowanie w tej sprawie.

– Mamy ogromny problem z bezpieczeństwem ruchu drogowego, a częścią tego problemu są piesi. Dlatego mocno dziwi upór urzędników – mówi Marcin Chlewicki ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Jego stowarzyszenie złożyło skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego na bezczynność Ministerstwa Infrastruktury, które odmówiło pokazania opracowania o zachowaniu pieszych i kierowców autorstwa Instytutu Transportu Samochodowego.

W ten sposób odniósł się do wystąpienia rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w piśmie do Ministerstwa Infrastruktury domagał się, by w Polsce, tak jak w niemal całej Europie Zachodniej, piesi mieli pierwszeństwo już na etapie zbliżania się do pasów. Obecnie są chronieni prawnie, tylko gdy już znajdują się na przejściu.

O to, co dzieje się z raportem, zaczęło dopytywać się Miasto Jest Nasze. Dzięki korespondencji z ministerstwem i Instytutem Transportu Samochodowego dowiedziało się, że badanie kosztowało ok. 350 tys. zł, objęło cztery województwa, a wyniki przekazano do ministerstwa w dwóch etapach, w grudniu i w lutym.

Zarówno instytut, jak i ministerstwo odmówiły jednak ujawnienia opracowania. Instytut twierdzi, że prawa do dokumentu posiada ministerstwo. A resort? „Rzeczpospolita" od tygodnia czeka na komentarz ministerstwa.

O tym, co zawiera raport, informował już portal BRD24.pl. Pisał, że badacze m.in. sprawdzali, z jaką prędkością piesi poruszają się na przejściu, ile czasu oczekują, czy przechodzą w miejscach niedozwolonych i rozmawiają przez telefon na zebrze. – Nieoficjalnie wiadomo, że badanie przyniosło negatywne wnioski na temat zachowania kierowców, których zdecydowana większość przejeżdża przez przejścia za szybko i przed nimi nie zwalnia – mówi redaktor naczelny portalu BRD24.pl Łukasz Zboralski.

Jego zdaniem ministerstwo odmawia pokazania raportu, bo jest „kłopotliwy politycznie". – Chodzi o to, że resort nie zgadza się na przyznanie większych praw pieszym, a w takim kierunku mogłaby pójść dyskusja po ujawnieniu dokumentu – mówi Zboralski.

Stanowisko ministerstwa zostało zawarte w odpowiedzi, która w czerwcu trafiła do rzecznika praw obywatelskich. „Nie wydaje się właściwym bezpośrednie przeniesienie do polskiego systemu prawnego rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich" – napisał wiceminister infrastruktury Rafał Weber. „Każde społeczeństwo europejskie posiada inne uwarunkowania kulturowe, prawne, inżynieryjne, edukacyjne, czy też podejście do poszanowania prawa" – wywodził.

Niemal identyczne pismo wysłał w odpowiedzi na interpelację posłanki PO–KO Moniki Rosy oraz do sejmowej Komisji Petycji. Ta ostatnia wysłała dezyderat do rządu w odpowiedzi na petycję Janusza Wojciechowskiego, byłego polityka PiS, a obecnie audytora w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, zadeklarowanego zwolennika zwiększenia praw pieszych.

Opinia ministerstwa nie jest jednak wiążąca dla sejmowej komisji. Podobną petycją dotyczącą pieszych zajmie się też wkrótce komisja w Senacie. Marcin Chlewicki „oburzającym" nazywa ukrywanie kluczowego opracowania w momencie, gdy toczą się dyskusje w parlamencie.

– Zbiega się to z ujawnieniem policyjnych danych za pierwsze półrocze, które mówią o wzroście ofiar na drogach w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku – mówi Chlewicki. Zauważa, że w 2018 r. na pasach zginęło 271 pieszych i ta liczba wzrasta trzeci rok z rzędu. W czerwcu Janusz Wojciechowski mówił, że polskie statystyki wypadków na przejściach są najgorsze w Europie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA