fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Jak resort turystów w Niemczech liczył

Fotorzepa, Rafał Guz
Grecja, Turcja, Hiszpania? Nie, według Ministerstwa Sportu i Turystyki Polacy w celach turystycznych najchętniej odwiedzają Niemcy. Eksperci z branży są zdegustowani taką statystyką.

Najliczniej przybywający turysta do Polski to Niemiec, Ukrainiec i Rosjanin, z kolei Polak najchętniej wyjeżdża na urlop do Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii – te zaskakujące dane za 2015 r. publikuje Ministerstwo Sportu i Turystyki w raporcie „Turystyka w Polsce".

Zestawienie przynosi obiecujące dane: w ciągu czterech lat o ponad 80 procent wzrosły wydatki turystów zza granicy w Polsce – z 7,6 mld euro w 2011 r. do prawie 13 mld w 2015 r.

Kliknij w grafikę, by ją powiększyć:

Myli się jednak ten, kto oczami wyobraźni widzi cudzoziemca np. opalającego się nad Bałtykiem lub spacerującego po Bieszczadach. Z raportu wynika bowiem, że w ubiegłym roku Polskę odwiedzali najchętniej turyści z Niemiec (6 mln), Ukrainy (1,2 mln), Rosji (873 tys.) i Białorusi (800 tys.). Polacy za cel urlopu obierali najchętniej Niemcy (2,1 mln), Włochy (900 tys.) i Wlk. Brytanię (800 tys.).

Co z turystycznymi wyjazdami Polaków? Według resortu na czwartym miejscu jest Chorwacja i Grecja (po ponad 600 tys. turystów), a popularna jeszcze w zeszłym roku Turcja jest na ostatnim miejscu (400 tys.).

Eksperci branży są zdegustowani „turystycznym" raportem Ministerstwa Sportu i Turystyki.

– Dane o ruchu turystycznym, które przedstawiło Ministerstwo Sportu i Turystyki, rozmijają się nie tylko ze statystykami sprzedażowymi Travelplanet.pl, ale także innymi branżowymi danymi i badaniami opinii, dostępnymi publicznie – ocenia Radosław Damasiewicz, dyrektor marketingu i e-commerce Travelplanet.pl

Z przygotowywanych co roku prze tego agenta turystycznego Raportów Podróżnika wynika, że w 2015 roku najpopularniejszym kierunkiem zagranicznych wyjazdów urlopowych Polaków z biurami podróży była Grecja (ok. 31 proc. wyjazdów), Turcja (ok. 16. proc.), Hiszpania i Egipt (ok. 13 proc.) oraz Bułgaria (ok. 8 proc.). – Niemcy i Wielka Brytania we wszystkich rankingach branżowych lokują się daleko poza pierwszą dziesiątką – podkreśla Damasiewicz.

Skąd tak rozbieżne statystyki? – Wygląda na to, że w ministerialnym raporcie turysta, który chce zwiedzić kraj i wypocząć, został wymieszany z emigrantem, robotnikiem czasowym ze Wschodu i klientem przygranicznych supermarketów. Jak wiemy Czesi, Białorusini czy Rosjanie przyjeżdżają do Polski głównie na zakupy, Ukraińcy do pracy – mówi Damasiewicz.

Zdaniem Piotra Henicza, wiceprezesa Itaki, cały raport opiera się na definicjach „turysty zagranicznego" i „cudzoziemca" przyjętych przez ministerstwo.

– Stosując te definicje, otrzymuje się w konsekwencji wyniki, które raczej odbiegają od statystyk touroperatorów. My stosujemy inne kryteria: liczba klientów, którzy wyjechali z nami na wakacje, czyli suma wszystkich osób na rezerwacjach – podkreśla. W roku 2015 liderami sprzedaży w Itace były: Grecja, Hiszpania, Turcja, Egipt, Włochy, a nie Niemcy.

Dane, jakie znalazły się w raporcie, oszacował Departament Turystyki resortu. Skąd wzięto dane do raportu? – Badania mieszkańców Polski prowadzone są w domach, natomiast badania nierezydentów – w okolicach przejść granicznych – mówi Katarzyna Kopeć-Ziemczyk, rzeczniczka resortu sportu.

Nieprecyzyjna jest też definicja turysty w ustawie o usługach turystycznych. To „osoba, która podróżuje do innej miejscowości poza swoim stałym miejscem pobytu na okres nieprzekraczający 12 miesięcy, dla której celem podróży nie jest podjęcie stałej pracy w odwiedzanej miejscowości i która korzysta z noclegu przynajmniej przez jedną noc". Ukrainiec, który pracuje sezonowo w polskim sadzie, wypełnia więc definicję turysty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA