fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Piramidy finansowe nadal kuszą

Amber Gold to największa piramida finansowa ostatnich lat
Fotorzepa, Piotr Wittman
43 śledztwa dotyczące parabanków. Miraż zysków silniejszy od rozsądku.

Nie ma już tak spektakularnych upadków piramid finansowych, jak Amber Gold czy GetBack, jednak tego rodzaju oszustwa nie zniknęły. Wciąż nie brak „cudotwórców", którzy obiecują szybkie pomnożenie pieniędzy, oraz chętnych, skuszonych mirażem zysków.

W kraju toczą się obecnie 43 śledztwa w sprawie tzw. parabanków – wynika z danych Prokuratury Krajowej dla „Rzeczpospolitej". To mniej niż w poprzednich latach, ale – biorąc pod uwagę straty, jakie generuje każdy taki przypadek – skala jest znacząca.

Z pubu do parabanku

Oszustwa zarówno wyrafinowane, jak i prymitywne, które – po fakcie – budzą zdumienie poziomem naiwności. W każdym straty idą w miliony złotych, a liczba poszkodowanych sięga nawet tysięcy osób.

W Ełku 30-letnia Justyna W. oszukała – jak twierdzi prokuratura i CBA – 150 osób na 60 mln zł. – Nie posiadała żadnych kwalifikacji, ani wiedzy z zakresu ekonomii czy finansowania. Kiedyś pracowała w pubie – mówi nam Ryszard Tomkiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, która ukróciła proceder.

Poprzez swoją firmę Pośrednictwo Finansowe Expert kobieta miała m.in. inwestować na Giełdzie Papierów Wartościowych. Klientom obiecywała np. 30 proc. zysku w ciągu pół roku. Chętni wpłacali od 100 tys. zł do nawet 1 mln zł – ustalili śledczy. Powierzali W. swoje oszczędności, a nawet brali na ten cel kredyty. – To była typowa piramida finansowa. Po pół roku klienci otrzymywali zarobione pieniądze, ale zachęcani wpłacali większe kwoty. I zostawali z niczym – mówi Tomkiewicz.

Aż dwa tysiące osób utopiło ok. 600 mln zł w certyfikatach funduszy inwestycyjnych oferowanych przez – jak twierdzą śledczy – zorganizowaną grupę „białych kołnierzyków".

– Mechanizm był zbliżony do piramidy finansowej. Podejrzani oferowali do sprzedaży fundusze, a pieniądze wyprowadzali. Kupili np. udziały w spółce na Cyprze, i tu kończy się ślad wytransferowanych środków – mówi prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Grupa stworzyła i zarządzała czterema zamkniętymi funduszami inwestycyjnymi. – Jej celem było wyłudzenie znacznych kwot i ogłoszenie upadłości – mówił Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Zarzuty postawiono już 26 osobom, a kilka jest w areszcie. W tym Piotr W., „mózg" procederu, z jednego z domów maklerskich (podejrzany o kierowanie grupą przestępczą). To finansista, z kompetencjami.

Z kolei 700 osób – obligatariuszy – straciło ok. 36 mln zł na działalności innej piramidy finansowej – firmy Horcus Investment Group. Oferowano im papiery wartościowe firm z grupy Horcus w trybie oferty prywatnej, zapewniając o braku ryzyka i przedstawiając nierzetelne informacje. Niedawno do sądu trafił akt oskarżenia w tej sprawie.

To zaledwie kilka przykładów ostatniego czasu.

Gra na emocjach

W ubiegłym roku w kraju toczyło się 57 śledztw w sprawie parabanków, rok wcześniej – 52. Obecnie jest ich 43.

To mniej niż w 2016 r., kiedy w ciągu czterech miesięcy (wrzesień–grudzień) prokuratury zarejestrowały 27 spraw.

W czym tkwi fenomen piramid finansowych, które mimo alarmujących afer z niedawnej przeszłości, wciąż kuszą?

– Brak właściwego nadzoru nad sektorem finansowym, a z drugiej strony bardzo atrakcyjna oferta instytucji działających na rynku finansowym, które stosują różne socjotechniki, by przyciągnąć klienta i zaoferować mu duże zyski – ocenia poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz'15 z Komisji ds. Amber Gold. – Z drugiej strony życie publiczne jest pełne przykładów działań opartych na emocjach, a nie zdrowym rozsądku.

Prokurator Ryszard Tomkiewicz zauważa, że w pogoni za „fortuną" głowy tracą ludzie rożnych profesji i środowisk. – Pieniądze wpłacają m.in. przedsiębiorcy, urzędnicy, lekarze. Chyba tylko prawników nie było w tym gronie – zaznacza Tomkiewicz.

Tymczasem bliski finału jest proces twórców Amber Gold – jednej z największych piramid finansowych ostatnich lat – Marcina P. i jego byłej żony. Komisja śledcza ds. Amber Gold ustaliła, że zawiodły instytucje państwa. Jednak na wiele pytań wciąż brak odpowiedzi. Kluczowe: jak Marcin P., 28-latek po liceum ekonomicznym, mógł rozwinął biznes i ściągnąć od klientów ok. 850 mln zł. Chociaż zanim założył piramidę finansową, P. dorobił się dziewięciu wyroków (część się zatarła), a z kary dwóch lat więzienia odsiedział cztery miesiące. I komu zawdzięcza, że zamiast za kratami, od maja 2012 r. nabijał klientów na lokaty w złocie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA