fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Coraz więcej dzieci odbiera sobie życie. Najmłodsze miało osiem lat

fot. stock.adobe.com
Joanna Ćwiek
Karolina Kowalska
Przybywa najmłodszych, którzy odbierają sobie życie. – To odzwierciedlenie nastrojów społecznych i braku umiejętności wychowawczych – mówią eksperci.

Pandemia, stres, strach, izolacja, zdalna edukacja i brak kontaktu z rówieśnikami powodują, że coraz więcej młodych ludzi uważa, że jedynym rozwiązaniem ich sytuacji jest odebranie sobie życia. Policyjne statystyki samobójstw wśród młodych w ubiegłym roku niestety mocno poszybowały w górę.

W ubiegłym roku skutecznie na swoje życie targnęło się 116 osób do 18. roku życia. Wśród nich było ośmioletnie dziecko – wynika z danych Komendy Głównej Policji. Najwięcej takich przypadków odnotowano na terenie województwa mazowieckiego, zachodniopomorskiego, dolnośląskiego i śląskiego.

To zatrważające tym bardziej, że wzrost nastąpił po dwóch latach względnej stabilizacji. W 2019 r. życie odebrało sobie 98 dzieci (4 w grupie 7–12 lat i 94 w grupie 13–18 lat). W 2018 – 97 (5 w grupie 7–12 lat i 92 w grupie 13–18 lat). W 2017 nieletnich samobójców było 116.

Zdaniem prof. Piotra Gałeckiego, konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii, wzrost liczby samobójstw wśród dzieci jest związany z psychicznym funkcjonowaniem dorosłego społeczeństwa: – Są to naczynia połączone. Zdolność radzenia sobie dzieci jest powiązana ze wsparciem psychicznym ze strony rodziców, dorosłych. Niestety brak wsparcia zarówno dla dzieci, jak i dorosłych będących w sytuacji kryzysu psychicznego przyczynia się do takich wzrostów – dodaje prof. Gałecki.

Kruchość relacji

– Pojawienie się prób samobójczych czy deklarowanie myśli samobójczych jest przejawem sygnalizowania problemów wśród dzieci. Trend obniżania się granicy wieku sprawców dokonanych prób samobójczych jest niepokojący – mówi dr n. med. Tomasz Srebnicki, specjalista psychoterapii dzieci i młodzieży z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Zauważamy jednak, że problemy z nastrojem i zaburzenia depresyjne zaczynają mieć coraz młodsze dzieci. Przyczyn jest mnóstwo, ale warto pamiętać, że depresja jest chorobą cywilizacyjną, jak cukrzyca i otyłość, i nie ma się co dziwić, że dotyka także młodszej populacji.

Problemem jest także to, że teraz całe życie – szkolne i towarzyskie – toczy się w systemie online. – Dzieci przyzwyczajone są, że w internecie nagrodę otrzymuje się bardzo szybko. Jeśli jednak ich działania nie spotkają się z aprobatą, dziecko szybko się załamuje. W szkole online nie brakuje także przemocy rówieśniczej – mówi Marta Bańkowska, psycholog z Fundacji na rzecz Wspierania Wszechstronnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży „Mentis". – Z takimi sytuacjami trudno radzą sobie zwłaszcza te dzieci, które nie mogą liczyć na wsparcie w domu. Pandemia i zamknięcie na małych przestrzeniach uwypuklają problemy rodzin – dodaje ekspertka.

Zdaniem Bańkowskiej część dzieci może byłaby odporniejsza na obecną sytuację, gdyby przed pandemią nie były trzymane pod kloszem, więcej czasu spędzały z rówieśnikami na podwórku i na rozmowach z rodzicami, a mniej w samochodach – wożone z jednych zajęć na drugie. – To m.in. spowodowało, że dzieci są takie kruche. Aktywność z rówieśnikami na podwórku było pewnego rodzaju szczepionką – tłumaczy Marta Bańkowska.

przepełnione

Trudno także o fachową pomoc, bo szpitale psychiatryczne, których jest mało, pękają w szwach. W Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w podwarszawskim Józefowie na oddziale dziecięcym jest o sześciu pacjentów więcej niż łóżek. Na młodzieżowym – o ośmiu więcej. W Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie przebywa dwoje pacjentów ponad liczbę łóżek. Miejsc brakuje także w Łodzi, Lublinie, Gdańsku i na Śląsku.

Nie sposób także zapisać dziecka do poradni psychiatrycznej. Wyszukiwarka terminyleczenia.nfz.gov.pl pierwszy termin na Mazowszu proponuje 25 marca – w Płocku. W Warszawie wolny termin jest dopiero 21 kwietnia. W Świętokrzyskiem najbliższy termin to 28 czerwca, w Warmińsko-Mazurskiem 25 maja, w Łódzkiem 14 kwietnia (kolejny 10 maja), w Podkarpackiem 12 kwietnia, na Podlasiu 13 kwietnia, na Pomorzu 1 kwietnia, w Opolskiem 27 marca (kolejny 12 maja i 22 czerwca), a na Śląsku – 25 marca.

Trudny dostęp do specjalisty to efekt wieloletniego zaniedbywania psychiatrii dziecięcej. Teraz się to zmienia, ale rezultaty nie są widoczne z dnia na dzień. W 2018 r. roku psychiatria dzieci i młodzieży została uznana za specjalizację priorytetową. Szkolący się w niej rezydenci mogą liczyć na wyższe wynagrodzenie, ale specjalistów jest wciąż za mało. Według najnowszych, marcowych danych Naczelnej Rady Lekarskiej w Polsce jest 515 psychiatrów dziecięcych, z czego zawód wykonuje 482.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA