fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Więcej ofiar na polskich drogach. Co dziesiąty wypadek jest śmiertelny

Fotorzepa, Michał Walczak
Coraz więcej osób ginie w wypadkach. Eksperci: żeby to się zmieniło, kierowcy muszą zdjąć nogę z gazu.

Skala zabitych na drogach stawia Polskę od lat w niechlubnej europejskiej czołówce i – jak się okazuje – miniony rok pod tym względem był jeszcze gorszy. Przy wyraźnym spadku liczby wypadków i osób w nich rannych, ofiar śmiertelnych znowu przybyło.

– W 2019 r. na drogach zginęło 2905 osób. Mówiąc obrazowo, w ubiegłym roku średnio w co dziesiątym wypadku ktoś stracił życie – mówi „Rzeczpospolitej" Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Główny powód wysokiej śmiertelności to wciąż nadmierna prędkość – zaznacza.

Czworo zabitych

Najnowsza tragedia, która zabrała życie czterech osób wydarzyła się we wtorek – przy dobrych jak na tę porę roku warunkach na drodze krajowej nr 17, koło Kołbieli (Mazowsze). Rozpędzony samochód osobowy wbił się w tył naczepy ciężarówki. Z danych KGP wynika, że w ubiegłym roku doszło do 31 674 wypadków – o 1,4 tys. mniej niż w poprzednim. Spadła też – o 1,9 tys. – liczba rannych. Ale zabitych było o 44 więcej (w 2018 r. ich liczba zwiększyła się o 31 wobec 2017 r.).

Najbardziej „śmiertelnym" województwem, gdzie życie na drogach straciło 310 osób – o 13 więcej niż rok wcześniej – jest mazowieckie (bez Warszawy, bo tu w ubiegłym roku zginęło osiem osób).

Co ciekawe, Mazowsze pod względem liczby wypadków zajmuje dopiero piąte miejsce w kraju – jednak okazuje się, że ich skutki często były tragiczne, w co siódmym ktoś zginął. Dużo zabitych było też w woj. wielkopolskim (279 – o 18 więcej), ale ten region przoduje w liczbie wypadków – w ubiegłym roku było ich niemal 4 tys., czyli najwięcej w kraju.

Powyżej 200 ofiar było również na drogach woj. łódzkiego, dolnośląskiego i kujawsko-pomorskiego. Z kolei największy spadek zabitych dotyczy Małopolski – tu ofiar było o 47 mniej (łącznie 176) – oraz woj. warmińsko mazurskiego, gdzie zginęło o 39 osób mniej.

W przydrożne drzewo

Ludzie najczęściej giną w terenie niezabudowanym – tu dochodzi do ok. 75 proc. ogółu wypadków. – Poza miastami kierowcy jeżdżą szybciej, a w razie zderzenia, im większa prędkość, tym bardziej tragiczne skutki – wyjaśnia Kobryś.

Z kolei Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, zauważa: – Mimo wielu patroli na część wypadków jako policja nie mieliśmy żadnego wpływu. Chodzi o sytuacje, gdy jest ładny dzień, dobre warunki, ale kierowca jechał zbyt szybko, wypadł z zakrętu i np. rozbił się na przydrożnym drzewie – tłumaczy Borowiak.

– Nic nie zastąpi rozsądku kierowców i to trzeba wciąż przypominać – uważa Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji. Wspomina wypadek z wtorku, gdy na łuku młody kierowca wypadł z drogi, zginął na miejscu. – Prawo jazdy miał od niedawna. To tragedia dla jego bliskich, miało urodzić mu się dziecko – dodaje Joanna Kącka.

Pomysły na piratów

Maria Dąbrowska-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego ocenia, że wzrost liczby zabitych w wypadkach może mieć związek z tym, że za szybko jeździmy. – Jak wynika z badań Instytutu, aż 75 proc. kierowców przekracza dozwolone limity prędkości – mówi Dąbrowska-Loranc. – Badania pokazały też, że 58 proc. kierowców przekracza prędkości na autostradach, a aż 84 proc., jadąc przez wsie i małe miejscowości – mówi ekspertka.

Dobre drogi – jak oceniają eksperci – mają pewien wpływ na bezpieczeństwo, o czym świadczy choćby to, że na autostradach doszło do 414 wypadków z 70 zabitymi. Podobna skala dotyczy ekspresówek. – Droga ma znaczenie, jednak w 95 proc. przypadków winę za wypadek ponosi człowiek – podkreśla insp. Kobryś. – Polscy kierowcy muszą więc zdjąć nogę z gazu, co zresztą czynią, gdy podróżują za granicą – dodaje i przypomina, że piratów coraz częściej wyłapują policyjne grupy Speed mające nieznakowane pojazdy z wideorejestratorami.

– Z danych policji wynika, że w ubiegłym roku wzrosła liczba przekroczeń prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym. Tymczasem prędkość ma niewątpliwy wpływ na ciężkość wypadków, czyli liczbę zabitych – zaznacza Dąbrowska-Loranc. I dodaje: – Stara zasada potwierdzona badaniami naukowymi mówi, że obniżenie rzeczywistej średniej prędkości o tylko 5 proc. może doprowadzić do redukcji liczby wypadków z rannymi o 10 proc., a wypadków śmiertelnych aż o 20 proc.

Wśród pomysłów na ograniczenie śmiertelności, które w końcu 2019 r. zapowiedział premier, kluczowe to pierwszeństwo dla pieszych przed wejściem na pasy i ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h przez całą dobę. Ponadto: możliwość odbierania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h także w terenie niezabudowanym.

Jak niedawno pisała „Rzeczpospolita” sposoby na poprawę bezpieczeństwa, które ogłosił premier Mateusz Morawiecki, to dobry kierunek - jednak muszą zostać uzupełnione przez znacznie wyższe mandaty za wykroczenia na drodze, orazi bardziej restrykcyjne podejście do punktów karnych – mówili nam w grudniu pytani o to eksperci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA