fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Rośnie liczba odebranych praw jazdy. Będą rewolucyjne zmiany?

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Wciąż rośnie liczba odebranych praw jazdy za przekroczenie prędkości. Ekspert: trzeba szybko zaostrzyć przepisy.

Fotoradary, kontrole drogówki, grupy SPEED, które w nieoznakowanych samochodach namierzają kierowców łamiących przepisy, to wciąż za mało, by odstraszyć piratów drogowych. W tym roku za przekroczenie dozwolonej prędkości o więcej niż 50 kilometrów na godzinę, prawa jazdy zatrzymano już ponad 46 tys. kierowców. Rok temu o tej samej porze – niespełna 34 tys. – wynika z najnowszych statystyk.

– To niestety, wzrost o ponad jedną trzecią w porównaniu z podobnym okresem roku ubiegłego – przyznaje Robert Opas z Komendy Głównej Policji.

Przekroczenia są znaczne. Np. w Konopkach na Mazowszu 36-latka jechała volvo 135 km/h tam, gdzie obowiązywało ograniczenie do 60 km/h. Zjechała na przeciwny pas, uderzyła w barierę, a później w samochód z naprzeciwka. Zatrzymana przyznała, że jechała szybko, a w dodatku „poprawiała włosy, spadły jej okulary i to ją zdekoncentrowało”.

W walce z piratami na drogach mają pomóc rewolucyjne zmiany, zapowiedziane pod koniec ubiegłego roku przez premiera Mateusza Morawieckiego. W tym: zatrzymywanie praw jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h także poza terenem zabudowanym, zrównanie maksymalnej prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h w dzień i w nocy (dziś tylko w dzień) oraz pierwszeństwo pieszego przed wejściem na pasy.

Zmiany miały wejść od 1 lipca, ale jest poślizg. Sporne mają być – jak niedawno pisała „Rzeczpospolita” – zapisy dotyczące zupełnie nowych uprawnień dla pieszych i zatrzymywanie prawa jazdy za tzw. 50+ na każdej drodze. Tą sankcją – jak ocenił resort sprawiedliwości podczas konsultacji międzyresortowych należałoby objąć „tylko najbardziej drastyczne przekroczenia”, jak ponaddwukrotne przekroczenia dopuszczalnej prędkości.

Projekt w maju trafił na obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów, trwają uzgodnienia nad wprowadzeniem zmian. Kiedy nowe zasady wejdą w życie – nie wiadomo.

Tymczasem według ekspertów pilnie potrzeba rozwiązań, które zwiększą bezpieczeństwo. Bo prędkość to wciąż jedna z głównych przyczyn tragedii, zwłaszcza śmiertelnych.

W tym roku, do połowy września doszło do 2717 wypadków, to o 557 mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Rannych było o pół tysiąca mniej, ale zabitych – niemal tyle samo, bo 170 osób, czyli tylko o jedna mniej. – To oznacza, że wypadki były tragiczniejsze w skutkach. A takie są przy nadmiernej prędkości – komentuje Wojciech Pasieczny, były szef stołecznej drogówki, ekspert ruchu drogowego.

Ocenia, że zaostrzenia przepisów, o których mowa, są bardzo dobre i powinny wejść w życie jak najszybciej. – W wielu państwach zatrzymuje się prawa jazdy nie tylko za przekroczenie prędkości o 50 km na godzinę, ale i nawet o 35 km. To nie mandat i punkty, karne „bolą” kierowców, ale utrata prawa jazdy – zaznacza Pasieczny. Uważa, że w Polsce problemem jest brak nieuchronności kary. – Włos jeży się na to, co kierowcy wyprawiają. Przejeżdżają na czerwonym świetle, nagminnie skręcają nie z tego pasa ruchu i przekraczają prędkość. Trzeba kar i codziennych działań policji, akcje wyłapujące piratów to za mało – ocenia Wojciech Pasieczny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA