fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Pięcioletni Dawid ofiarą zemsty?

Służby poszukujące Dawida Żukowskiego chcą przeczesać w sobotę około 400 hektarów terenu w Grodzisku Mazowieckim
Fotorzepa/ Marcin Łobaczewski
Konflikty rodzinne to główny powód samobójstw w Polsce. Ojciec pięcioletniego Dawida Żukowskiego by je rozwiązać wybrał tragiczny sposób - zabrał dziecko chcąc zemścić się na żonie – uważają eksperci.

„Już nigdy go nie zobaczysz” – powiedział do matki chłopca jego ojciec zanim popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Wygląda na to, że swój szaleńczy plan zrealizował w perfekcyjny sposób - mimo poświęcenia policjantów i ochotników, dotąd nie trafili na ślad pozwalający ustalić co stało się z chłopcem.  

Poszukiwania Dawida trwają już trzecią dobę, a biorą w nich udział policjanci, wspierani przez żołnierzy WOT i strażaków, tropu szukają specjalnie wyszkolone  psy – jednak nadal nie wiadomo jak jest los pięciolatka z Grodziska Mazowieckiego. W środę ojciec zabrał go z domu, i po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił do matki chłopca jasno dając jej do zrozumienia, że więcej syna nie zobaczy. Odtąd los Dawida jest nieznany.

Wszyscy liczą na optymistyczny wariant - że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Jednak z upływem czasu – jak twierdzą eksperci – coraz trudniej o taki scenariusz.

- Poprzez oddzielenie dziecka od matki, mężczyzna chciał się na niej zemścić za swoje porażki i nieporozumienia rodzinne. To przykre, że wybrał tak tragiczny sposób na rozwiązanie swoich problemów. Kosztem dziecka, które potraktował jako kartę przetargową – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog i suicydolog.

Podobnie uważa dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej: - Mężczyzna był w konflikcie z żoną i jego zachowanie mogło być elementem zemsty na niej, myślenia w rodzaju: ja nie będę żył, ale ty też nie będziesz miała dziecka - mówi dr Pobocha.

- Niestety, istnieje ryzyko, że ojciec pozbawił chłopca życia – uważają eksperci.

Nieporozumienia rodzinne to - wśród ustalonych przyczyn – główna, jaką kierują się desperaci podejmując decyzję o odebraniu sobie życia. Statystyki wskazują, że choć samobójstw jest mniej niż kilka lat temu, to ich skala wciąż jest alarmująca. 

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ubiegłym roku z własnej woli rozstały się z życiem 5182 osoby – o 94 mniej niż rok wcześniej. To oznacza, że w wyniku samobójczej śmierci ginie więcej osób niż w wypadkach drogowych (w minionym roku było 2,8 tys. zabitych na drogach) – a już ta skala jest niepokojąca.

Najwięcej samobójstw miało miejsce w Warszawie i na Mazowszu - łącznie 769, oraz na Śląsku, gdzie było ich 596, i kolejno na Dolnym Śląsku (427 takich zdarzeń) oraz w woj. łódzkim (391 przypadków). Niemal 100 samobójców jako sposób zejścia ze świata wybrało rzucenie się pod rozpędzony pojazd - samochód czy pociąg.

Desperaci to najczęściej ludzie w sile wieku, a wśród powodów jakimi się kierują na plan pierwszy wysuwają się konflikty  rodzinne, choć – jak zaznaczają eksperci – zwykle dołącza się do tego np. alkohol lub inne uzależnienie, czy problemy natury psychicznej. W dalszej kolejności za tragiczną decyzją kryją się zawód miłosny i złe warunki ekonomiczne.

Skonfliktowany z żoną był 32-letni ojciec chłopca. Rodzina repatriowała się z Kazachstanu, a ostatnio małżonkowie byli w separacji. Żona odeszła od mężczyzny ok. trzy tygodnie temu, pod koniec czerwca jej pełnomocnik złożył wniosek w miejscowej prokuraturze o znęcanie się nad bliskimi. Mężczyzna miał nie tylko stosować przemoc, ale - co potwierdzili śledczy - był także uzależniony od hazardu, co miało wpędzić go w kłopoty finansowe.

Więcej o samobójstwach, motywach i sposobach im zapobiegania w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA