fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Straciła pracę w Biedronce. Płażyński: Ofiara wojny politycznej

Fotorzepa, Marta Bogacz
Jak informuje Onet, pracownica Biedronki została wyrzucona z pracy, gdyż oskarżono ją o opublikowanie wideo z monitoringu sklepowego, na którym widać, jak prezydent Dulkiewicz w towarzystwie ochroniarzy kupuje alkohol. Obrońca kobiety, mecenas Kacper Płażyński twierdzi, że padła "ofiarą wojny politycznej".

W Internecie kilka tygodni temu pojawiło się nagranie z monitoringu sklepowego, na którym widać, jak prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w asyście ochroniarzy kupuje w Biedronce alkohol. Do właściciela sieci sklepów Biedronka, Jeronimo Martins, napisała między innymi oburzona poseł Platformy Obywatelskiej, Agnieszka Pomaska. Jak podkreśliła, jest to naruszanie prywatności klientów oraz złamanie rozporządzenia o ochronie danych osobowych. Onet informuje, że firma w odpowiedzi wydała oświadczenie, w którym zaznaczono, że osobą, która odpowiedzialna jest za wyciek filmu był pracownik ochrony, zatrudniony przez zewnętrzną firmę. Został on odsunięty od pracy w Biedronce.

Czytaj także: Dulkiewicz dla "Die Welt": PiS pogłębia podziały

 

 

Okazało się jednak, że pracę straciła także inna pracownica sklepu. Reprezentuje ją mecenas Kacper Płażyński, szef gdańskiego klubu Prawa i Sprawiedliwości, który podkreśla, że w tym przypadku nie występuje jako polityk, a jako adwokat. - Dziś w sądzie złożyłem w imieniu mojej klientki pozew przeciwko właścicielowi sklepów Biedronka. Moja klientka została dyscyplinarnie zwolniona z pracy za publikację filmu z panią prezydent Dulkiewicz. Tyle że moja klientka nigdy tego filmu nie publikowała ani w żaden inny sposób nie ujawniała tego nagrania - powiedział podczas konferencji Kacper Płażyński. - Ta praca była dla niej bardzo ważna. Stanowiła źródło utrzymania jej rodziny - zaznaczył. 

Klientka Płażyńskiego domaga się od Jeronimo Martins odszkodowania w wysokości jej trzykrotnej miesięcznej pensji. Kacper Płażyński twierdzi, że nie przedstawiono jego klientce żadnych dowodów, że to ona opublikowała nagranie z prezydent Dulkiewicz.

Klientka Płażyńskiego przekonuje, że stała się kozłem ofiarnym a jej obrońca, że padła "ofiarą politycznej wojny". - Po opublikowaniu tych nagrań politycy PO związani z panią prezydent Dulkiewicz wywierali ogromną publiczną presję na to, by szybko pracowników Biedronki ukarać. Groźby w przestrzeni publicznej, silne naciski niewątpliwie miały wpływ na to, że ta sprawa nie została w sposób dostateczny przez firmę Jeronimo Martins zbadana i de facto poszukiwano kozła ofiarnego. Stała się nim moja klientka - powiedział. Mecenas Płażyński nie ukrywał również, że mówiąc tutaj o politykach PO, ma na myśli poseł Pomaskę. - Zwracam się do polityków PO, w szczególności do pani Pomaski, ale też do prezydent Dulkiewicz, by publicznie stanęły w obronie mojej klientki. Nie może być tak, że zwyczajni ludzie padają ofiarami wojny polityków PO - podkreślił. 

Jeronimo Martins nie wydało na razie w tej sprawie oświadczenia.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA