fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niepełnosprawni zapowiadają protest. "Czują się oszukani"

Fotorzepa, Michał Kolanko
W maju należy spodziewać się protestu organizacji, zrzeszających osoby niepełnosprawne i ich opiekunów. Po ogłoszeniu "piątki Kaczyńskiego”, środowiska te poczuły się wykluczone.

Do „piątki Kaczyńskiego” zaliczono rodzinę, młodych, pracę, starszych i słabszych oraz infrastrukturę. Założenia partii rządzącej nie spodobały się organizacjom zrzeszającym osoby niepełnosprawne i ich opiekunów. Jak informuje RMF FM, 23 maja zaplanowano w Warszawie protest, który odbędzie się pod hasłem: „O godne życie osób z niepełnosprawnościami”. - Do Warszawy może przyjechać około 2000 osób - powiedziała Iwona Hartwich, liderka protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów , który odbył się w ubiegłym roku w Sejmie. W rozmowie z RMF FM kobieta przyznała, że udziałem w manifestacji są zainteresowane organizacje z wielu polskich miast.

Czytaj także: Protest niepełnosprawnych. "Nie jesteśmy dla nich nawet trzecim sortem"

 

 

Protestujący spotkają się przed Pałacem Prezydenckim, a później przejdą przed Kancelarię Premiera. Manifestacja zakończyć ma się przed Sejmem.

– Słyszeliśmy, że państwo zbankrutuje, jeżeli niepełnosprawni dostaną dodatek, przed wyborami pieniądze w budżecie się znalazły - podkreśliła Hartwich w rozmowie z RMF FM. - W piątce Kaczyńskiego nie znalazły się pieniądze dla najsłabszej grupy. Mamy kilka gorzkich słów do powiedzenia panu prezydentowi, który był u nas w Sejmie i tak naprawdę osoby niepełnosprawne czują się bardzo oszukane, bo on wlał wiele nadziei w nasze serca, choć później nic się nie wydarzyło. Później ruszymy przed Kancelarię Premiera, będziemy mówili, jak zostaliśmy potraktowani, przedstawimy nasze postulaty. Następnie ruszymy przed Sejm, do którego mamy zakaz wejścia, tam zakończymy manifestację dużą konferencją - dodała.

Hartwich zaznaczyła, że niepełnosprawni, w przeciwieństwie na przykład do nauczycieli, czy służb mundurowych nie mogą wywierać bezpośredniego nacisku na rząd. - Nie jesteśmy tak silną grupą, nie mamy żadnej formy nacisku, nie możemy głodować, pójść na zwolnienia lekarskie. My tak naprawdę wypełniamy służbę przez całą dobę, nie obarczając państwa, bo trzeba przypomnieć, że jeżeli rodzic oddałby swoje niepełnosprawne dziecko do Domu Pomocy Społecznej, to państwo ponosi koszt około 6000 zł. Nie rozumiemy tego, że państwo nie chce dołożyć tej drobnej kwoty, żeby osoba niepełnosprawna nie trafiła do Domu Pomocy Społecznej - powiedziała. 

 

 

 

Źródło: RMF FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA