fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Lider AgroUnii: Czy dążymy do tego, by rolnik codziennie odbierał sobie życie?

tv.rp.pl
Czy dążymy do tego, by w Polsce, tak jak we Francji, co dwa dni rolnik odbierał sobie życie? – pyta Michał Kołodziejczak.

Dlaczego AgroUnia w środę blokowała centrum Warszawy?

Ponieważ inne metody nie przyniosły pożądanych efektów. Nasze strajki, które odbywały się prawie przez rok, były nieskuteczne. Te strajki nie powodowały utrudnień w ruchu, które byłyby zgłaszane, były takie, jak prawo nakazuje, po prostu nie robiły wrażenia na politykach, na których miały wrażenie zrobić. Niestety, we środę zrobiło to wrażenie nie tylko na politykach, ale także na społeczeństwie.

Warszawiacy byli poirytowani środową blokadą ronda Zawiszy.

Oczywiście dzisiaj przepraszam wszystkich, którzy ucierpieli, wszystkich tych, którzy nas nie rozumieją. Trzeba zwrócić uwagę, że jest bardzo duża rzesza społeczeństwa, która rozumie to, co robimy, ale to, że komuś to przeszkadza, też rozumiem. To, że ktoś jest zły na mnie i na moich kolegów, którzy wspólnie ze mną taką decyzję podjęli. Wiem, że ten protest uderzył bardzo mocno w społeczeństwo.

W osoby niewinne, które nie mają nic wspólnego z tym, o co walczycie.

Dodatkowo te efekty pirotechniczne, petardy, palone opony, ale co by pan zaproponował ludziom, by zwrócić uwagę na istotę ich problemu?

Co jest istotą problemu?

Istotą problemu jest bardzo zła polityka rolna w Polsce, prowadzona od bardzo dawna. Zebraliśmy na specjalnie dedykowanej stronie nasze postulaty. Mamy siedem głównych postulatów, które należy zrealizować jak najszybciej. Mówią o tym, że żywność powinna być odpowiednio znakowana flagą kraju pochodzenia, znakiem surowca, z jakiego została zrobiona. Jest to bardzo istotne, wtedy wszyscy byśmy się przekonali, ile żywności z zagranicy jest na półkach sklepowych. Jednocześnie te odpowiedniki polskie marnują się – w tym przypadku np. na drodze były to jabłka. Rozumiem oburzenie ludzi wysypywaniem jedzenia na drogę, ale to jedzenie nie ma w tej chwili żadnej wartości ekonomicznej. Jeżeli my tego nie przywieziemy do Warszawy i tutaj nie wyrzucimy, to wyrzucimy to za stodołą i nikt tego nie zobaczy.

Przywieźliście te jabłka, bo nie macie gdzie ich sprzedać?

Nie mamy gdzie sprzedawać, a ceny oferowane dzisiaj tym, którzy handlują np. z marketami i innymi odbiorcami są śmiesznie niskie i nie zwracają kosztów produkcji. Powinna funkcjonować zasada, że albo coś sprzedajemy za normalne pieniądze, albo wyrzucamy, i to nie u nas na wsi, gdzie w tle są ogromne ekonomiczne kryzysy całych rodzin, i tam gdzie cierpią dzieci. Słyszałem, że ktoś w środę wiózł dziecko i spóźnił się do żłobka, a później do pracy. A jak wytłumaczyć ludziom na wsi, że nie można dziecku kupić nowej odzieży, nie można wysłać na ferie i na wakacje?

Rzeczniczka PiS powiedziała, że forma protestu była nie do zaakceptowania. Minister Brudziński nazwał was chuliganami, którzy spowodowali zagrożenie życia, zdrowia, i prawnie odpowiecie za to, co się stało. Minister rolnictwa powiedział, że nie wiecie za dużo o polityce unijnej.

Czy mamy rozmawiać o polityce rolnej UE we Francji, gdzie – jak podaje prasa i różne badania – częściej niż co dwa dni jeden rolnik odbiera sobie życie? Czy dążymy do tego, żeby i w Polsce co dwa dni rolnik odbierał sobie życie? A może co trzy czy codziennie? Myślę, że nawet jeden rolnik odbierający sobie życie na miesiąc to za dużo. W UE rękę na gospodarstwach rolnych położyły korporacje, które rządzą i które lobbują w swoim interesie. To wszystko obserwowaliśmy latem, kiedy jedna z sieci wielkopowierzchniowych odmówiła dostaw białej kapusty po cenie większej niż 1,20 zł. Powiedzieli: okej, my kupimy z Polski po 1,20 zł, a jeżeli nie, to kupimy z Holandii za 1,60 zł, ale wy, Polacy, będziecie sprzedawać nam po 1,20 zł. My tego nie rozumiemy, te sieci dbają o interes swojego kraju, kapitał ma narodowość, a my odpowiednimi przepisami i działaniami politycznymi musimy lobbować, żeby w Polsce produkcja żywności się opłacała. Jeżeli nie będzie taniej konkurencji dla polskiej kapusty po 1,20 zł za sztukę, to będzie z Holandii, ale już nie po 1,60, wtedy Holandia powie 3,60 zł. I jakość nie będzie taka jak polskiej kapusty, tylko taka, jaką Holender będzie chciał przywieźć do Polski. Co do słów pana Brudzińskiego, to słowa uderzające w polskich rolników, w bezradność polskich rolników...

Dlaczego paliliście opony?

Żeby zwrócić uwagę, a palone opony to jest symbol strajków w całej Europie.

Jest pan gotowy przyjąć odpowiedzialność prawną? Andrzej Lepper za wsypywanie zboża został skazany, zapłacił duże pieniądze.

Pan Andrzej wysypał kilkadziesiąt wagonów zboża, które przyjechało z Ukrainy. Nie zapłacił za to, bo okazało się, że mniej więcej połowa była przewieziona nielegalnie. Uważam, że dobrze, że to zrobił. Andrzej Lepper wysypywał zboże, a pan Ardanowski mówi, że pan Andrzej to potrafił strajkować, że on z nim strajkował. Dziś mówi, że my marnujemy żywność, a Andrzej Lepper też marnował żywność.

Jesteście gotowi odpowiedzieć prawnie?

Jesteśmy gotowi, całe społeczeństwo jest gotowe, by bronić polskiej racji stanu. Mamy uruchomioną dwa tygodnie temu zrzutkę pieniędzy na pomoc prawną dla rolników, którzy walczą o produkcję polskiej żywności. Udało nam się uzbierać całkiem niezłą sumę, więc ludzie, którzy z nami to wszystko robią, mogą czuć się bezpiecznie.

Kto was finansuje?

Wiem, że nasza działalność wyceniana jest na miliony złotych. Finansujemy się tylko z naszych pieniędzy i z wolnych darowizn, które rolnicy przeznaczają na AgroUnię. Nikt zewnętrzny nie wykłada pieniędzy, chociaż nie ukrywam, że bardzo różne propozycje – polityczne, finansowe – były nam składane. Unikamy tego i przedstawimy w odpowiednim czasie zestawienie finansowe AgroUnii i zamkniemy wtedy wszystkim usta.

Może warto dać szanse PiS, który w wyborach do PE przedstawił 10 punktów, a kilka dotyczy rolnictwa, jak punkt trzeci: „Europejskie wsparcie dla polskiej wsi, będziemy aktywnie zabiegać na forum UE o interesy polskich rolników".

Slogany, puste hasła. PiS rządzi w Polsce trzy lata, w europarlamencie też ma ludzi i oni przecież mają czas, żeby to zrobić. My dziś nie wymagamy tylko od PiS, wymagamy od wszystkich partii. AgroUnia stała się dziś taką ultraszeroką grupą ludzi, która poszerza swoje zasięgi. Dziś odzywają się do nas całkiem inne grupy społeczne i zawodowe, które mają problemy i we środę zobaczyły nasze działanie.

Chciałby pan dymisji ministra Ardanowskiego?

Uważam, że dymisja pana Ardanowskiego dużo by zmieniła, dałaby możliwość nowego otwarcia, a my byśmy dali czas nowemu ministrowi, tylko ministrem rolnictwa nie powinien być polityk, który będzie wychodził i na każdym przemówieniu mówił „pan premier, ja z panem premierem". A minister Ardanowski nie ma zaplecza w ludziach.

Jest człowiekiem premiera, ?więc chyba ma jednak zaplecze.

Ma tylko wsparcie premiera, ale nie ma swojej drużyny, z którą mógłby realizować swój plan. Niepokojące głosy dochodzą z siedziby Ministerstwa Rolnictwa, gdzie minister Ardanowski jest osamotniony i po prostu nie ma wpływu na to, co się dzieje. Jest bardzo dobrym piarowcem, supermówcą i może dlatego Mateusz Morawiecki powierzył mu to stanowisko, ale najwyższa pora dać tam fachowca, a nie polityka.

Chcieliście się spotkać z prezydentem Andrzejem Dudą, do tego spotkania nie doszło.

Zlekceważył nas.

Będziecie dążyć do kolejnych spotkań?

Nie, będziemy przypominać, co pan prezydent obiecał. Między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich wystosował piękny list. Nawet nie był skierowany do rolników, bo ich już jest bardzo mało w Polsce, ale do mieszkańców wsi – takie trzy główne punkty: będzie się zajmował obroną polskiej ziemi, będzie walczył z nadużyciami sieci wielkopowierzchniowych i będzie stał po stronie polskich ?rolników.

Prezydencka minister spotkała się z wami.

Był człowiek wysłany od nas, była rozmowa, prowadzona bardzo długo i nic z tego nie wynikło.

W Polsce był Phil Hogan, komisarz do spraw rolnictwa i obszarów wiejskich, była debata na temat wspólnej polityki rolnej w UE. Nie chciał się pan z nim spotkać i porozmawiać?

Ile jeszcze takich debat ma być? Tu trzeba przejść do pracy, my jako rolnicy codziennie rano wstajemy i pracujemy, od rana mamy nowe otwarcie, nowy początek i trzeba zacząć zmieniać to wszystko.

—współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA