Joram van Klaveren należał do Partii Wolności (PVV) do 2014 roku. Później założył własną partię "Dla Holandii". Od 2010 roku był parlamentarzystą, jednak jego nowe ugrupowanie nie zdołało przekroczyć progu wyborczego.
- Islam to jedno wielkie kłamstwo, a koran to trucizna - mówił jeszcze kilka lat temu van Klaveren. W parlamencie walczył o zakaz noszenia burek i budowę minaretów, mówiąc, że "nie chcemy żadnego islamu, a przynajmniej chcemy go w Holandii tak mało, jak to tylko możliwe".
Ale 40-letni van Klaveren teraz zaskoczył holenderską opinię publiczną, mówiąc w rozmowie z dziennikiem "NRC", że przeszedł na islam. Zrobił to w połowie pisania antymuzułmańskiej książki.
- Jeśli wszystko, co napisałem do tej pory, jest prawdą i wierzę w to, to jestem de facto muzułmaninem - powiedział "NRC".
Van Klaveren nawrócił się na islam 26 października zeszłego roku - dodaje "NRC". Swoją książkę zakończył. Nosi tytuł "Apostata: Od chrześcijaństwa do islamu w czasie terroru sekularyzmu".
- Jeśli to naprawdę nie jest sztuczka PR, promująca jego książkę, to jest to naprawdę wyjątkowy wybór dla kogoś, kto miał wiele do powiedzenia na temat islamu - powiedział były współzałożyciel partii "Dla Holandii (VNL)" Jan Roos.
Według holenderskiego Centralnego Biura Statystycznego (CBS) około pięciu procent holenderskiej populacji (850 tys. osób) to muzułmanie. Mimo działań m.in. Wildersa, liczba wyznawców islamu rośnie - eksperci spodziewają się, że do 2050 ulegnie podwojeniu.