fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Sondaż: Czy należy zakazać hodowli zwierząt na futra

AdobeStock
Czy należy wprowadzić zakaz hodowli zwierząt na futra? Polacy nie mają wątpliwości – pokazał sondaż SW Research dla serwisu rp.pl.

Partia rządząca nie rezygnuje z zakazu hodowli zwierząt futerkowych, tylko odsuwa go w czasie – mówią nasze źródła w kierownictwie PiS.

W Polsce zabija się rocznie na futra ponad 8 mln zwierząt, głównie norek. Od 1 stycznia 2022 r. byłoby to nielegalne – przewiduje to projekt, który w listopadzie wniósł Krzysztof Czabański z grupą posłów PiS. Ustawa od pół roku leży w sejmowej zamrażarce bez numeru druku. I źródła „Rzeczpospolitej” w Sejmie mówią, że szybko się to nie zmieni.

- Rozmawiałem z człowiekiem, który hoduje w Polsce zwierzęta futerkowe, nabrane kredyty, siedem tysięcy ludzi pracuje i gdzie oni teraz mają pójść? Na bruk? Kto zapłaci za te kredyty, kto zapłaci za to wszystko? - pytał na antenie Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk.

 

Większość respondentów (56 proc.) jest za wprowadzeniem zakazu hodowli zwierząt na futra. Przeciwko temu zakazowi jest co czwarty badany, a zdania w tej sprawie nie ma prawie co piąty

- Częściej za wprowadzeniem takiego zakazu są kobiety (65 proc.), osoby w wieku 25-34 lata (62 proc.) oraz badani o wykształceniu średnim (58 proc.). Te zdanie podzielają również najczęściej ankietowani o dochodzie netto poniżej 1000 zł (69 proc.) oraz badani z miast od 10 do 199 tys. mieszkańców (66 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

- Mimo usilnych prób hodowców norek przekonania opinii publicznej, że ich fermy są Polsce niezbędne, wyraźnie widać, że Polacy nie podzielają ich wizji. Niestety jak dotychczas wyniki badań opinii nie przekładają się na działania legislacyjne w Sejmie, gdzie projekt zakazu hodowli zwierząt na futro pozostaje nieruszony. Oczekiwanie konkretnych prac na rzecz lepszej prawnej ochrony zwierząt jest obecnie oczywiste. Pozostaje jednak pytanie czy posłom wystarczy odwagi, aby sprostać tym społecznym oczekiwaniom i stanąć po stronie zwierząt, zamiast stać po stronie wąskiej grupy osób żyjących z trzymania zwierząt w małych klatkach – komentuje w rozmowie z serwisem rp.pl Paweł Rawicki ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA