Społeczeństwo

Anna Dymna: Niepełnosprawni w Sejmie krzyczą o godność

Fotorzepa, Piotr Guzik
To nie choroba ich najbardziej boli. Najbardziej boli ich to, że są ciągle traktowani w naszym kraju jak kosmici, jak ludzie niepotrzebni, jak ludzie, którzy przeszkadzają - mówiła o protestujących 26. dzień w Sejmie niepełnosprawnych Anna Dymna, aktorka i szefowa fundacji "Mimo wszystko".

Anna Dymna, gość "Faktów po Faktach", zauważyła, że podobnie jak podczas protestu w 2014 roku, ze strony rządzących padały dokładnie takie same słowa, jakie padają teraz, a w sytuacji niepełnosprawnych nic się nie zmienia.

- Ta sama dziwna walka się odbywała, w której to walce cierpienie tych ludzi zamieniało się w jakiś dziwny kamień, którym się tylko przeciwnicy polityczni  bili - mówiła aktorka.

Anna Dymna, która od 15 lat prowadzi fundację "Mimo wszystko", zajmującymi się niepełnosprawnymi intelektualnie dorosłymi, podkreślała, że w Polsce "brakuje kogoś, kto by uświadomił społeczeństwu, że człowiek z niepełnosprawnością to jest taki sam człowiek jak my".

Jak mówiła, gdy rozmawia z niepełnosprawnymi, często okazuje się, że to nie choroba, nie dolegliwości fizyczne bolą ich najbardziej, ale fakt, że są traktowani jak ludzie niepotrzebni, którzy wszystkim przeszkadzają. - Jak kosmici - mówiła Dymna.

Ten protest, uważa aktorka, jest dlatego bardzo ważny, że niepełnosprawni krzyczą o godność, o traktowanie ich z szacunkiem.

Zauważyła też, że zarzuty, iż opiekunowie "znęcają się" nad swoimi niepełnosprawnymi dziećmi protestując wraz z nimi w Sejmie, są bezpodstawne. - Znam wielu takich ludzi jak Jakub Hartwich czy Adrian Glinka - mówiła. - To są inteligentni, fantastyczni mężczyźni, którzy są w Sejmie ze swoimi matkami, bo chcą tam być.

Propozycję rządu, by 500zł dodatku, o który walczą niepełnosprawni, był wypłacany w formie świadczeń, Dymna nazwała "największym upokorzeniem".

- Każda osoba jest inną planetą, każda osoba niepełnosprawna inaczej cierpi - stwierdziła.  - To, co się dzieje w Sejmie, to jest symboliczny krzyk o godność i godne życie. I naprawdę tak jest.

Zdaniem Anny Dymnej problem niepełnosprawnych można rozwiązać wyłącznie spokojną rozmową, bo jeśli będzie to  rozstrzygane na płaszczyźnie walki politycznej, nigdy się to nie uda.

- Mam nadzieję, że to się dobrze skończy, że ten łyk wody teraz dostaniecie. A potem będą poważne rozmowy na ten temat, co zrobić żebyście mogli godnie żyć, żebyście nie musieli walczyć o wszystko codziennie, żeby każdy krok dla was to nie było zdobywanie Kilimandżaro. Żebyście mogli żyć tak jak my, razem z nami - powiedziała Anna Dymna.

Źródło: TVN24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL