Reklama

Zoo w Gdańsku: Wilk chciał uciec, został zastrzelony

Pracownicy ogrodu zoologicznego w Gdańsku musieli zastrzelić wilka, który przeskoczył 2,5-metrowe ogrodzenie i próbował wydostać się na wolność.

Aktualizacja: 16.03.2018 15:59 Publikacja: 16.03.2018 15:55

Zoo w Gdańsku: Wilk chciał uciec, został zastrzelony

Foto: Fotolia.com

W gdańskim ogrodzie zoologicznym mieszkały trzy wilki szare – Lech, Czech i Rus. Pod koniec lutego pracownicy, którzy przyszli na pierwszą zmianę, zauważyli, że na wybiegu znajdują się tylko dwaj bracia: Lech i Rus. Okazało się, że Czech przeskoczył przez ogrodzenie zakończone „elektronicznym pastuchem”. Dyrekcja natychmiast nakazała zamknąć bramy, a pracownikom poleciła pozostać w pomieszczeniach. Rozpoczęła się akcja poszukiwawcza.

– Wzięło w niej udział 30 pracowników, w tym dwóch lekarzy weterynarii – opowiada Emilia Salach z gdańskiego zoo. – Wyposażeni byli w strzykawki z płynem usypiającym i sprzęt do odławiania zwierząt.

Wilka znaleziono dopiero po godzinie, przy pawilonie dla słoni, który znajduje się blisko bramy wejściowej do zoo. Zwierzę było zdezorientowane i pracownicy mieli problem z zaaplikowaniem mu narkotyku. – Wbrew temu, co czasem można zobaczyć w telewizji, aby wystrzelić strzykawkę z płynem usypiającym, trzeba podejść bardzo blisko zwierzęcia, a dodatkowo zwierzę nie powinno się w tym czasie ruszać – tłumaczy Emilia Salach.

Wilk, który całe życie spędził w ogrodach zoologicznych, nie przejawiał wcześniej żadnych objawów agresji. Jednak w nowej dla siebie sytuacji jego działania były zupełnie nieprzewidywalne. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że znał zapachy pracowników i weterynarzy, więc starał się ich unikać.

Pracownicy zoo przypominają sytuację, która wydarzyła się kilka lat temu w jednym z ogrodów w Szwecji. Wilk zaatakował wówczas na wybiegu swojego opiekuna. Podkreślają przy tym, że w światowych rejestrach wilk szary znajduje się w pierwszej klasie zwierząt niebezpiecznych, obok lwa i tygrysa.

Reklama
Reklama

Gdyby Czech wydostał się poza teren zoo, mógłby zaatakować przypadkowych przechodniów lub spowodować katastrofę na drodze. Dodatkowo akcja poszukiwawcza mogłaby trwać bardzo długo i być uciążliwa zarówno dla mieszkańców, jak i dla wilka.

Dyrektor ogrodu zoologicznego podjął wówczas decyzję o użyciu broni palnej. – Wprawdzie bramy były zamknięte, ale wcześniej wilk doskonale poradził sobie z przekroczeniem wysokiego i rażącego prądem ogrodzenia wybiegu – mówi Emilia Salach.

Wilk został zastrzelony, gdy ruszył w stronę jednego z pracowników. – Dla nas to bardzo przykra sytuacja, przecież pracownicy zoo starają się za wszelką cenę ratować życie zwierząt – mówi Emilia Salach. – Była to niewątpliwie bardzo trudna decyzja, ale konsekwencje jej niepodjęcia mogłyby być ogromne.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Wody Polskie o ryzyku wiosennych powodzi: Znaczenie ma rozkład pokrywy śnieżnej
Społeczeństwo
Nadciąga zmiana w pogodzie. Na termometrach nawet 17 stopni Celsjusza
Społeczeństwo
Obywatel Mołdawii zatrzymał pociąg towarowy w Polsce. 25-latek miał rosyjskie dokumenty
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama