fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

"Czarny protest" w Warszawie

PAP/Tomasz Gzell
Władze ratusza podały, że w manifestacji na Placu Zamkowym pojawiło się dziś około 30 tysięcy osób. Zdaniem policji liczba uczestników wynosiła niemal połowę mniej - 17 tysięcy. Protestujący spod Zamku Królewskiego udali się pod budynek Sejmu, a następnie przed Teatr Polski. W teatrze odbywa się gala z okazji 35-lecia Tygodnika Solidarność. W gali uczestniczą m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło oraz przedstawiciele rządu.

Akcja, zapoczątkowana na Facebooku, jest reakcją na projekt "Stop Aborcji", wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ubiegłym tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który miał zliberalizować obowiązujące przepisy aborcyjne.

W ramach protestu kobiety nie zapowiedziały nieprzyjście do pracy lub niewykonywanie swoich codziennych obowiązków. W wielu miastach zaplanowano manifestacje.

Główna manifestacja rozpoczęła się o godzinie 15.30 na Placu Zamkowym w Warszawie. Uczestnicy protestów przynieśli ze sobą transparenty. "Kobieta to nie inkubator", "Moje ciało, moja sprawa", "Edukacja i antykoncepcja zamiast zakazów" - brzmiały niektóre hasła.

Zdaniem warszawskiego ratusza o godzinie 17 w proteście uczestniczyło około 30 tysięcy osób. Podobną liczbę podają organizatorzy. Policja poinformowała, że według ich wyliczeń, na miejscu było około 17 tysięcy osób. Podkreślają, że była duża rotacja uczestników

Manifestację na Placu Zamkowym otworzyła organizatorka wydarzenia Karolina Brzycka. Do zgromadzonych osób powiedziała, że Polki wzorem mieszkanek Islandii spotkały się, by powiedzieć "nie" kontrolowaniu kobiecej płodności.

- Dziewczyny, czy chcemy być niewolnicami własnej płodności? - pytała.

Podczas protestu odczytano apel Kongresu Kobiet do prezydenta Andrzeja Dudy. "Kraj, który traktuje połowę społeczeństwa jak bierne przedmioty, o których życiu ma decydować Sejm, policja, sądy, lekarze, to kraj, w którym i dla którego nie warto żyć. A chcemy tu żyć i chcemy żyć dla tego kraju – wolne, autonomiczne, odpowiedzialne" - napisano.

Na manifestacji pojawiło się również kilka osób, które są przeciwnikami aborcji. Przynieśli oni ze sobą transparenty i zdjęcia płodów po aborcji. Od pozostałych osób odgradzał ich szczelny kordon policji.

Po kilku godzinach uczestniczy przeszli pod budynek Sejmu. Protest spowodował duże utrudnienia w ruchu drogowym w centrum Warszawy. W okolicy Placu Trzech Krzyży ruchem kierowała policja. Ulica Wiejska była nieprzejezdna.

Po zakończeniu protestu przed Sejmem, uczestnicy udali się pod budynek Teatru Polskiego. Wieczorem w budynku teatru zorganizowano galę Tygodnika Solidarność. W gali z okazji 35-lecia Tygodnika Solidarność uczestniczą m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło oraz przedstawiciele rządu.

Wcześniej kobiety zorganizowały przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości tzw. ścianę furii.

Podobne manifestacje odbywają się m.in. we Wrocławiu, Łodzi, Krakowie i Gdańsku.

 

#czarnyponiedziałek w #Warszawa . Strajk kobiet trwa w całym kraju. #Polska#Poland#Warsaw#czarnyprotest#rzeczpospolita#rzeczpospolitadziennik

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Rzeczpospolita (@rzeczpospolita_dziennik)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA