fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Testament notarialny lepszy niż ustny

Fotolia
W razie obawy śmierci lepiej wezwać rejenta do spisania ostatniej woli, ewentualnie spisać słowa umierającego.

Jeśli się da, warto taki ustny testament potwierdzić później u notariusza. To wnioski z najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego.

Problem jest podwójnie ważny, bo obawa rychłej śmierci, będąca warunkiem ważności testamentu ustnego, nie jest jednoznaczna, a daty śmierci czy nawet opadnięcia z sił nie da się dokładnie przewidzieć. A tylko na takie sytuacje przewidziany jest testament ustny.

Śmiertelnie chory

Sąd rejonowy orzekł, że spadek po Janie M., zmarłym 27 grudnia (rok bez znaczenia), nabyło troje jego dzieci po jednej trzeciej na podstawie kodeksu cywilnego. Sąd Okręgowy w Radomiu werdykt utrzymał, mimo że zmarły przed śmiercią sporządził ustny testament. Niepewna była bowiem obawa rychłej śmierci, której wymaga kodeks.

Jan Z. przebywał wtedy w miejscowym szpitalu i 6 grudnia w obecności czterech świadków sporządził ustny testament, przekazując cały spadek jednemu dziecku. Pozostałe wydziedziczył. W chwili sporządzania testamentu stan jego zdrowia był ciężki, ale stabilny, a prognozy w miarę pozytywne. Znacznie się jednak pogorszył ok. 20 grudnia. 27 grudnia Jan Z. zmarł. W chwili sporządzania testamentu miał możliwość swobodnego podjęcia decyzji i wyrażenia woli. W rozmowach z krewnymi i znajomymi nie ujawniał przeczucia śmierci, snuł plany zawodowe na przyszłość.

Sądy obu niższych instancji ustaliły, że Jan M. cierpiał na nieuleczalną chorobę prowadzącą do śmierci, ale w chwili sporządzenia testamentu ustnego jego stan nie był na tyle ciężki, by się jej spodziewać. Nie było też możliwości sporządzenia testamentu w zwykłej formie, tj. własnoręcznego czy notarialnego. W konsekwencji sądy uznały testament za nieważny.

Beneficjent testamentu nie dał za wygraną i odwołał się do Sądu Najwyższego. Skupiając się na kwestii obawy rychłej śmierci spadkodawcy, SN wskazał, że w orzecznictwie zarysowały się trzy podejścia.

Czas na testament

Po pierwsze, obawa ta ma być obiektywnie uzasadniona. Po drugie, wystarczy subiektywne odczucie testatora. Pojawiły się też orzeczenia zalecające uwzględniać zarówno kryteria obiektywne, jak i subiektywne. W tym ujęciu obawa rychłej śmierci zachodzi, gdy subiektywne przekonanie spadkodawcy opiera się na okolicznościach obiektywnych. Jako uzasadnienie wskazuje się, że polskiemu systemowi prawnemu obce jest nadawanie przesądzającego znaczenia subiektywnym stanom psychicznym bez możliwości poddania ich kontroli zewnętrznej.

– W tej delikatnej i trudnej materii wszelkie poglądy rygorystyczne i krańcowe nie mają usprawiedliwienia, dlatego SN przychyla się do trzeciego zapatrywania – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Grzegorz Misiurek. – W tej sprawie niższe instancje skupiły się na obiektywnych aspektach stanu spadkobiercy, a był wyniszczony chorobą, słaby, miał też pokłute ręce, co utrudniało mu złożenie podpisu pod pismem stwierdzającym treść testamentu ustnego. Ocena, czy w tym stanie zaistniała w świadomości testatora obawa rychłej śmierci, nie jest zadaniem łatwym i powinna być przeprowadzona wnikliwie i z dużą ostrożnością, by nie doprowadzić do unicestwienia woli testatora.

Sygnatura akt: IV CSK 112/18.

prof. Bogudar Kordasiewicz KL Gates, specjalista od prawa spadkowego

Testament ustny sprzyja naciskom na spadkodawcę przy wykorzystaniu stanu, w jakim się znajduje. Z tego powodu wielu znawców opowiada się za zniesieniem tej formy testamentu. Postulat ten w warunkach powszechnego dziś dostępu do notariuszy jest zasadny. Spadkodawca nie może też mieć pewności, że jego wola wyrażona w testamencie ustnym będzie respektowana. Jeśli zatem chce mieć pewność poszanowania jego woli, powinien unikać testamentu ustnego. Jeśli zaś sytuacja na to pozwala, powinien dla bezpieczeństwa sporządzić jeszcze jeden testament w formie notarialnej lub pisemnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA