fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Ilu talibów zabili nasi komandosi

Żołnierz JW Komandosów z Lublińca
Facebook JW Komandosów
W ciągu czterech lat misji afgańskiej żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów zabili 13 talibów.

Taka informacja pojawiła się w limitowanej (głównie dostępnej dla wojskowych) publikacji „Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych" (wyd. 2015 r. przez tą strukturę dowódczą). W książce zaprezentowane są wszystkie jednostki podległe DGRSZ, w tym wojska specjalne. Opisano m.in. historię powstania każdej jednostki, symbolikę, szczególne osiągnięcia i podstawowy sprzęt, którym dysponują żołnierze.

To właśnie w notce poświęconej Jednostce Wojskowej Komandosów pojawiła się statystyka obrazująca działania tej jednostki w strukturach Task Force 50 w składzie Zgrupowania Wojsk Specjalnych PKW w Afganistanie. W latach 2010 – 14 komandosi przeprowadzili łącznie 1038 operacji w terenie (w tym 217 na poziomie 0 i 1); zatrzymali 15 „priorytetowo" poszukiwanych osób; zlikwidowali 13 terrorystów, uwolnili 3 zakładników, przejęli 78,2 ton materiałów wybuchowych.

Z publikacji dowiadujemy się też m.in. że żołnierze Jednostki Wojskowej Nil od 2010 r. biorąc udział w misji afgańskiej udzielali wsparcia informacyjnego operatorom z jednostek wojskowych GROM i Komandosów.

Nie ma wiarygodnych danych kogo zabili w czasie walki polscy komandosi z Lublińca. Z doniesień pojawiających się w medialnej przestrzeni wynika, że uczestniczyli oni m.in. w ujęciu „asa w talii kart" najbardziej poszukiwanych w Afganistanie - mułły Dawood, mułły Abdula Wakhila (po pewnym czasie został wypuszczony przez Afgańczyków, a potem zginął w potyczce), brali udział w zdobyciu urzędu pocztowego w prowincji Paktika (wtedy uwolnili zakładników), a także w rozbiciu oddziału Zia Mohammada (zginął w czasie walki).

Armia nie podawała dotychczas, ilu rebeliantów zginęło w czasie potyczek prowadzonych w Afganistanie przez polskich żołnierzy, bo – jak tłumaczyło nam dowództwo operacyjne, „mogłoby to być wykorzystywane przez stronę przeciwną w celach propagandowych".

Nieujawniana została też kwota strat w sprzęcie zniszczonym w czasie walk np. zniszczonych rosomaków, śmigłowca. Z danych Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych wynikało jedynie, że z powodu uszkodzenia spowodowanego wybuchami min – przed ewakuacją polskiego kontyngentu w 2014 r. zutylizowane zostały cztery kołowe transportery opancerzone Rosomak. Wiadomo, że sama misja kosztowała państwo ok. 5 mld zł.

Wojskowi podkreślali, że w czasie tej misji wzrosło znaczenie wojsk specjalnych. To oni wzięli na siebie ciężar związany z zatrzymywaniem przywódców rebeliantów, uczestniczyli też w potyczkach z ich oddziałami.

„Znaczenie Wojsk Specjalnych zawsze było duże. W ostatnich zmianach misji afgańskiej polscy komandosi operujący w ramach Zgrupowania Wojsk Specjalnych mogą poszczycić się bardzo wysoką efektywnością. Realizują ponad 60 proc. operacji wykonywanych przez PKW Afganistan. Pod względem wielkości zaangażowania żołnierze wojsk specjalnych stanowią zaledwie ok. 8 proc. liczebności wszystkich żołnierzy PKW Afganistan. Dzięki tym działaniom udało się zapobiec wielu atakom na afgańską ludność i siły koalicji, w tym także na polskich żołnierzy służących w ramach PKW Afganistan" – tłumaczył nam w 2014 r. gen. Marek Tomaszycki, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Przypomnijmy, że przez misję afgańską przeszło ok. 25 tys. żołnierzy. Uczestniczyły w niej niemal wszystkie brygady wojsk lądowych. Misja dała im możliwość sprawdzenia się w sytuacji realnego zagrożenia, czego nigdy nie przećwiczyliby na poligonach czy w koszarach.

Z badań przeprowadzonych przez Wojskowe Biuro Badań Społecznych wynika, że 90 proc. ankietowanych żołnierzy przyznało, że w Afganistanie byli narażeni na ostrzał artyleryjski, 83 proc. twierdziło, że doświadczyło bezpośredniego zagrożenia życia. Ponad połowa musiała użyć broni (64 proc.), a 54 proc. strzelała do ludzi. W czasie misji poprawiła się ich umiejętność radzenia sobie ze stresem w trudnych sytuacjach (84 proc.) czy zdolność zachowania zimnej krwi (82 proc.).

Jak podkreślają oficerowie z Dowództwa Operacyjnego, zmienił się też system szkolenia. Jeszcze kilka lat temu żołnierze ćwiczyli strzelanie głównie w pozycji statycznej, teraz wykonują tzw. strzelania sytuacyjne. Powstały nowe ośrodki szkolenia specjalistycznego (np. medyczne w Łodzi), a inne zostały unowocześnione (np. przygotowania do misji pokojowych w Kielcach).

W czasie misji afgańskiej zginęło 44 Polaków, a poszkodowanych zostało niemal tysiąc.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA