fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Afera podkarpacka: Policjanci z zarzutami i wysokimi emeryturami

Policjanci za łapówki przez kilka lat przymykali oczy na działalność sutenerów na Podkarpaciu
shutterstock
Policjanci z zarzutami o korupcję stracili pracę, ale nie wysokie emerytury.

– Sędzia, której przydzielono prowadzenie tej sprawy, zapoznaje się z aktami, w samej części jawnej jest ich 186 tomów – mówi nam sędzia dr Tomasz Kozioł, rzecznik tarnowskiego sądu.

Szybkie rozpoczęcie i sprawny proces są tu niezwykle istotne. Choć żaden z oskarżonych już nie pracuje w policji, to nadal przysługują im bardzo wysokie resortowe emerytury – ustaliła „Rzeczpospolita". Mogą je stracić dopiero po prawomocnym skazaniu.

Bez szkody dla finansów

Na ławie oskarżonych zasiądą: Krzysztof B. – były szef zarządu CBŚP w Rzeszowie, któremu bezpośrednio podlegali Daniel Ś. (jako naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości ekonomicznej), Damian W. (wieloletni naczelnik wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej), Piotr J. – naczelnik przemyskiego wydziału zarządu CBŚP z Rzeszowa. Zarzuty postawiono również Ryszardowi J., szefowi policyjnego Biura Spraw Wewnętrznych, oraz także wywodzącemu się z policji Robertowi P. – był szefem delegatury CBA w Rzeszowie. Wszyscy, choć mają po czterdzieści parę lat, odeszli z formacji z wysokich stanowisk, które gwarantują najwyższe uposażenia emerytalne.

Jak odpowiada nam Komenda Główna Policji i CBŚP, wszyscy ci funkcjonariusze zostali zwolnieni ze służby na podstawie art. 41 ustawy o Policji ze względu na tzw. oczywistość czynu. Przepis ten pozwala zwolnić w szybkim trybie, jeśli „popełnienie czynu o znamionach przestępstwa albo przestępstwa skarbowego jest oczywiste i uniemożliwia pozostanie w służbie" – uznano, że to miało miejsce. CBŚP, KGP i CBA nie chciały odpowiedzieć, czy wszczęto także postępowania dyscyplinarne.

Jednak zwolnienie oskarżonych o korupcję na razie nie dotknęło ich finansów. KGP wyjaśnia nam, że o odebraniu „świadczenia emerytalnego, po uzyskaniu prawomocnego wyroku skazującego z sądu, ze wskazaniem konkretnych czynów karnych", decyduje Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA.

Byli policjanci z automatu stracą więc prawo do mundurowej emerytury, dopiero gdy zostaną skazani – ma to miejsce, jeśli przestępstwo jest umyślne i popełnione „w związku z wykonywaniem czynności służbowych i w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej" – tak jest w przypadku pięciu z sześciu oskarżonych (z wyjątkiem Ryszarda J. z BSW, który ma zarzut braku reakcji na korupcję i zdrady niejawnych informacji).

Zapłaci ZUS

Oskarżeni mają wysokie emerytury – od 6,5 tys. do 13 tys. zł miesięcznie, więc czas gra na ich korzyść.

– Liczymy się z obstrukcją procesu, by opóźnić wydanie prawomocnego wyroku – przyznaje nam osoba zaangażowana w sprawę.

Terminu rozpraw jeszcze nie wyznaczono i wątpliwe, by proces ruszył w tym roku.

Co ciekawe, choć mundurowi nie płacą składek zdrowotnych i emerytalnych, to były funkcjonariusz, któremu zostanie zabrane prawo do świadczenia emerytalnego z powodu skazania za najcięższe przestępstwa przeciwko formacji, nie zostanie na lodzie. Otrzyma je – zgodnie z ustawą o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych – z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych po osiągnięciu wieku emerytalnego. Emerytura zostanie obliczona na podstawie przepracowanych lat.

453 świadków

Proces przeciwko sześciu policjantom oskarżonym o przyjmowanie łapówek od sutenerów (braci R.) w zamian za ich „spokój i ochronę" zapowiada się na lata. Duża część dowodów znajduje się w aktach niejawnych (z podsłuchów), więc wokandy muszą być prowadzone w specjalnej sali. Małopolski Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, który oskarżył funkcjonariuszy, wniósł o przesłuchanie 153 świadków i o odczytanie zeznań kolejnych 300.

Z aktu oskarżenia (co opisała „Rzeczpospolita") wynika, że dzięki ochronie policjantów CBŚ sutenerzy byli nietykalni przez 16 lat. Tylko Daniel Ś. miał przyjąć co najmniej 40 łapówek, a bracia R. udostępnili mu dwupoziomowy „biały apartament" na darmowe imprezy z prostytutkami.

Najdłużej w areszcie siedział Daniel Ś. (półtora roku – do lipca 2017 r.). Większość (zostali zatrzymani dopiero pod koniec 2019 r.) spędziła tam tylko trzy miesiące – do lutego tego roku. Tarnowski sąd odmówił przedłużenia im aresztów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA