fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Kozubal: Polska marzy o amerykańskiej armii

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Walka o amerykańską dywizję w Polsce, a tym samym wypełnienie woli prezesa PiS – to główne cele wizyty Mariusza Błaszczaka w Waszyngtonie.

Szef MON zabiegał o zwiększenie liczby amerykańskich wojsk w Polsce. Celem jest niemal potrojenie ich obecności w naszym kraju. W piątek w Polsce stacjonowało 2800 żołnierzy sojuszniczych, w tym 2300 amerykańskich. Mieli z sobą 1200 sztuk ciężkiego sprzętu, m.in. czołgi, śmigłowce.

Mariusz Błaszczak spotkał się z Jamesem Mattisem, szefem Pentagonu, Johnem Boltonem, doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Donalda Trumpa, i przedstawicielami Kongresu. Mattis chwali Polskę za zwiększenie polskiego budżetu obronnego z 2 do 2,5 proc. PKB i decyzję o zakupie systemu Patriot. Z kolei Błaszczak zapewnił, że Stany Zjednoczone „bardzo poważnie traktują naszą ofertę" o zwiększeniu liczby żołnierzy.

Tyle że oczekiwanego efektu nie udało się osiągnąć. Błaszczak nie wrócił do Polski chociażby z obietnicą dywizji wojsk amerykańskich.

O zwiększenie amerykańskiej obecności w Polsce prezydent i rząd zabiegają od kilku miesięcy. Do niedawna rozmowy te utrzymywane były w tajemnicy. Sprawa stała się publiczna, gdy na początku kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej" stwierdził, że „w najbliższej perspektywie" nie ma możliwości przeniesienia stałych baz wojsk amerykańskich do Polski, ale jest „być może szansa na dywizję wojsk USA zamiast brygady". „Zastąpienie brygady dywizją to znaczące wzmocnienie naszego bezpieczeństwa. Dzisiejsza obecność żołnierzy amerykańskich jest politycznym komunikatem dla Rosji – uderzenie w Polskę jest równoznaczne z uderzeniem w USA. Ale pod względem bojowym to nie jest siła znacząca. Jeżeli na naszym terytorium znalazłaby się dywizja, to komunikat z przede wszystkim politycznego przekształci się również w zmianę sytuacji militarnej. Na to liczymy i o to zabiegamy" – stwierdził Kaczyński. Błaszczak pojechał do USA, aby zrealizować polityczną zapowiedź prezesa PiS.

Wojska amerykańskie stacjonują w Polsce od 2012 r., ale dopiero na początku 2017 r. obecność ta została znacznie rozszerzona. Do Orzysza przybyła licząca ponad 1100 żołnierzy batalionowa grupa bojowa NATO, której trzon stanowią Amerykanie. Na zachodzie kraju ulokowana została dodatkowa pancerna brygada. W Powidzu są elementy brygady lotniczej USA, a dowództwo dywizji w Poznaniu. O konieczności zwiększenia obecności wojskowej w Europie mówią od roku sami dowódcy amerykańscy, m.in. gen. Curtis Scaparrotti i były dowódca US Army w Europie generał Ben Hodges.

Szef resortu obrony USA w czasie spotkania z Błaszczakiem zacytował fragment wiersza Wisławy Szymborskiej, mówiąc „księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie". I dodał: „teraz piszemy jej kolejny rozdział".

Interpretując półsłówka, czyli język dyplomacji, można odnieść wrażenie, że sprawy idą w dobrym kierunku. Tym bardziej że dzień po wizycie Błaszczaka prezydent Trump komplementował Polskę za wydatki na obronę w obecności szefowej niemieckiego rządu Angeli Merkel.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA