fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Pracownica CBA wyprowadziła z instytucji miliony złotych?

Fotorzepa, Dominik Pisarek
Pracownica Centralnego Biura Antykorupcyjnego sukcesywnie miała wyprowadzać pieniądze z kasy tej instytucji. Jak informuje Onet, kobieta, która została już zatrzymana, mogła okraść ją na blisko pięć milionów złotych.

W ubiegłym tygodniu doszło do odwołania szefa pionu finansów oraz pionu bezpieczeństwa wewnętrznego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Obydwaj dyrektorzy pracowali w tej instytucji od wielu lat i byli zaufanymi ludźmi zarówno szefa CBA Ernesta Bejdy, jak i ministrów koordynatorów Mariusza Kamińskiego oraz Macieja Wąsika. Mężczyźni odwołani zostali na około miesiąc przed przed końcem kadencji Bejdy.

Jak ustalił nieoficjalnie Onet, odwołania te są prawdopodobnie związane ze sprawą nielegalnego wyprowadzenia pieniędzy z kasy CBA. - Miała tego dokonać pracownica pionu finansowego Biura. Kobieta, mając pełną wiedzę o pieniądzach przepływających przez tę instytucję, sukcesywnie wyprowadzała je z funduszu operacyjnego Biura. W sumie mogło to być nawet blisko pięć mln zł - podkreślił w rozmowie z Onetem powiązany ze służbami anonimowy informator. - Kiedy wyszło to na jaw, posypały się głowy. Dyrektor pionu finansów będzie prawdopodobnie odpowiadać za niedopełnienie obowiązków, a dyrektor biura wewnętrznego za to, że nie miał nad tym kontroli, do czego przecież został powołany - dodał. 

Pracownica CBA została już zatrzymana oraz tymczasowo aresztowana.

- CBA nie informuje o decyzjach kadrowych, podejmowanych wobec funkcjonariuszy i pracowników Biura. Nie jest prawdą, jakoby Centralne Biuro Antykorupcyjne utraciło jakiekolwiek środki finansowe - taką odpowiedź otrzymał Onet od Temistoklesa Brodowskiego, rzecznika CBA, na pytania dotyczące sprawy. 

O komentarz poproszony został także Marek Biernacki, były koordynator ds. służb specjalnych, obecnie członek parlamentarnej komisji służb specjalnych. - Dotarły do mnie również informacje o zatrzymaniu kobiety pracującej w CBA, która miała narazić tę instytucję na straty. Nie jestem jednak w stanie potwierdzić sumy, jaka wchodzi w grę. Jeżeli byłoby prawdą, że kobieta wyprowadzała pieniądze z funduszu operacyjnego Biura, musiała to robić nawet latami. Nie da się wyprowadzić tą drogą takich pieniędzy krócej niż w rok, jest to po prosty niewykonalne - powiedział Biernacki. - Coś musi być na rzeczy, bo na ostatnim posiedzeniu parlamentarnej komisji ds. służb specjalnych, dotyczącej budżetu służb specjalnych, nie stawił się nikt z kierownictwa CBA, jak to jest zwyczajowo, tylko osoba, która zastępuje byłego już prawdopodobnie dyrektora pionu finansowego tej instytucji. Poprosiłem ją o wyjaśnienia w tej sprawie, ale nie była w stanie udzielić mi precyzyjnych informacji - dodał. 

Wspomnieni dyrektorzy odwołani zostali w tygodniu, w którym parlamentarna komisja służb specjalnych debatowała nad budżetem dla CBA. O tym, czy sprawa sprawi, że Ernest Bejda nie zostanie powołany na kolejną kadencję formalnie zadecyduje premier Mateusz Morawiecki. Jak informuje Onet, nieoficjalnie mówi się, są tarcia między nim a Mariuszem Kamińskim, koordynatorem ds. służb specjalnych, a od ubiegłego roku również ministrem spraw wewnętrznych i administracji.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA