fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Gen. Polko: Do wojska nie powinno się wcielać na siłę

Fotorzepa, Krzysztof Walczak
- Nie powinniśmy wracać do obowiązkowej służby wojskowej - mówi gen. Roman Polko, były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego i dowódca GROM

Mija dziesięć lat od zniesienia w Polsce obowiązku służby wojskowej. Czy to była dobra decyzja?

Nie powinniśmy wracać do obowiązkowej służby wojskowej. Owszem, słyszałem głosy opowiadające się za powrotem do tego rozwiązania, ale nie możemy zapominać o patologiach, jakie się z tym wiązały. Poza tym taka służba jest kosztowna. Żołnierz na polu walki ma być nie przedłużeniem kolby, tylko inteligentną jednostką, którą trzeba wcześniej wyszkolić i zapoznać z wojskową technologią. Boję się, że gdybyśmy bez odpowiedniego planu i infrastruktury przywrócili masowy pobór, miałby on złe skutki i powieliłby te same błędy co kiedyś.

Niektórzy twierdzą, że to była dobra szkoła życia.

Odbierałem telefony od rodziców, których synowie wpadli w złe towarzystwo, aby wziąć ich dzieci do wojska, które je „naprawi”. To była o tyle szkoła życia, że młodzi mężczyźni uczyli się samodzielności i wreszcie ktoś stawiał im wymagania. Pamiętajmy również, że wiązały się z tym różne niechlubne incydenty, choćby przemoc spowodowana złą organizacją szkoleń i przedmiotowym traktowaniem ludzi. Dochodziło do absurdów, żołnierz np. nie mógł sam prowadzić pojazdu, bo musiał mieć dowódcę pojazdu, albo budowano grafik kąpieli czy określano, ile razy w miesiącu należy zmieniać bieliznę.

Czy armia zawodowa jest wolna od tych problemów?

Zacznijmy od tego, że wojsko zawodowe narzeka na limity amunicji, paliwa oraz słabą infrastrukturę szkoleniową i to należy poprawić. A jeśli zawodowcy mają takie problemy, to co dopiero np. Wojska Obrony Terytorialnej (WOT). Najpierw tam trzeba wszystko usprawnić, a potem myśleć o powszechnym poborze.

Powinniśmy budować bazy szkoleniowe, ale nie dla Amerykanów, tylko dla naszych żołnierzy. W przeciwnym wypadku wojsko będzie się nudzić, co doprowadzi do nieprawidłowości. Nie może być tak, że 6. Brygada Powietrznodesantowa jeździ z Krakowa na strzelnicę do Bielska. Jeśli zapewnimy te warunki, nie będzie trzeba na siłę nikogo wcielać do armii, bo z moich obserwacji wynika, że młodzi ludzie szukają ekstremalnych wyzwań.

Szkolenie w jednostkach specjalnych było ekstremalne?

Organizowaliśmy ćwiczenia i razem z żołnierzami skakaliśmy ze spadochronem, siedzieliśmy w lesie, gdzie musieliśmy samodzielnie zdobyć pożywienie, a przede wszystkim razem funkcjonowaliśmy i to budowało przyjacielskie relacje. Nikt nie myślał o przemocy. Do tej pory się spotykamy. Moi żołnierze z jednostki w Lublińcu, będąc w rezerwie, stali się trzonem takich jednostek jak oddział ratowniczego górnictwa czy jednostka antyterrorystyczna policji. To świadczy o tym, że była to dobra szkoła.

Może chociaż służba w WOT powinna być obowiązkowa?

Przez to zostałoby zniszczone to, co jest w WOT najpiękniejsze. Te wojska budowane są przez specjalistów, np. przez gen. Kukułę, i innych entuzjastów, którzy lubią to, co robią.

Swoją drogą wypowiedzi zawodowych wojskowych podważających sens istnienia WOT brzmią w moim odczuciu jak zazdrość. Tak jakby obawiali się, że to „weekendowe wojsko” będzie lepsze. Przyszła pora, aby docenić tę formację, bo wykonywana jest tam dobra robota.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA