Znaleźli je funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji działający na polecenie Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. To właśnie ta prokuratura prowadzi śledztwo na podstawie informacji z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński powiedział „Rzeczpospolitej”, że funkcjonariusze ABW znaleźli kilka kontenerów z wyrzutniami rakiet, które miały trafić na Ukrainę. - To były własna działania Agencji. Właścicielem sprzętu jest firma, która posiada koncesję na obrót bronią. Ten sprzęt był składowany bez odpowiedniego nadzoru - powiedział Dobrzyński. Dodał, że sprawa zajmują się teraz funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji.
Zamiast na Ukrainę broń trafiła do magazynu
Śledztwo dotyczy nieprawidłowego obchodzenia się z bronią i amunicją przez jedną z prywatnych firm, która – jak się nieoficjalnie dowiedział reporter RMF FM – miała zlecenie przewiezienia systemów przeciwlotniczych na Ukrainę. Z niejasnych jeszcze powodów nie zrobiła tego. Sprzęt złożono do magazynu w pobliżu granicy.
Czytaj więcej
Ze względu na brak ukraińskiej obrony przeciwlotniczej na froncie, rosyjskie lotnictwo może zapewnić wsparcie jednostkom lądowym w zdobywaniu nowyc...
Posesja, na której zlokalizowany jest magazyn przez pewien czas była chroniona. Potem jednak broń pozostała praktycznie bez nadzoru.
Resort obrony: sprzęt nie należy do Wojska Polskiego
Uzbrojenie nie należy do polskiej armii ani państwowych służb. Miało być komercyjnie dostarczone przez prywatny podmiot ukraińskiej armii. W tej sprawie na profilu Ministerstwa Obrony Narodowej na platformie x.com zamieszczono komunikat. „Informujemy, że znalezione w miejscowości Laszki na Podkarpaciu kontenery z amunicją i bronią NIE SĄ własnością Wojska Polskiego. Odpowiednie służby zabezpieczają miejsce i sprzęt” - napisano w informacji na profilu resortu obrony.
Zabezpieczone uzbrojenie miało być komercyjnie dostarczone przez prywatny podmiot ukraińskiej armii.
Janusz Sejmej, rzecznik prasowy MON potwierdził fakt znalezienia kontenerów z bronią. - Nie jest to sprzęt należący do Wojska Polskiego - podkreślił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sejmej. Sprawą zajmują się prokuratura i policja, ale Żandarmeria Wojskowa i inne wojskowe służby zabezpieczają to miejsce.
- Prokuratura Okręgowa w Przemyślu 27 maja wszczęła śledztwo z zawiadomienia Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Rzeszowie w sprawie nielegalnego posiadania broni i amunicji i jej magazynowania przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością na terenie miejscowości Laszki w woj. podkarpackim – poinformowała w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Postępowanie prowadzone jest w kierunku przestępstwa z art. 263 par. 3 k.k. Obecnie kontenery są wywożone w miejsce do tego przeznaczone. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń zabezpieczona przez CBŚP broń i amunicja nie pochodzą z zasobów polskiej armii. Trwają czynności mające ustalić źródło pochodzenia broni i jej odbiorcę. Na miejscu realizowane są czynności z udziałem biegłych z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia – poinformowała Marta Pętkowska.