fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Rzecznik generalny TSUE: pytania polskich sędziów o dyscyplinarki niedopuszczalne

AdobeStock
Rzecznik generalny TSUE uznał, że pytania polskich sędziów o dyscyplinarki są niedopuszczalne.

Jewgienij Tanczew rzecznik generalny TSUE uznał, że w dwóch pytania prejudycjalnych nie został wykazany związek między sprawami, które prowadzone są w Polsce, a prawem unijnym. Z dużym prawdopodobieństwem jego stanowisko zostanie zaakceptowane przez TSUE, którego wyroku można się spodziewać za kilka tygodni.

Według Tanczewa nie można zadawać pytania prejudycjalnego w sprawach „ogólnych" czy „hipotetycznych". Dodajmy, że wcześniej podobne stanowisko zajęła Komisja Europejska i oczywiście rząd polski.

To pierwszy sukces polskiej strony rządowej w sporze prowadzonym w Luksemburgu o reformy sądów, w szczególności zmiany w powoływaniu KRS. Tym bardziej że podobne obawy o nadmierną ingerencję Luksemburga pojawiły się w Niemczech.

Obawy sędziów

Sędziowie Ewa Maciejewska z Łodzi w zwyczajnej sprawie cywilnej o dotacje, ale skierowanej przeciwko Skarbowi Państwa, oraz Igor Tuleya w sprawie karnej grupy gangsterów w Warszawie zapytali Luksemburg, czy art. 19 ust. 1 traktatu o Unii Europejskiej należy interpretować w ten sposób, że wynikający z niego obowiązek państw członkowskich do ustanowienia środków zaskarżenia niezbędnych dla skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii, nie jest naruszony reformami sędziowskich dyscyplinarek. Chodzi o jedną z najważniejszych zmian w reformie sądów, mianowicie powoływanie przez Sejm większości sędziowskiej KRS, a pośrednio nowej Izby Dyscyplinarnej SN. Sędziowie obawiali się likwidacji niezależnych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i powstanie ryzyka wykorzystywania ich do politycznej kontroli orzeczeń sądowych.

Czytaj także:

Chyba nie koniec

Opinia rzecznika i ewentualne podobne orzeczenie TSUE nie oznacza, że TSUE nie będzie się jeszcze zajmował systemem dyscyplinarnym wobec polskich sędziów, gdyż Komisja Europejska rozpoczęła w tej sprawie postępowanie przeciwnaruszeniowe. I lada tydzień podejmie decyzję o skierowaniu „własnej" sprawy do TSUE. Według KE przepisy o Izbie Dyscyplinarnej naruszają unijne traktaty, a konkretnie artykuł 19 traktatu o UE w połączeniu z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE, które ustanawiają prawo do skutecznego środka prawnego przed niezależnym i bezstronnym sądem. Ponadto, zdaniem KE, Polska uchybiła też zobowiązaniom wynikającym z art. 267 traktatu o funkcjonowaniu UE ustanawiającego prawo sądów do kierowania do Trybunału.

Rząd polski jest coraz bardziej aktywny, niedawno wystąpił o połączenie tej sprawy z podobną z Niemiec, w której sąd z Wiesbaden zwrócił się do TSUE, by orzekł, czy można go zakwalifikować jako niezawisły i bezstronny w rozumieniu unijnego traktatu niemiecki sąd, ale prezes TSUE Koen Lenaerts oddalił prośbę, gdyż sprawa polska jest bardziej zaawansowana niż niemiecka.

Niemieckie doświadczenia

Ale rząd polski liczy na doświadczenie niemieckie, szczególnie na ostatni wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 30 lipca 2019 r. (2 BvR 1685/14), który ubocznie odniósł się do kwestii interpretacji obowiązków państw członkowskich UE wynikających z art. 19 ust 1 traktatu o UE. Wskazał mianowicie, że choć TSUE ma pewien margines tolerancji w interpretacji unijnych przepisów, to ta swoboda kończy się, gdy interpretacja nie jest już zrozumiała lub nie zawierałaby minimalnego uzasadnienia demokratycznego, w tym wypadku wymaganego przez ustawę zasadniczą Niemiec. Wtedy podlegałaby kontroli niemieckiego TK.

– Biorąc pod uwagę kontekst czasowy, wydaje się, że intencją FTK było wystosowanie swego rodzaju „ostrzeżenia" pod adresem TSUE – powiedział „Rz" Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

Zdaniem natomiast dr. Macieja Taborowskiego, zastępcy rzecznika praw obywatelskich, stanowisko Tanczewa należy rozumieć tak, że pytania takie TSUE mógłby badać, gdyby pytający wykazali, że doszło do naruszenia unijnych standardów.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Igor Tuleya, sędzia karny, Sąd Okręgowy w Warszawie, autor jednego z pytań do TSUE

Kiedy pisałem pytanie prejudycjalne, miałem obawy, czy nowy system postępowań dyscyplinarnych nie będzie służył wywieraniu presji na sędziów. Późniejsze wezwania do złożenia wyjaśnień skierowane do autorów pytań prejudycjalnych, nazywanych przez rzeczników dyscyplinarnych wręcz „ekscesami orzeczniczymi", te obawy w mojej ocenie potwierdzają. Trybunał Sprawiedliwości UE zna te fakty, rzecznik Ewgenij Tanczew także, czekam zatem z napięciem na wyrok, tym bardziej że na rozprawie odniosłem wrażenie, że takie pytania są dopuszczalne. Pewności co do wyroku Trybunału nie miałem i nie mam, tym bardziej że dopiero uczymy się korzystania z tej procedury prejudycjalnej. Jeśli Trybunał nie odpowie na pytania, będę czekać na kolejny ruch Komisji Europejskiej, chociaż z pewnością on także trafi do TSUE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA