fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

W procesie karnym wykonujący dzieło i zleceniobiorca mogą starać się, by uznano ich za pracowników

AdobeStock
W procesie karnym wykonujący dzieło i zleceniobiorca mogą starać się, by uznano ich za pracowników, a sąd cywilny musi taki wyrok uwzględnić.

Czwartkowa uchwała Sądu Najwyższego powinna być ostrzeżeniem dla przedsiębiorców nadużywających kontraktów cywilnoprawnych. Sędziowie uznali bowiem, że ochroną przewidzianą w art. 218 kodeksu karnego są objęci wszyscy zatrudnieni na warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy, niezależnie od nazwy zawartej przez strony umowy.

Sąd karny, rozpatrując akt oskarżenia przeciwko przedsiębiorcy naruszającemu prawa pracowników, sam rozstrzygnie, czy osoba wykonująca umowę o dzieło, czy zleceniobiorca tak naprawdę powinni być traktowani jak etatowy pracownik.

Otwiera to zupełnie nową drogę dla osób wykonujących kontrakty cywilnoprawne do spierania się z przedsiębiorcami o charakter tego zatrudnienia i przysługujące im z tego tytułu świadczenia. Do tej pory zleceniobiorcy i wykonawcy dzieł walczyli o prawo do urlopu czy dodatkowej wypłaty za nadgodziny w trwających latami procesach przed sądami cywilnymi.

Teraz mogą przy dochodzeniu swych praw liczyć na szybciej działające sądy karne.

Jak udało się nam ustalić, Państwowa Inspekcja Pracy ocenia to rozstrzygnięcie jako znacznie wzmacniające pozycję zatrudnionych.

Nie chcieli ścigać

Wszystko zaczęło się od tego, że w styczniu 2018 r. do jednego z sądów rejonowych trafiło zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie pracowniczej. Poszło o to, że pracownicy zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych: zlecenia i o dzieło, nie dostali części wynagrodzenia. Jeden z nich złożył zażalenie na postanowienie o umorzeniu. Chciał przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Twierdził, że umowy cywilnoprawne zawarte z nim i innymi pracownikami były pozorne, w rzeczywistości bowiem świadczono umowę o pracę. Poza tym zgodnie z ustawą z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy „inną pracą zarobkową" jest także praca wykonywana w ramach umów cywilnoprawnych.

W odpowiedzi na zażalenie prokurator rejonowy wskazał, że środek odwoławczy jest jedynie polemiką z oceną prokuratury, a materiał dowodowy jest kompletny i nie wymaga uzasadnienia. Sprawa trafiła do sądu rejonowego. Ten ustalił, że poszkodowany mężczyzna złożył ustne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracodawcę.

Kto jest pracownikiem

Poszło o art. 218 § 1a kodeksu karnego. Stanowi on: kto wykonując czynności w sprawach z prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Podobne zawiadomienia złożyły inne osoby zatrudnione w tej samej firmie. Prokuratura jednak odmówiła zajęcia się tymi sprawami. Po tym, jak zażalenie zleceniobiorcy na postanowienie o umorzeniu postępowania trafiło do sądu, ten nabrał wątpliwości. O co poszło? O pojęcie pracownika. Jak je rozumieć? – zastanawia się sąd rejonowy, więc poprosił Sąd Najwyższy o pomoc.

SN miał odpowiedzieć na pytanie: czy pod pojęciem pracownika należy rozumieć tylko osobę zatrudnioną na podstawie umowy o pracę, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę czy również tę, która wykonuje pracę zarobkową na podstawie umów cywilnoprawnych – jak umowa: zlecenia lub o dzieło, albo tę, która pod pozorem wykonywania umowy cywilnoprawnej faktycznie świadczy pracę w ramach stosunku pracy.

Sąd Najwyższy w czwartek nie miał żadnych wątpliwości: ochrona z art. 218 kodeksu karnego dotyczy tylko pracowników na etacie. Ustaleń dokonuje w procesie karnym sąd, zgodnie z zasadą jurysdykcyjnej samodzielności.

Jaka procedura

W praktyce, zanim sprawa trafi do sądu karnego z aktem oskarżenia przeciwko firmie naruszającej prawo pracy, musi ona przejść przez bardzo szczegółową weryfikację prokuratorów. Artykuł 218 kodeksu karnego, który przewiduje nawet dwa lata kary pozbawienia wolności, wymaga, aby naruszenie praw pracowniczych było złośliwe lub uporczywe. Są to na tyle ogólne pojęcia, że dają szerokie pole do interpretacji dla prokuratorów. Do tej pory na tej podstawie bardzo często odmawiali skierowania aktu oskarżenia do sądu karnego.

Wszystko więc teraz zależy od tego, jak do orzeczenia podejdzie prokurator krajowy i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Sygn. akt: I KZP 5/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA