Sędziowie i sądy

Postanowienie zabezpieczające wydane przez SN chroni Gersdorf, ale czy skutecznie

Małgorzata Gersdorf
Fotorzepa, Robert Gardziński
Skuteczność zawieszenia przepisów obniżających wiek emerytalny sędziów zależeć będzie od woli stosujących te przepisy, czyli prezydenta i KRS.

Sytuacja byłaby jaśniejsza, gdyby zakaz wydał Trybunał w Luksemburgu (może to jeszcze zrobić), bo odmowa wykonania orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) jest tożsama z odmową przestrzegania traktatu o Unii Europejskiej.

I wtedy jednak do sankcji wciąż byłoby daleko, bo fundamentem UE jest współdziałanie i kompromis w sporach z państwami.

Wróćmy na polskie podwórko. Typowe sądowe zabezpieczenie, udzielane np. w sprawach o własność czy służebność, to zakaz przejazdu przez działkę sąsiada. Stosuje się je od chwili wydania, a kto go nie uznaje, naraża się na sankcję, może być np. ukarany grzywną.

Czytaj też:

Iustitia oburzona zapowiedzią Piebiaka

Pytanie SN do Luksemburga – broń użyta instrumentalnie

Prof. Wyrzykowski: "partactwo prawnicze" oponentów SN

Szybka reakcja Luksemburga na pytania Sądu Najwyższego

Postanowienie zabezpieczające wydane przez Sąd Najwyższy razem z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi do TSUE sugeruje, że kwestia zawieszenia stosowania przepisów o sędziowskim stanie spoczynku dotyczy nie tylko dwóch sędziów, którzy sądzą w tej sprawie, ale wszystkich sędziów SN, którzy przekroczyli 65 lat, a więc 14, a nadto pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Ona ma dodatkowy argument: sześć lat konstytucyjnej kadencji.

Doktor hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z UW, mówi „Rz", że sądowe zabezpieczenie służy rozwiązaniu problemu istotnego dla uczestników danej sprawy, w tym wypadku dwóch sędziów SN, i działa na przeszłość.

Inaczej ocenia prof. Michał Romanowski, też z UW: – Zabezpieczenie mogło być wydane w związku z konkretną sprawą, ale tu wystąpił problem ważności obsady sędziów. Skutek: zawieszenie wskazanych przepisów ustawy o SN, a to obejmuje wszystkich sędziów SN w wieku 65+.

Prezes Gersdorf ma jednak inną sytuację. Ona nie uczestniczy w formalnej grze o przedłużenie, jak 14 innych sędziów SN. Nie wystąpiła do prezydenta i według ustawy (nie uchylonej, ale tylko zawieszonej) przeszła w stan spoczynku. W ocenie strony prezydencko-rządowej jej status – stan spoczynku – jest od 4 lipca br. przesądzony.

Jej sytuacja może być prostsza, gdyż może się ona powoływać nie tylko na dyskryminację ze względu na obniżenie wieku emerytalnego, ale też skrócenie ustawą zwykłą konstytucyjnie określonej kadencji.

Trzeba dodać, że polskie przepisy nie określają procedury zabezpieczenia w sprawie pytania kierowanego do TS, a Luksemburg będzie z pewnością pod bacznym okiem prawników i rządów całej Unii. Dlatego werdykt TSUE nie będzie raczej ostro „antypisowski". A w razie przegranej rząd dostanie czas na naprawienie prawa, przed ewentualnymi sankcjami.

Strona rządowa o tym wie, a prezydent decyduje o przedłużeniu orzekania i powołuje nowych sędziów, ci z kolei będą mieli kluczowy wpływ na wybór nowych prezesów w SN, prezesi na wyznaczanie składów itd.

Ci adresaci postanowienia SN wiedzą też, że nie grożą im środki przymuszające, jak podsądnemu w sporze o miedzę czy nadmierny hałas za ścianą.

Co może się stać z przywróconymi przez TSUE do stanu czynnego sędziami? Tu o odpowiedź najtrudniej. Być może wrócą do SN, ale wybiegamy za daleko w przyszłość. Na razie KRS oświadczyła, że nie zastosuje się do postanowień SN. Ale poczekajmy jeszcze na czyny.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL