fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

KRS znalazła sposób, by kończyć konkursy na wakat sędziowskie

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Blisko 200 etatów czeka na obsadzenie w stolicy. KRS bez dokumentacji sędziów musi je zawieszać.

Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych, zgłosił się do konkursu na urząd sędziego sądu apelacyjnego. Mimo pozytywnej oceny wizytatora jeszcze do poniedziałku awans stał pod znakiem zapytania. Brakowało bowiem nie tylko opinii zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji o sędzi Schabie, ale też całej jego dokumentacji osobowej.

Czytaj także:

Powód? Prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie, kierując się uchwałą zgromadzeń sędziów warszawskich, postanowiła nie przesyłać do KRS dokumentacji kandydatów. Wszystko jednak wskazuje na to, że blokadę uda się obejść.

– Opinię zgromadzeń, zdaniem Rady, można pominąć, a dokumentacje osobowe sędziowie kandydaci doniosą sami – dowiedziała się „Rzeczpospolita" w KRS. Ta właśnie zebrała się na trzydniowym posiedzeniu, by wybrać sędziów i wydać opinie ws. projektów ustaw.

Prezes się wstrzymuje

Sędzia Piotr Schab nie ukrywa, że kandyduje do SA. Są dwie kandydatury na dwa wakaty – ustaliliśmy w „Rz".

– To pierwszy konkurs, w którym biorę udział, odkąd objąłem urząd rzecznika dyscyplinarnego – mówi „Rzeczpospolitej". Zdaje sobie też sprawę z trudności zakończenia konkursu z powodu braku dokumentacji kandydatów.

Co jest problemem? Uchwały zgromadzeń sędziów poszczególnych apelacji. Te zobowiązują prezesów do nieprzesyłania akt osobowych sędziów kandydatów.

Głos zabrała Krajowa Rada Sądownictwa. W specjalnym stanowisku wzywa prezesów do przekazywania dokumentacji kandydatów biorących udział w procedurze nominacyjnej.

Ci, którzy zachowują się wbrew temu stanowisku, mają wziąć pod uwagę słabe wyniki sądów – pisze Rada.

– Szczególnie trudna jest sytuacja w sądach warszawskich – potwierdza Leszek Mazur, szef KRS.

Z jakiego powodu? Otóż prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie przesyła do KRS dokumentacji kandydatów do awansu.

Dlaczego tego nie robi?

– Z powodu dwóch uchwał zgromadzenia przedstawicieli sędziów sądów apelacji warszawskiej – ustaliła „Rz" w SA.

Pierwsza pochodzi z grudnia 2018 r., druga jest z połowy maja 2019 r. Obie są niemal tej samej treści, choć dotyczą różnych konkursów.

– W trosce o zachowanie właściwego przebiegu procedury nominacyjnej na zwolnione stanowiska sędziowskie zgromadzenie odracza opiniowanie kandydatów do objęcia urzędu sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytań prejudycjalnych skierowanych przez SN i NSA oraz sądy powszechne. Chodzi o wątpliwości związane z procesem wyłaniania sędziów-członków do nowej Rady. Zobowiązuje też prezesa do nieprzesyłania kandydatur na sędziów.

Sytuacja jest patowa

Uzasadniając, zgromadzenie przywołuje art. 58 prawa o ustroju sądów powszechnych.

Ten w § 2 stanowi, że zgromadzenie ogólne sędziów apelacji albo zgromadzenie ogólne sędziów okręgu opiniuje zgłoszonych kandydatów w drodze głosowania i przekazuje prezesowi odpowiednio sądu apelacyjnego albo okręgowego wszystkie zgłoszone kandydatury ze wskazaniem liczby uzyskanych głosów.

Z kolei § 4 tego przepisu mówi, że prezes właściwego sądu przedstawia KRS za pośrednictwem systemu teleinformatycznego kandydatury zaopiniowane w sposób określony w § 2 wraz z oceną kwalifikacji i opinią właściwego kolegium sądu.

Skoro nie ma opinii, to nie ma czego wysyłać.

Sędziowskie zgromadzenia ogólne w całej Polsce od wielu miesięcy krytycznie oceniają proces nominacyjny przed obecną KRS. W podejmowanych licznie uchwałach piszą o dezaprobacie dla sposobu procedowania przez osoby pełniące funkcje członków KRS w zakresie oceny kandydatur sędziów sądów powszechnych, a w szczególności o przypadkach pomijania opinii organów samorządu sędziowskiego, promowania i rekomendowania kandydatur wątpliwych, co czyni procedurę awansową nieczytelną, arbitralną i nietransparentną.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Beata Morawiec , prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis, były członek KRS

Szukanie sposobu na obejście przepisów uważam za rzecz niedopuszczalną. To rażące łamanie przepisów ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Jakiekolwiek poszukiwanie sposobu na ominięcie przeszkody w kończeniu konkursów dyskwalifikuje. To wręcz hańba dla prawnika.

Nie przekonuje mnie też tłumaczenie, że wszelkie te próby są podejmowane w trosce o wymiar sprawiedliwości. Jeśli rzeczywiście to przyświeca członkom Rady, to dawno powinni podać się do dymisji. Na tym polega praworządność.

W ostatnich trzech latach ustawodawca zrobił wszystko, by osłabić pozycję samorządu sędziowskiego w konkursach. Tam, gdzie się nie dało wprowadzić zmian, szuka się teraz sposobów na obchodzenie prawa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA