fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Koronawirus: jak przyśpieszyć odmrażanie sądów

Adobe Stock
Choć od połowy maja sądy, zwłaszcza cywilne, mogą rozpoznawać sprawy jak przed epidemią, to zaległości cały czas rosną.

W lepszej sytuacji są sądy cywilne. Rozpoznają 80 proc. spraw. Tarcza 3.0 dopuszcza prowadzenie rozpraw online. Wciąż jednak zasadą będzie rozpatrywanie spraw w sposób klasyczny i jawnie, co jest zasadą procesu, a w ostatnich tygodniach praktycznie zawieszoną. Teraz jawne rozprawy wracają.

Zgodnie z tarczą 3.0 w okresie stanu epidemii (zagrożenia epidemicznego) oraz w ciągu roku od jego odwołania w sprawach cywilnych, a dokładnie rozpoznawanych według kodeksu postępowania cywilnego, rozprawę można przeprowadzić na odległość przy użyciu urządzeń z bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku. Uczestnicy nie muszą przebywać w budynku sądu, chyba że przeprowadzenie rozprawy bez tych urządzeń nie wywoła nadmiernego zagrożenia dla zdrowia uczestników. A więc klasyczne rozprawy nie są wyłączone.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozprawy mają być wyznaczane od początku czerwca, poczynając od tych już wcześnie zaplanowanych, ale nie będzie to od razu masówka, gdyż nie wszystkie sprawy, ale też sale sądowe w warunkach epidemii do tego się kwalifikują – informuje sędzia Sylwia Urbańska.

Będą oczywiście przesłony, obowiązkowe maseczki oraz dwumetrowy odstęp między uczestnikami rozprawy, co wykluczy najmniejsze sale.

Tymczasem Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia" zaapelowało do sędziów, aby nie dawali choćby pozoru, że chronią wyłącznie siebie. Sądy to też pracownicy administracji, a ochrona należy się też interesantom. Apeluje też do Ministerstwa Sprawiedliwości, by zapewnił obywatelom i pracownikom sądów choćby minimum bezpieczeństwa.

– Raczej nie można sobie wyobrazić rezygnacji z rozprawy (posiedzenia jawnego) w przypadku konieczności przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków, stron czy uzupełniającego przesłuchania biegłego. Strony oraz sąd muszą mieć możliwość bezpośredniego zadawania pytań – ocenia mec. Jacek Siński z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Nie ma wątpliwości, że rzeczywistość pandemiczna zmusi sądy do szerszego niż dotychczas korzystania ze skierowania sprawy na posiedzenie niejawne, ale rozprawy muszą zostać. – Wszędzie tam, gdzie to możliwe, uzasadnione jest pozostanie przy dotychczasowej formie jawnej rozprawy, ale stan epidemii nie jest odpowiednim czasem na procesy z liczną publicznością, wielogodzinnym przesłuchaniem świadków bez przerw. Nie chodzi o to, by stronom ograniczać prawo do jawnego rozpoznania sprawy, ale by ograniczyć ryzyko – wskazuje Kamila Spalińska, sędzia wizytator ds. cywilnych w SO w Warszawie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA