Sędziowie i sądy

Rola właściwej ekspertyzy jest w postępowaniu sądowym

AdobeStock
Rola właściwej ekspertyzy jest w postępowaniu nieoceniona.

Podstawowym aspektem błędnej opinii przyjętej i stanowiącej dowód w sprawie, jest praktycznie zerowa szansa na jej podważenie. Oznacza to, że wnioski ekspertyzy wykonanej na potrzeby procesu lub postępowania przygotowawczego są faktycznie niewzruszalne. Dla uczestnika procesu lub oskarżonego w postępowaniu przygotowawczym, który ma świadomość błędu w opinii – rozpoczyna się więc walka, często długotrwała i kosztowna.

Opinia sądowa powinna być przygotowana na podstawie ustalonych standardów pracy laboratoryjnej. Zobiektywizowane muszą być sposoby postępowania, zwalidowane metody i techniki badawcze oraz skalibrowany i poddawany okresowej kontroli sprzęt badawczy. Eksperci biorący na swe barki odpowiedzialność wytworzenia dowodu w sprawie powinni legitymować się najwyższymi okresowo i systematycznie sprawdzanymi kwalifikacjami. Nie zawsze jednak założenia mają pokrycie w rzeczywistości, o czym wielokrotnie już pisałam.

Wszelkie prywatne dokumenty

Każda opinia sporządzona na potrzeby procesu niezależnie od tego, na jakim etapie postępowania została przygotowana, jest opinią procesową, jeśli została wydana na podstawie postanowienia o powołaniu biegłego wydanego przez organ procesowy.

Kilka lat temu wprowadzono reformę procedury karnej poprzez wprowadzenie procesu kontradyktoryjnego. Dzień 27 września 2013 r., kiedy Sejm przyjął nowelizację ustawy karnej, był to czas, który podzielił środowisko prawnicze na zwolenników i zaciekłych przeciwników reformy procedury karnej. Ostatecznie ustawodawca praktycznie w całości wycofał się z jej wprowadzenia. Kontradyktoryjność procesu do dnia dzisiejszego została w szczątkowej formie...

Z punktu widzenia istnienia opinii kryminalistycznych i/lub sądowych proces kontradyktoryjny zapewniał możliwość przedstawienia różnych opinii sądowych przez poszczególne strony postępowania/procesu. Każda z takich opinii miałaby równorzędne znaczenie, żadna z nich nie byłaby uprzywilejowana, żadnej z nich nie odmówiono by „pierwszeństwa". Tak więc w sali sądowej, gdyby w sprawie istniały opinie o różnych (przeciwnych) wnioskach, dochodziłoby do swego rodzaju „zderzenia" stron procesu i bitwy na argumenty. System prawny, który dopuszcza używanie przez strony „własnych" wykonanych na zlecenie opinii, występuje przede wszystkim w krajach anglosaskich. Nawet jednak tam, gdzie występuje skrajny kontradyktoryjny proces karny, a więc w Stanach Zjednoczonych Ameryki czy w Wielkiej Brytanii – prawo przewiduje furtki pozwalające sądowi na przeprowadzenie dowodu, a więc i opinii.

Z przepisów procesu kontradyktoryjnego pozostał zapis o możliwości wykorzystania w procesie dokumentów prywatnych. W praktyce kwestię tę reguluje art. 393 § 3 kodeksu postępowania karnego. Dokumentem, który może zostać odczytany na rozprawie, którego treść może mieć znaczenie przy rozstrzygnięciu spornej kwestii, jest opinia pozaprocesowa. Przywołany bowiem przepis stanowi: „Mogą być odczytywane na rozprawie wszelkie dokumenty prywatne powstałe poza postępowaniem karnym, w szczególności oświadczenia, publikacje, listy oraz notatki".

Opinia pozaprocesowa – cóż to takiego?

Opinia pozaprocesowa tzw. prywatna może być wprowadzona do postępowania i brana pod uwagę jedynie jako dokument. W praktyce opinie pozaprocesowe wykonywane zwykle na zlecenie osób prywatnych, przedstawiane później w sądzie lub w trakcie postępowania przygotowawczego, zwykle nie są uznawane za dowód, ale bardzo często stanowią podstawę powołania kolejnego biegłego w sprawie. A więc chociaż opinia, którą przedstawi strona procesowa, nie ma mocy sprawczej, często jej wnioski zwykle przeciwne do opinii procesowej, mogą spowodować zaciągnięcie ponownej opinii biegłego przez organ procesowy.

Przykłady dobrodziejstwa takiego rozwiązania, w którym dopuszcza się uznanie dowodu z dokumentu (opinii prywatnej), przyszło mi obserwować wielokrotnie. Bardzo często wykonanie opinii prywatnej, kiedy w sprawie istniała już opinia procesowa, wzburza podwaliny aktu oskarżenia lub umorzenia postępowania.

Zaledwie w ubiegłym tygodniu miałam okazję zapoznać się z aktami sprawy, w której biegły wydał opinię na potrzeby postępowania cywilnego. W opinii tej biegły kategorycznie wykluczył, jakoby wykonawcą podpisów pod dwoma pożyczkami umowy był pozwany Janusz R. Tenże oczywiście po zapoznaniu się z wynikami opinii procesowej kategorycznie zaprzeczył podpisaniu dwóch umów pożyczki, chociaż wcześniej zeznawał, że tak dokładnie to nie pamięta, gdyż „...w ówczesnym czasie kiedy były zaciągane te pożyczki, miałem ciągi, nawet kilkudniowe, i tak dokładnie to nie wiem, z kim się wtedy spotykałem i czy od powoda pożyczałem pieniądze i w jakiej kwocie..." [przyp. autora: chodzi o ciągi alkoholowe]. Tak więc pozew został oddalony – spawa zakończona.

Powód, czyli pożyczkodawca, nie dał jednak za wygraną i poprosił o wykonanie tzw. opinii prywatnej biegłego o uznanej renomie i znanej w środowisku wysokiej merytorycznej jakości wydawanych przez niego opinii. Efekt opinii prywatnej nie zdziwił zleceniodawcy. Wynikało bowiem z jej konkluzji, iż podpisy Janusza R. na dwóch pożyczkach umowy są autentyczne, czyli nakreślone przez Janusza R. Grafizm wykonawcy jest w znacznym stopniu zdeformowany, co wynika z znacznego obniżenia poziomu dynamiki kreślenia, związanej najprawdopodobniej z przyjmowaniem substancji odurzających.

Otrzymawszy taką opinię, pożyczkodawca sprawę zgłosił tym razem na policję, gdzie rozpoczęto postępowanie. W jego trakcie najprawdopodobniej zajdzie konieczność powołania kolejnego biegłego. Prowadzący postępowanie przygotowawcze oczywiście o wynikach postępowania poinformuje sąd, z pewnością zrobi to także sam pożyczkodawca.

Gdyby nie było możliwości wykonania opinii prywatnej, w opisanej powyżej sprawie mogłoby się okazać, że wydany zostanie wyrok na podstawie błędnej opinii procesowej.

Należy przyznać na podstawie praktyki zawodowej, że opinie prywatne wprawdzie zwykle nie są bezpośrednio i bezkrytycznie przyjmowane w poczet dowodów w sprawie, ale mogą stanowić podstawę do tego, aby została powołana kolejna opinia procesowa.

Rozwiązanie takie jest ze wszech miar słuszne, czy jednak wystarczające?

Ostatnio szerokim echem, przynajmniej w środowisku eksperckim, odbił się przykład sprawy, w której występowała błędna, wadliwa opinia. Błędna pod względem formalnym (z wielu względów), lecz przede wszystkim błędna merytorycznie. W opinii jednoznacznie biegły wypowiedział się w kwestii autentyczności podpisu na dokumentach bankowych. Sprawa dotyczyła wyłudzenia kredytu bankowego na olbrzymią kwotę. Oskarżony używał wielu argumentów, aby ponownie w sprawie wykonano opinię procesową. Sąd jednak był niewzruszony i nie znalazł uzasadnienia dla decyzji o ponownym powołaniu biegłego. Dopiero trzy opinie prywatne wykonane na koszt i zlecenie oskarżonego przez trzy niezależne ośrodki badawcze wpłynęły na zmianę decyzji sądu. Każda z opinii prywatnych nie tylko podważała wnioski opinii procesowej, ale także wykazywała mankamenty i braki warsztatu badań w opinii procesowej. W konsekwencji powołany został kolejny biegły.

Na marginesie zaznaczyć wypada, że przepisy prawa nie regulują w żaden sposób formy opinii pozaprocesowej. Oczekuje się jednak od takiej opinii niezwykle rzetelnego podejścia do badań, obiektywności i bezstronności, szczególnie dlatego, że opinia taka pisana jest na zlecenie jednej ze stron procesu.

I tutaj chyba dotknęłam najbardziej drażliwej kwestii. Obiektywności opinii prywatnej. Przyjęcie dowodu z dokumentu w postaci opinii prywatnej może rodzić obawę, iż taka opinia napisana jest pod dyktando (na zamówienie) zleceniodawcy. Dla mnie jako eksperta taka opinia byłaby niedopuszczalna. Byłoby natomiast naiwnością z mojej strony sądzić, że takie opinie nie istnieją. Co więcej, przyszło mi się w przeszłości spotkać z opiniami napisanymi na wyraźne zamówienie zleceniodawcy. O etycznych aspektach takiego zachowania nie chcę pisać, natomiast nasuwa się refleksja ostrożności w podejściu do opinii prywatnej. Z drugiej strony należy przyznać im nieocenioną rolę podczas podejmowania decyzji o zakończeniu sprawy.

Autorka jest wykładowczynią Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, współzałożycielką Polskiego Stowarzyszenia Biegłych Sądowych i wolontariuszką Fundacji Ubi Societas Ibi Ius.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL