fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy niechętnie oddają poręczenia majątkowe

Fotolia.com
Zamiast trafić do aresztu, oskarżeni płacą kaucję za wolność. Potem są jednak problemy, by pieniądze odzyskać. Niektórym nigdy się to nie udaje.

Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że sądy rzadziej stosują tymczasowe aresztowania. Areszt jest zastępowany poręczeniem majątkowym. Kaucje sięgają od kilkuset do kilkunastu milionów złotych. Najniższą sąd wycenił na 100 zł.

– Większość krajów stawia dziś na środki pieniężne – tłumaczy prof. Brunon Hołyst. Żałuje jednak, że taka forma zabezpieczenia jest realna jedynie dla ludzi bogatych, których stać na wpłacanie sporych kwot za wolność.

Biorą, ale nie oddają

Problemem jest nie tylko to, że nie wszystkich stać na kaucję. Okazuje się, że nawet jeśli ktoś ją zapłaci, może mieć kłopoty z jej odzyskaniem. Na opieszałość sądów w zwracaniu pieniędzy oskarżonych czy skazanych narzekają też adwokaci. Twierdzą, że winne są niejasne przepisy.

– Miałam ostatnio kilka takich przypadków – przyznaje adwokat Marta Lech. Tłumaczy, że zgodnie z przepisami pieniądze wpłacone na rachunek sądu czy prokuratury powinny zostać zdeponowane na rachunkach, które są oprocentowane.

– I tu pojawia się problem – uważa mecenas Lech. Podaje przykład. Wpłaciła 5 tys. zł jako poręczenie majątkowe za swoją klientkę. Sprawa została umorzona, więc adwokat poprosiła o zwrot pieniędzy na konto klientki. Okazało się to niemożliwe. Kobieta nie mieszkała w Polsce i nie mogła się u nas rozliczyć z podatku, a chodziło o 12 czy 13 zł odsetek.

– Sąd zażądał, abym to ja wypełniła deklarację podatkową. Odmówiłam – mówi. Po roku oczekiwania w końcu z odsetek rozliczyła się siostra klientki. Pieniądze na koncie sądu były przetrzymywane kilkanaście miesięcy.

– To nie jest odosobniony przypadek – dodaje adwokat i przywołuje sprawę klienta, któremu sąd nie chciał zwrócić 8 tys. zł. Mężczyzna odmówił wypełnienia oświadczenia do celów podatkowych, zrzekł się odsetek, a pieniędzy i tak długo nie zobaczył.

Stracił 400 tysięcy

– Istnieje luka prawna, która utrudnia sprawny zwrot pieniędzy – uważa adwokat Mariusz Paplaczyk. – W Poznaniu sam zwrot trwa od kilku do kilkunastu dni – dodaje. Ale nie zawsze do niego dochodzi.

– Miałem klienta w sprawie o oszustwo. Sąd zastosował wobec niego poręczenie w wysokości 400 tys. zł. Pieniądze nigdy do niego nie wróciły. Po zakończeniu sprawy sąd orzekł przepadek poręczenia. Powód? W trakcie postępowania podsądny kontaktował się ze współoskarżonymi w sprawie. Sąd uznał to za złamanie warunków poręczenia. Pieniądze zasiliły więc budżet państwa.

Adwokat Bartłomiej Nowak też miał przeprawę ze zwrotem kaucji. Bronił klienta skazanego za rozbój na trzy lata pozbawienia wolności. W trakcie postępowania mężczyzna najpierw trafił do aresztu, a potem zastąpiono go poręczeniem. Wpłacił 6 tys. zł. Po roku kaucja została zmniejszona do 3 tys. zł. Niestety, skazany nie stawił się w areszcie w wyznaczonym przez sąd terminie, zrobił to później. Gdy już dotarł do aresztu, rodzina wystąpiła o zwrot kaucji. Otrzymała jednak odpowiedź odmowną – według sądu nastąpił przepadek poręczenia majątkowego ze względu na to, że mężczyzna stawił się do więzienia za późno.

Poręczenie majątkowe jest jednym ze środków zapobiegawczych stosowanych w postępowaniu karnym wobec podejrzanego lub oskarżonego jako gwarancja określonego zachowania takiej osoby. Poręczenie majątkowe może złożyć oskarżony albo inna osoba. Wysokość, rodzaj i warunki poręczenia oraz termin jego złożenia określa sąd, mając na względzie sytuację materialną oskarżonego i składającego poręczenie oraz wysokość wyrządzonej szkody i rodzaj popełnionego czynu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA