fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Piotr Kosmaty: Zatarcie skazania a wolność wypowiedzi

Zatarcie skazania ustanawia niewzruszalne prawne domniemanie niewinności w stosunku do danego czynu
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Skazanie za przestępstwo utrudnia włączenie do życia społecznego.

Osoby publiczne, a zwłaszcza politycy, muszą pogodzić się z faktem, że ich przeszłość będzie skrupulatnie prześwietlana i poddana pod osąd opinii publicznej. Z takim poglądem w pełni koresponduje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 28 sierpnia 1992 r. w sprawie Schwabe przeciwko Austrii, w myśl którego politycy nie mogą powoływać się na zatarcie skazania jako okoliczność, która uniemożliwia informowanie społeczeństwa o wymierzeniu kary. W nawiązaniu do cytowanego orzeczenia postulowano, że wspomniana okoliczność nie jest ograniczona wyłącznie do polityków, ale dotyczy także innych osób, które stały się – również bez własnej woli – uczestnikami wydarzeń o politycznym znaczeniu. Pierwszeństwo ma tu bowiem swoboda debaty politycznej i jej znaczenie dla istnienia dobrze poinformowanej opinii publicznej.

Co po wyroku

Niewątpliwie skazanie za przestępstwo bez względu na to, jaka sankcja karna zostanie wymierzona jego sprawcy, pozostawia na skazanym piętno, stygmatyzuje go, utrudniając mu pełne włączenie się po odbyciu kary do życia społecznego. Informacja o skazaniu utrudnia mu znalezienie pracy, gdyż wiele zawodów, a zwłaszcza funkcji publicznych, wymaga niekaralności.

Racjonalny ustawodawca, chcąc, aby powyższy stan nie przekreślał dalszego życia skazanego, przewidział instytucje, których celem jest zaprzestanie dalszej reakcji karnej i uwolnienie niegdyś skazanej osoby od niechcianego bagażu. Do takich instytucji należy przede wszystkim zatarcie skazania, które jest wyrazem idei, że nikt nie powinien do końca żyć z piętnem przestępcy, a odpowiedni upływ czasu ma przywrócić mu status osoby niekaranej. Zatarcie skazania ustanawia niewzruszalne prawne domniemanie niewinności w stosunku do danego czynu.

W analizowanej sytuacji dochodzi do nieuniknionego konfliktu pomiędzy wolnością słowa a dobrem jednostki, która ma prawo oczekiwać, że korzyści płynące z obowiązujących rozwiązań prawnych również jej będą dotyczyć. Może przede wszystkim żądać, aby aparat państwowy respektował zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP) i traktował ją tak samo jak inne osoby będące w analogicznym położeniu.

Próba znalezienia satysfakcjonującego rozwiązania kolizji pomiędzy wymienionymi wartościami jawi się zatem jako nieosiągalny cel. Z drugiej jednak strony nie da się przemilczeć sytuacji, w których ochrona interesu publicznego będzie wymagała, aby społeczeństwo dowiedziało się o pewnych patologicznych zachowaniach osób publicznych, o których to w przestrzeni prawnej nie ma już śladu. Zwłaszcza dotyczy to osób aspirujących do reprezentowania suwerena. Próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy wolno w pewnych okolicznościach ujawnić fakt poprzedniej karalności pomimo jej usunięcia z rejestrów prawnych musi być poprzedzona przyjęciem pewnych porządkujących omawianą tematykę założeń.

Po pierwsze, ewentualna pozytywna odpowiedź może dotyczyć jedynie tzw. osób publicznych, zwłaszcza polityków. Po drugie, należy odróżnić dwie, wprawdzie przenikające się, ale nietożsame, sfery ludzkiej aktywności: społeczną oraz prawną. Po trzecie, należy mieć pełną świadomość delikatności analizowanej materii w kontekście formułowania jednoznacznych wniosków i prób stworzenia jednego uniwersalnego wzorca postępowania, gdy zaistnieje konflikt między interesem jednostki a interesem publicznym, zwłaszcza że ten ostatni nie zawsze musi mieć a limine pierwszeństwo.

Nie ulega wątpliwości, że orzecznictwo ETPCz, podobnie jak i polskie, od wielu lat stoi na stanowisku, że granice wolności wypowiedzi są znacznie szersze w stosunku do osób publicznych, a zwłaszcza polityków. Osoby takie muszą liczyć się z wystawieniem swoich poczynań pod osąd opinii publicznej i powinny przewidywać, że może dotknąć je krytyka ich postępowania. Granic tej krytyki nie sposób wyznaczyć ogólnie, ponieważ określają je niepowtarzalne okoliczności konkretnej sprawy. Co więcej, osoba decydująca się na działalność polityczną musi być przygotowana na ataki prasy, czasem nawet ostre i niesprawiedliwe.

Prześwietlanie trwa

Należy zatem uznać, że polityk, który aspiruje do miana reprezentanta suwerena, jakim jest naród, musi liczyć się z tym, że jego przeszłość zostanie dokładnie prześwietlona przez dziennikarzy pełniących funkcję kontrolera społecznego. W przypadku polityka należy przyznać pierwszeństwo wolności słowa przed dobrodziejstwem wypływającym z instytucji zatarcia skazania. Trudno bowiem oczekiwać, że dziennikarz po dokonaniu ustalenia, że znany polityk w przeszłości został skazany, np. za przestępstwo korupcyjne, powstrzyma się od stosownej publikacji z powodu zatarcia skazania. Politycy muszą liczyć się z tym, że pomimo zatarcia skazania informacja o złamaniu w przeszłości przez nich prawa przedostanie się do opinii publicznej.

Należy natomiast w tym aspekcie bardzo ostrożnie podchodzić do prymatu swobody wypowiedzi, gdy chodzi o inne osoby publiczne niebędące politykami. Szczególnie dotyczy to osób, które jak pisze I.C. Kamiński, stały się – również bez własnej woli – uczestnikami wydarzeń o politycznym znaczeniu i towarzyszącej im dyskusji. W takich przypadkach ujawnianie pomimo zatarcia faktu, iż w przeszłości doszło do popełnienia czynu zabronionego, wydaje się wysoce kontrowersyjne. Taka sytuacja będzie możliwa tylko w wyjątkowych sytuacjach i poprzedzać ją musi głęboka refleksja. Wydaje się, że mogłoby do tego dojść tylko wtedy, gdy określona osoba próbowałaby na publicznym zainteresowaniu budować swoją pozycję zawodową w tych dziedzinach życia społecznego, w których wymagane jest legitymowanie się nieskazitelną opinią.

Na przykład ktoś chce zostać rzecznikiem praw dziecka, a w przeszłości został skazany za popełnienie przestępstwa na szkodę małoletniego. Należy z całą stanowczością podkreślić, że ujawnianie przeszłości kryminalnej pomimo zatarcia skazania może mieć miejsce tylko wtedy, gdy za opublikowaniem takiej informacji przemawia społecznie uzasadniony interes.

Zatarcie skazania tworzy stan fikcji prawnej, z której wynika zakaz wyciągania jakichkolwiek konsekwencji prawnych z popełnionego w przeszłości czynu zabronionego. Oznacza to, że każda osoba, a w tej liczbie również polityk, może we wszystkich dokumentach oraz przed wszystkimi instytucjami twierdzić, że jest niekarana. Takie zachowanie wydaje się oczywiste w funkcjonującym porządku prawnym. Obok niego istnieje jednak jeszcze o wiele szersza przestrzeń społeczna, w której – jak próbowałem wykazać – może w wyjątkowych układach sytuacyjnych dojść do ujawnienia faktu skazania pomimo jego zatarcia. Może to nastąpić tylko wtedy, gdy przemawia za tym ważny społeczny interes.

Zatarte skazanie

Z powyższego wywodzić również można uprawnienie do powołania się na zatarcie skazania za fałszywe zeznania osoby, która jest oskarżona w procesie karnym. Może to jednak nastąpić tylko w celu oceny wiarygodności jej wyjaśnień.

Pod żadnym pozorem nie będzie natomiast wolno z faktu tego wyciągać jakichkolwiek konsekwencji prawnych, np. przypisywać działania w warunkach powrotu do przestępstwa. Mając pełną świadomość delikatności poruszonego problemu, należy zaakceptować, iż w pewnych wyjątkowych sytuacjach opinia publiczna ma prawo dowiedzieć się o karalności pewnych osób, pomimo że doszło do zatarcia skazania. ?

Autor jest doktorem nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie delegowanym do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA