fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Urlop rehabilitacyjny sędziego: dolegliwość czy blokada dla stanu spoczynku

123RF
Dodatkowy czas na powrót do zdrowia

Zwolnienia lekarskie, urlop dla poratowania zdrowia oraz wprowadzony od niedawna urlop rehabilitacyjny – są to dla mnie tematy zupełnie abstrakcyjne. Mam bowiem to szczęście, że przez ponad 20 lat służby zdrowie mi dopisywało i nie musiałam się zastanawiać nad tego rodzaju regulacjami.

Czytaj też:  Nowy urlop dla sędziów: przywilej czy narzędzie nacisku

 

Teoretycznie mogę jednak stwierdzić, że w sytuacji długotrwałej choroby czy wypadku losowego skutkującego poważnym rozstrojem zdrowia, uniemożliwiającym wykonywanie obowiązków sędziego, niezbędne są rozwiązania systemowe, które zapewnią sędziemu odpowiednio długi czas na odzyskanie sprawności do pracy lub wcześniejsze przejście w stan spoczynku.

Ustawa jako wyraz troski?

Urlop rehabilitacyjny, jako swego rodzaju dodatkowy czas zwolnienia od pracy do wykorzystania przed ostateczną decyzją o wcześniejszym przejściu w stan spoczynku, oceniam jako bardzo dobry pomysł. Co do zasady należy bowiem dążyć do zatrzymania w zawodzie jak największej liczby doświadczonych sędziów, którym stan zdrowia przeszkodził w wykonywaniu służby.

Im dłużej taka możliwość zostanie zachowana, tym lepiej. Chciałabym też traktować nowelizację ustawy w tym aspekcie jako wyraz troski, tak aby nie eliminować zbyt szybko z zawodu sędziów dotkniętych przez chorobę czy wypadek, a nie aby ich kontrolować, czy nie nadużywają prawa do wcześniejszego przechodzenia w stan spoczynku.

Oczywiście każdy przypadek jest indywidualny i każda teza, jaką tu postawię, może być podważona przez wskazanie przykładu przeciwnego. Zakładam jednak, że jeżeli świadomie decydujemy się na wykonywanie zawodu sędziego, traktujemy naszą pracę jak służbę, którą chcemy wykonywać, jak długo wystarczy sił.

Zgodnie z nowym art. 94d u.s.p. sędzia, który nie pełnił służby z powodu choroby lub płatnego urlopu dla poratowania zdrowia przez rok, na swój wniosek lub z urzędu może być skierowany na badanie do lekarza orzecznika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

W wypadku uzyskania orzeczenia o dalszej niezdolności do pełnienia obowiązków sędziego, gdy leczenie lub rehabilitacja lecznicza rokują odzyskanie zdolności do pracy, minister sprawiedliwości udziela sędziemu urlopu rehabilitacyjnego na czas od jednego do trzech miesięcy. W tym czasie sędzia ma obowiązek, o ile nie zostanie z niego zwolniony przez ministra, co miesiąc poddawać się kontrolnemu badaniu, czy wciąż jest niezdolny do pełnienia swoich obowiązków.

Uciążliwe kontrole

Jeżeli zastanawiamy się nad dolegliwością nowych przepisów, to za taką dolegliwość uznałabym obowiązek comiesięcznego poddawania się badaniom kontrolnym, tym bardziej że o ewentualnym zwolnieniu z tego obowiązku ma decydować arbitralnie minister sprawiedliwości, a nie lekarz orzecznik, który powinien mieć najlepszą orientację, w jakim czasie stan zdrowia sędziego rokuje powrót do zdrowia.

Nie mam wiedzy medycznej o możliwych sytuacjach, skoro jednak urlop rehabilitacyjny może być przyznany maksymalnie na trzy miesiące, wydaje się, że orzeczenie o rokowaniu sędziego co do odzyskania zdolności do pracy powinno wskazywać przypuszczalną perspektywę czasową tego rokowania i ewentualne kontrole powinny się odbywać dopiero po upływie terminu, o którym wypowiedział się lekarz orzecznik.

Mam też duże wątpliwości, czy „maksymalnie 3 miesiące urlopu rehabilitacyjnego" to wystarczający czas na ostateczne wyjaśnienie, jaka jest szansa danego sędziego na stały powrót do orzekania. Dla porównania, w systemie powszechnym świadczenie rehabilitacyjne przyznawane jest na czas do 12 miesięcy, co mogłoby być wskazówką do wykorzystania także w przypadku sędziów.

Zbyt szybki powrót do obowiązków

Decyzja o przeniesieniu sędziego w stan spoczynku jest prawem nabytym. Sędzia przeniesiony w stan spoczynku z powodu stanu zdrowia w wypadku jego poprawy ma prawo, ale nie obowiązek wrócić do zawodu (art. 74 § 1a u.s.p.).

Jeżeli zatem zbyt szybko trzeba będzie podjąć ostateczną decyzję, czy sędzia wraca do służby czy nie, decyzja ta może być w obie strony nietrafna. Sędzia albo zbyt wcześnie stanie się „emerytem", albo zbyt szybko wróci do pracy tylko po to, by nie stracić prawa do uposażenia.

Zbyt wczesny powrót do obowiązków może oznaczać jednak niepodołanie im w pełnym wymiarze i częste zwolnienia lekarskie, które odbiją się na efektywności wykonywania pracy. Należy mieć na uwadze, że sędzia nie wykonuje czynności łatwo zastępowalnych, ale ma przydzielone do swojego referatu określone sprawy, dzielone proporcjonalnie do wpływu, na wszystkich sędziów w wydziale.

Rozpoznanie tych spraw jest zwykle procesem rozłożonym w czasie, zwłaszcza terminy rozpraw wyznaczane są z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. W konsekwencji częste nieobecności w pracy sędziego dezintegrują pracę wydziału, w którym pracuje, wymagają organizowania zastępstw oraz naruszają zasadę niezmienności składu orzekającego.

W obu opisanych przypadkach lepszym rozwiązaniem jest urlop rehabilitacyjny jako dodatkowy czas na powrót do pełni sił, w którym sędzia jeszcze nie musi wracać do pracy, ale również jeszcze nie nabywa na stałe prawa do stanu spoczynku.

Urlopu rehabilitacyjnego nie uznaję zatem ani za dolegliwość, ani za narzędzie przeciwdziałania nadużywaniu przez sędziów stanu spoczynku, ale za regulację służącą samym sędziom, jednak z opisanymi wątpliwościami co do obowiązku comiesięcznych badań i maksymalnego zaledwie trzymiesięcznego okresu urlopu.

Na koniec trochę smutna refleksja, nasuwająca się w związku ze sformułowaniem tezy o możliwym nadużywaniu przez sędziów stanu spoczynku. Nie widzę tego zagadnienia jako realnego problemu, w przeciwieństwie do pojawiających się ostatnio prób przedwczesnego usuwania sędziów z urzędu przez wysyłanie ich obowiązkowo w stan spoczynku.

Za wcześnie na spoczynek

Intuicja i doświadczenie podpowiadają mi, że najlepsi sędziowie, zaangażowani w swoją pracę, jeżeli nie staną im na przeszkodzie okoliczności zewnętrzne, nie będą chcieli z niej zbyt wcześnie rezygnować, nawet w razie dolegliwości zdrowotnych. Obawiam się jednak, że czarny PR oraz spory o niezależność sądownictwa mogą zniechęcać do trwania w zawodzie.

Reasumując, należy mieć na uwadze, że przenoszenie sędziów w stan spoczynku zarówno w wyniku choroby, jak i wskutek osiągnięcia określonego wieku eliminuje ich trwale z zawodu. Powinno więc następować tylko wówczas, gdy jest naprawdę uzasadnione i konieczne.

Autorka jest sędzią Sądu Okręgowego w Łodzi i członkiem Stowarzyszenia Sędziów Themis.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA