fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Apelacja wrocławska: w dolnośląskich sądach jest ponad 1,5 mln spraw

Średni czas trwania postępowania w pierwszym półroczu 2017 r. w sądach apelacji wrocławskiej w sprawach pierwszoinstancyjnych wynosił 5,8 miesiąca
materiały prasowe
W tym wydaniu dodatku „Sądy i prokuratura" przybliżamy sądy apelacji wrocławskiej. Składa się na nią 41 jednostek: jeden sąd apelacyjny; pięć okręgowych i 35 rejonowych.

Największe są: okręg wrocławski z dziesięcioma sądami rejonowymi i opolski z dziewięcioma sądami rejonowymi. W okręgu jeleniogórskim działa sześć sądów rejonowych, natomiast w okręgach legnickim i świdnickim łącznie dziesięć sądów rejonowych (po pięć w każdym okręgu).

Najmniejszym sądem w apelacji wrocławskiej jest Sąd Rejonowy w Miliczu z limitem sześciu sędziów/asesorów, największym – Sąd Okręgowy we Wrocławiu liczący 123 sędziów. Do sądów apelacji wrocławskiej w 2016 r. wpłynęło 1,3 mln spraw.

Kto tu sądzi?

Limit etatów w sądach apelacji wrocławskiej (stan na 30 czerwca 2017 r.) przedstawia się następująco: sędziowie i asesorzy: 1133 (w tym 80 wakatów); asystenci: 353 (w tym osiem wakatów); referendarze: 216 (w tym 11 wakatów); kuratorzy: 633 (w tym osiem wakatów) i urzędnicy: 3055.

Średni czas trwania postępowania w I półroczu 2017 r. w sądach apelacji wrocławskiej w sprawach pierwszoinstancyjnych wynosił 5,8 miesiąca (w sądach okręgowych: 6,6 miesiąca, w rejonowych: 5,2 miesiąca).

Najkrótszy czas postępowania w I półroczu 2017 r. odnotowano: wśród sądów okręgowych – w Sądzie Okręgowym w Świdnicy – 5,3 miesiąca; wśród sądów rejonowych – w Sądzie Rejonowym w Jaworze – 3,5 miesiąca, oraz w Sądzie Rejonowym w Lubaniu i w Sądzie Rejonowym w Złotoryi – 3,6 miesiąca.

Nie tylko orzekanie

- Zarówno Sąd Apelacyjny, jak i sądy wszystkich szczebli tej apelacji utrzymują od lat ożywione kontakty transgraniczne, w szczególności ze swoimi odpowiednikami w Saksonii. Współpraca odbywa się w formie wspólnych szkoleń i konferencji.

- Sąd Apelacyjny w działalności edukacyjnej utrzymuje stały kontakt z młodzieżą licealną. Wysoko oceniane są wspólne zajęcia uczniów klasy o profilu społeczno-prawnym z Wrocławia i Drezna – naprzemiennie organizowane przez SA i Wyższy Sąd Krajowy w Dreźnie. Wspólnie z Wydziałem Prawa, Administracji i Ekonomii SA wydaje kwartalnik „Wrocławskie Studia Sądowe", forum wymiany myśli pracowników nauki i prawników różnych profesji.

Cieszą także lokalne inicjatywy, w tym edukacyjne. Najlepszym przykładem jest organizacja w 2016 i 2017 r. Dni Wymiaru Sprawiedliwości w Sądzie Rejonowym w Jaworze. Atrakcyjne formy, np. gra terenowa ,,Temida da się lubić", w której uczniowie szkół średnich mogli sprawdzić swoją wiedzę o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, pozytywnie wpływają na postrzeganie sądów jako instytucji. Właśnie za organizację tych zajęć Katarzyna Kościów-Kowalczyk, sędzia sądu rejonowego w Jaworze, otrzymała w 2016 r. tytuł Obywatelski Sędzia Roku.

Było głośno

Najszerszym echem odbił się w 2017 r. wyrok w sprawie karnej, w którym SA stanął na stanowisku, że dowody zdobyte przez służby z przekroczeniem granic prowokacji nie mogą być dopuszczone w procesie. Sąd uniewinnił oskarżonych, podkreślając, że dopuścili się czynu zabronionego w następstwie aktywnej prowokacji osoby współpracującej z CBA. Doszło więc do inspirowania działań korupcyjnych, co oznacza, że dowody uzyskano nie tylko za pomocą czynu zabronionego, ale też przy naruszeniu przepisów Konstytucji RP oraz europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności.

Inna niezwykle ciekawa sprawa? SA we Wrocławiu oddalił apelację stowarzyszenia autorów od wyroku oddalającego powództwo o zapłatę tytułem naprawienia szkody wywołanej – zdaniem strony powodowej – naruszeniem autorskich praw majątkowych. W lokalu usługowym prowadzonym przez pozwanego (zakładzie fryzjerskim) odtwarzane były bowiem przez radio utwory muzyczne, natomiast pozwany nie miał ważnej umowy licencyjnej ze stroną powodową, nie legitymował się też żadnym innym certyfikatem uprawnionej w tym zakresie organizacji. Sąd okręgowy, nawiązując także do orzecznictwa TSUE, ocenił żądanie jako niezasadne.

Wywiódł, że nie jest racjonalne, aby przy wyborze gabinetu lekarskiego, dentystycznego, kosmetycznego czy fryzjerskiego klient kierował się innym kryterium niż jakość i fachowość usług, dostępność czy odległość od miejsca zamieszkania. Klient może przyjąć jako kryterium możliwość wysłuchania muzyki z radioodbiornika podczas oczekiwania na usługę, ale w przypadku usług cechujących się dużą powtarzalnością czy wręcz identycznością.

Dokonując wyboru usługodawcy, np. restauracji, hotelu czy solarium, będziemy brali pod uwagę możliwość wysłuchania muzyki w trakcie usługi czy oczekiwania na nią, ale każdy przypadek musi być analizowany indywidualnie. Przykładowo, muzyka puszczana podczas przejazdu taksówką na krótkiej trasie nie stanowi istotnej części tego rodzaju usługi. Czy jednak decydując się na wybór fryzjera, kryterium to znajdzie zastosowanie? Zdaniem sądu, zważywszy na okoliczności sprawy, celem pozwanego nie było wywołanie takiego rezultatu.

Pozbawienie pozwanego możliwości dostępu do mediów stanowiłoby bezpodstawne naruszenie jego praw obywatelskich. Jeżeli mamy do czynienia z dwoma wartościami: prawem do słuchania radia w małych salonach fryzjerskich bez uiszczania opłat, jeżeli słuchanie to nie jest publiczne i nie powoduje dodatkowych zysków, oraz prawem do pobierania w każdym przypadku opłat dla twórców i wykonawców, to – zdaniem sądu – zgodnie z zasadą proporcjonalności wyrażoną zarówno w przepisach unijnych, jak i w Konstytucji RP – racja jest po stronie pozwanego.

Sąd Apelacyjny podzielił ten pogląd. Pozwany wykazał, że odtwarzanie muzyki w jego zakładzie fryzjerskim nie wiązało się z osiągnięciem przez niego korzyści majątkowych. Przywołał także orzecznictwo TSUE, który wskazał, że odtwarzanie muzyki w zakładzie (tym razem chodziło o zakład dentystyczny) jako muzyki tła nie ma wpływu na zwiększenie liczby pacjentów, a tym samym dochodów.

Sąd sformułował tezę o ogólnym znaczeniu: odtwarzanie muzyki w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie wiąże się z korzyściami majątkowymi dla odtwarzającego, gdy klienci nie są poddani oddziaływaniu muzyki.

Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy muzyka jest emitowana w małych powierzchniach handlowych, usługowych, a służy przede wszystkim personelowi, jak właśnie w zakładzie fryzjerskim. Tam odbiór muzyki przez klientów jest zakłócany hałasem urządzeń.

Trzeba dodać, że autor uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji – Jacek Szerer, sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy, został za nie uhonorowany tytułem Europejski Sędzia Roku. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA