fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Michał Królikowski o sprawie lekarskiej klauzuli sumienia w Trybunale Konstytucyjnym

Michał Królikowski
materiały prasowe
Sprawa w Trybunale Konstytucyjnym o lekarską klauzulę sumienia była dla mnie prawniczym ośmiotysięcznikiem - mówi prof. Michał Królikowski.

Rz: Trybunał Konstytucyjny orzekł w ubiegłym tygodniu, że część przepisów dotyczących lekarskiej klauzuli sumienia jest niekonstytucyjna. Pan reprezentował wnioskodawców, czyli Naczelną Radę Lekarską. Dlaczego podjął się pan tej sprawy i walczył o możliwość leczenia zgodnie z sumieniem?

Michał Królikowski: Jestem adwokatem i reprezentacja w sporach prawnych to istota mojego zawodu. Występowanie przed pełnym składem Trybunału Konstytucyjnego, co zresztą robiłem kolejny już raz, jest prawniczym ośmiotysięcznikiem. Sprawa zainicjowana przez Naczelną Radę Lekarską była jednak jedną z najpoważniejszych, najtrudniejszych i najbardziej wymagających. Wcześniej się z takimi nie zetknąłem. Była trudna już przez to, że rozprawa trwała dwanaście godzin. Bardzo wyczerpywała. Trzeba dodać, że sens i idea wniosku Rady wynikały z przekonania jej członków. Oni mają różne zapatrywania aksjologiczne, ale wszyscy chcą mieć gwarancję, że działanie w zgodzie z sumieniem to część misji lekarza. To zaś dawało dodatkową motywację.

Trybunał podkreślił, że działanie lekarza ma być jawne. Co to oznacza?

Sens tego rozstrzygnięcia sprowadza się do tezy: lekarz jest zobowiązany do działania w zgodzie z sumieniem, ale ma to czynić w sposób ujawniony względem przełożonego i pacjentów. Na sprzeciw sumienia nie można powołać się jednak w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta. W zasadzie chodzi tu o świadczenia nieterapeutyczne, np. konieczność przeprowadzenia mastektomii czy pobrania narządów do przeszczepu. Jawność powołania się na klauzulę sumienia ma co najmniej dwie funkcje. Po pierwsze służy organizacji pracy placówki medycznej. Po drugie ma zapewnić pacjentowi, że dotrze do drażliwego świadczenia od razu u lekarza, który gotów jest go udzielić.

Jak po wyroku Trybunału Konstytucyjnego powinno wyglądać w praktyce korzystanie przez lekarza z klauzuli sumienia? Czy ma on teraz składać oświadczenie dyrektorowi szpitala, że korzysta z klauzuli? Czy to będzie oznaczało, że do takiego lekarza nie powinno się kierować np. pacjentek na aborcję?

W tej sprawie musimy jeszcze poczekać na uzasadnienie orzeczenia, by mieć pewność co do szczegółów. Rozumiem to jednak w ten sposób, że placówka medyczna powinna mieć prawo do określenia, w jakim zakresie jest związana świadczeniami, jakie realizuje w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Wówczas kierownik takiej placówki jest zobowiązany do zapewnienia wykonania koszyka świadczeń gwarantowanych w zakontraktowanym w ten sposób zakresie. Robi to, biorąc pod uwagę gotowość lekarzy do przeprowadzenia konkretnych świadczeń drażliwych ze względu na sprzeciw sumienia. Jednocześnie lekarze powinni powiadomić kierownika na piśmie, od jakich kategorii świadczeń pragną się uchylić. Nie potrafię natomiast w tym momencie, bez uzasadnienia wyroku, stwierdzić, czy oznacza to, że w pozostałym zakresie w konkretnej sprawie indywidualnej lekarz nie będzie mógł powołać się na sprzeciw sumienia.

Czy z wyroku Trybunału wynika, że NFZ powinien podpisywać kontrakty z placówkami informującymi, że nie przeprowadzają danego rodzaju zabiegów, np. aborcji?

Placówka medyczna powinna o tym informować NFZ, ale jednocześnie mieć możliwość negocjowania kontraktu z Funduszem. Lekarz zaś, podpisując kontrakt bądź umowę o pracę ze szpitalem, nie ma obowiązku ujawniać dyrektorowi szpitala, że będzie korzystał z klauzuli sumienia.

Czy z wyroku wynika, że któraś z instytucji, np. NFZ, Ministerstwo Zdrowia, rzecznik praw pacjenta, powinna prowadzić listę placówek medycznych wykonujących dane usługi medyczne, czyli np. aborcję?

Warto podkreślić, że obecny stan prawny polega na tym, że placówka medyczna może podpisać z NFZ umowę na rodzaj świadczeń, np. leczenie szpitalne. Minister zdrowia w trakcie rozprawy wskazywał, że taki obowiązek podmiotu leczniczego oznacza obowiązek każdego lekarza w nim zatrudnionego do wykonania pełnej palety świadczeń. Trybunał tego poglądu nie podzielił. Jednocześnie podkreślił, że obowiązek zapewnienia dostępu do usług, np. bezpłatnego wykonania zabiegu terminacji ciąży, należy do państwa, nie zaś do konkretnego lekarza lub kierownika placówki, jeżeli wyłączy ona swoją właściwość w tej sprawie.

Wyrok jest pozytywny tylko dla lekarzy czy i dla pacjentów?

Jestem zdania, że również dla pacjentów. Większość dramatów kobiet ciężarnych poszukujących dostępu do zabiegu przerwania ciąży wynikała z ich zetknięcia się z lekarzem, który odmówił wykonania świadczenia. Z różnych zresztą powodów. Pacjentki nie miały zapewnionej procedury dotarcia do tej usługi. Wyrok Trybunału oznacza moim zdaniem, że lekarz musi uprzedzić wcześniej pacjentkę, że ze względu na sprzeciw sumienia nie wykonuje danych świadczeń. Takie postawienie sprawy spowoduje, że pacjentka nie będzie narażona na dyskomfort. Zwłaszcza wtedy, gdy, jak to bywa w praktyce, lekarz odmawia z niezrozumiałych dla pacjentki powodów.

A co z innymi profesjami, np. adwokatami , radcami prawnymi, policjantami, weterynarzami? Czy oni także powinni mieć możliwość korzystania z klauzuli sumienia? Co np. z adwokatem, który, powołując się na klauzulę sumienia, nie zechce bronić pedofila?

Sprzeciw sumienia nie może zwrócić się przeciwko istocie wykonywanego zawodu, np. policjant nie może, korzystając z klauzuli sumienia, odmówić stosowania przymusu bezpośredniego. Sposób realizacji sprzeciwu sumienia może być różny – za pośrednictwem istniejących instytucji albo przez odmowę. Sędziowie odmawiający stosowania dekretu o stanie wojennym działali w warunkach sprzeciwu sumienia, nawet jeśli powoływali się na dokumenty międzynarodowe.

Czy w świetle tego wyroku wynika, że prof. Chazan, odmawiając aborcji, dobrze zinterpretował przepisy o klauzuli sumienia, czy może wówczas jednak złamał przepisy?

Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się w sprawie obowiązku lekarza, a nie dyrektora szpitala. Pokazał pewne drogi wyjścia, które zapobiegną podobnym sytuacjom. Od samego początku jestem natomiast zdania, że prof. Chazan postąpił sprzecznie z odpowiednim fragmentem art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Rozumiem, że zrobił to w warunkach sprzeciwu sumienia, licząc się z konsekwencjami swojej decyzji. Na tym polega przecież obywatelskie nieposłuszeństwo.

—rozmawiała Katarzyna Nowosielska

Michał Królikowski jest profesorem dr. hab., adwokatem, associate partnerem w kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy. Adwokaci i Radcowie Prawni

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA