fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: sądów w debacie wyborczej nie było

Fotorzepa / Marian Zubrzycki
Niezależność sądownictwa nie oznacza przymykania oczu na jego braki.

Telewizyjna debata wyborcza dziesięciu kandydatów na prezydenta była w mojej ocenie spokojna i dość merytoryczna, ale stroniła od tematyki sądów i wymiaru sprawiedliwości.

Mimo 60 jednominutowych wypowiedzi kandydatów słowo „sądy" padło trzy, może cztery razy, zresztą przy okazji innych wątków. Co może znaczyć ta ucieczka od tematu? Chyba nie o rezygnacji z rozważań i planów reformy sądów, tej codziennej, może czasem nudnawej dla obywateli i przedsiębiorców. Milczenia tego nie usprawiedliwiają pytania: Jak wrócić do wysokiego tempa rozwoju gospodarczego? Jesteś za Europą państw czy za państwem-Europą? I czy podpisałbyś ustawę podwyższającą wiek emerytalny lub legalizującą małżeństwa jednopłciowe z możliwością adopcji dzieci? Jak ktoś chciał, to odchodził przecież od pytań.

Nie przypuszczam, by kandydaci na prezydenta nie znali problemów sądownictwa. W dniu debaty obecny prezydent mianował sześciu nowych sędziów SN, zbliżając układ sił w tym sądzie do równowagi (ktoś inny powie: nierównowagi), a Trybunał Konstytucyjny zaangażowano do rzucenia stronie rządowej koła ratunkowego do przesunięcia wyborów. To raczej świadomość zapętlenia dyskusji o sądach, być może wręcz beznadziejnego braku pomysłu na ich usprawnienie, była, moim zdaniem, przyczyną tego milczenia.

Padło zaledwie zdanie, może dwa, o upolitycznianiu sądów, o sporze rządu z Unią Europejską na tle praworządności, i nieco więcej o biurokracji. Mniej znany kandydat Stanisław Żółtek powiedział, że gospodarka polska może paść niezależnie od koronawirusa z powodu biurokracji, więc trzeba od niej uwolnić gospodarkę. Z kolei Marek Jakubiak mówił: – My, przedsiębiorcy, potrzebujemy pomocy od państwa już teraz, bo umieramy na waszych oczach.

A sądy to przecież istotny element państwa (trzecia władza), a z perspektywy przedsiębiorców, ale też obywateli, którym przecież mają służyć, są niewydolne od wielu lat. Kolejnie tygodnie epidemii stan ten tylko pogłębiają. Potrzeby dobrego stosowania prawa zaś rosną, choćby wartkiego rozpatrywania spraw gospodarczych, w szczególności restrukturyzacyjnych. Rozwiązanie tych problemów to nie tylko zadanie rządu, ale właśnie Prezydenta RP. Niezależność sądownictwa nie oznacza przymykania oczu na jego braki. Może przesuwane właśnie wybory będą okazją do mówienia nie tylko o nich i procedurach wyborczych, ale i pomysłach na reformę sądów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA