fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Joanna Parafianowicz: wybory korespondencyjne nie mają szans być tajne

Fotorzepa, Robert Gardzinski Robert Gardzin?ski
Podanie PESEL zidentyfikuje naszą tożsamość i polityczne preferencje.

Zamknięcia niemal wszystkich sądów dla interesantów nie przewidział prawdopodobnie nikt. Inaczej przepisy byłyby dostosowane do możliwości skutecznego wnoszenia ich drogą elektroniczną, strony i ich pełnomocnicy byliby zobowiązywani do wskazywania adresów mailowych, a rozprawy mogłyby się toczyć zdalnie, nie tylko w tych nielicznych przypadkach, które ustawy już teraz przewidują. W praktyce nieczęstych.

Polskie przepisy regulujące procedowanie zarówno przed sądami karnymi, cywilnymi, jak i administracyjnymi najeżone są rozwiązaniami, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa. Począwszy od ograniczenia zakresu pism, które mogą wpływać do elektronicznej skrzynki podawczej, poprzez niepodawanie często na stronach internetowych wydziałów – adresów mailowych, pod które możliwe byłoby skierowanie choćby wniosku o rozpoczęcie rozprawy z kwadransem opóźnienia czy odroczenie jej w ogóle, czy też brak możliwości skutecznego złożenia wniosku o uzasadnienie orzeczenia.

Ustawodawca – chociaż przewidział rejestrowanie rozpraw – nie pozwala na nagrywanie sędziego. Choć wdrożył portale informacyjne sądów, nie wziął pod uwagę możliwości udostępniania za ich sprawą treści pism składanych przez strony. Rozprawy, mając na względzie ważkość rozpatrywanych na nich spraw – przypominają w przebiegu wycieczkę w przeszłość, a sądy dla wielu nie tylko tzw. przeciętnych obywateli, ale i ich pełnomocników są niekiedy jak oblężona twierdza. W dobie pandemii – szczelnie zamknięta dla odwiedzających.

Tymczasem w opinii polityków możliwe jest przeprowadzenie wyborów prezydenckich korespondencyjnie bez uszczerbku dla takich ich konstytucyjnych przymiotów jak choćby tajność czy bezpośredniość. Rządzący proponują nam głosowanie korespondencyjne zamiast lokalu wyborczego, w którym proces weryfikacji naszego prawa do oddania głosu jest oddzielony od jego udzielenia i w którym wprawdzie okazujemy dowód tożsamości i podpisujemy się na liście, dostając w zamian kartę wyborczą, ale nikt przy okazji wpisywania krzyżyka we właściwym (w naszym odczuciu) polu nie zagląda nam przez ramię i nie sprawdza podczas wrzucania karty do urny, którego kandydata odznaczyliśmy.

Tym samym, za sprawą tych samych polityków, których wybraliśmy w wyborach bezpośrednich, równych, powszechnych i w głosowaniu tajnym, będziemy zmuszeni wybierać prezydenta w procedurze, która odbiega od dotychczas znanych standardów.

Ideą tajności głosowania jest anonimowość. Dzięki niej mamy pewność, że poza przypadkami złamania prawa żadna osoba poza nami samymi i osobami, z którymi dobrowolnie podzielimy się tą informacją, nie dowie się, na kogo oddaliśmy głos.

W głosowaniu korespondencyjnym podany przez nas numer PESEL zidentyfikuje nie tylko naszą tożsamość, ale i polityczne preferencje.

Można przyjąć, że żadne ze zdobyczy cywilizacji nie są człowiekowi potrzebne do przeżycia, ponieważ poza potrzebami fizjologicznymi wszystko jest umowne.

Jeśli jednak doszliśmy jako naród do punktu, w którym ważne są dla nas zasady funkcjonowania państwa, zaakceptowane w drodze referendum, a konstytucja została uchwalona w wyniku społecznego porozumienia, to powstaje pytanie, dlaczego mamy z tego rezygnować.

Reguły gry można rzecz jasna zmieniać, ale przyjęło się uważać, że w dobrym tonie jest, aby nie dochodziło do tego w jej trakcie. Żal, że politycy, którzy tak chętnie uelastyczniają prawo dla własnych doraźnych potrzeb, nie są pomni, iż mogą w przyszłości paść jego ofiarą.

Autorka jest adwokatem, założycielką bloga www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA