fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Kiedy zaczyna się człowiek? - Joanna Parafianowicz o debacie nt. ograniczenia dopuszczalności aborcji

123RF
Trudno byłoby ustalić jednoznacznie moment, w którym powstaje człowiek. Przyjęcie tego lub innego stanowiska zależne jest od wyznawanego światopoglądu.

Kardynał Józef Glemp stwierdził niegdyś, że państwo i Kościół działają w dwóch różnych płaszczyznach. Warto jednak pamiętać, iż na styku sfery państwowej i kościelnej zawsze jest człowiek. Z perspektywy Kościoła – osoba wymagająca troski i wsparcia, dla państwa – podmiot praw i obowiązków. Uznanie obu płaszczyzn bez uszczerbku dla człowieczeństwa – matki i płodu – w kontekście powracającej debaty o ograniczeniu dopuszczalności aborcji jest wyzwaniem, które nakłada na ustawodawcę obowiązek udzielenia karkołomnej odpowiedzi na pytanie o to, kiedy zaczyna się człowiek.

Kodeks Gracjana z XII w. traktował aborcję jako zabójstwo, o ile doszło do niej w czasie, gdy płód był już uformowany. Święty Tomasz był zdania, że musi minąć pewien czas od poczęcia, by przyjąć, że płód jest obdarzony duszą, zaś święty Augustyn nauczał, że płód „uczłowieczał się" po 40 dniach od poczęcia chłopców i po 80 dniach – dziewczynek.

Pomijając niezrozumienie dla tezy, iż komórki płodu stają się męskim przedstawicielem ludzkości wcześniej niźli damskim, warto mieć świadomość, iż nie znajduje podstaw obecnie postulowane, rygorystyczne stanowisko, iż godność ludzką płód ma od chwili poczęcia i z tego względu od tegoż momentu objęty być powinien ochroną prawną – z jednoczesnym pozbawieniem tej ochrony matki. Ani w nauce Kościoła, do której część zwolenników poglądu się odwołuje, ani w racjonalnym rozumowaniu, lecz głównie w poglądach polityków, którzy zwykli odwracać uwagę od bieżących problemów, z którymi boryka się państwo.

W Polsce obowiązuje całkowity zakaz aborcji, zaś prawo przewiduje trzy przypadki, w których wyłącza się karną bezprawność czynu.

Trudno byłoby ustalić jednoznacznie moment, w którym powstaje człowiek. Przyjęcie tego lub innego stanowiska zależne jest od wyznawanego światopoglądu. Ważne jednak, by wszystkie strony debaty publicznej, bez pełnego przekonania o wyższości swojego poglądu nad innymi, umiały wsłuchać się w argumenty pozostałych i okazać wzajemny szacunek. Osoby opowiadające się za pełnym prawem kobiety do aborcji powinny go okazać poglądom Kościoła i zwolennikom jego nauki, a ortodoksyjni zwolennicy ograniczania możliwości usuwania ciąży – prawu kobiety do decydowania o własnym ciele i życiu, zaś Kościół – tajemnicy biologii, która to nauka nie potrafi jak dotąd rozstrzygnąć o chwili powstania człowieka.

Nie zaszkodziłoby także, aby mężczyźni, którzy najchętniej wypowiadają się o aborcji, byli łaskawi powściągać w sobie potrzebę rozstrzygania za kogoś problemów, które nigdy ich nie dotkną i apostołowania na rzecz wyższości człowieczeństwa płodu nad człowieczeństwem matki. Chyba że nie przeraża ich myśl wyrażona niegdyś przez Annę Walentynowicz, iż można się zdecydować na urodzenie dziecka wyłącznie ze strachu przed więzieniem.

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" (www.pokojadwokacki.pl), członkiem NRA

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA