fbTrack

Rzecz o prawie

Minuta do katastrofy - Krzysztof Kurosz o pensjach urzędników sądowych

Fotorzepa, Wiktor Andrzej
Symboliczny zegar odlicza czas do katastrofy, którą byłoby pogorszenie warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, znajdującej odzwierciedlenie w prognozie Banku Światowego na 2020 r. To wszystko zaś zależy od jednego prostego czynnika: dodatkowej podwyżki dla urzędników sądowych i asystentów sędziego (na poziomie – jak oceniam – kolejnych 300 zł brutto oprócz zagwarantowanych 200 zł brutto).

Jej brak niechybnie wpłynie w nadchodzącym roku na jeden z ważnych dla przedsiębiorców aspektów prowadzenia działalności gospodarczej – czas postępowań sądowych w sprawach gospodarczych. Chodzi tu zarówno o spory o zapłatę, jak i o funkcjonowanie Krajowego Rejestru Sądowego. To zaś uderzy w interes Polski, i to w dwojaki sposób – pogarszając funkcjonowanie przedsiębiorców i obniżając międzynarodowe rankingi prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce (które z kolei mają do pewnego stopnia wpływ na inwestycje w naszym kraju).

Kompetencje w tym zakresie ma, jak oceniam, Rada Ministrów jako całość, ponieważ Ministerstwo Sprawiedliwości wyczerpało swoje możliwości finansowe, kierując ostatnie środki na dodatkowe nagrody dla pracowników (porozumienie z 18 grudnia 2018 r.). Problem ten może być rozwiązany jedynie na poziomie Rady Ministrów z wykorzystaniem rezerwy budżetowej, i to w tym momencie, po to by uniknąć straty jednego roku.

Istota zagrożenia

Pomimo treści art. 89 ustawy o sądach powszechnych nakazującego zwracanie się drogą służbową, uważam, że działając w stanie wyższej konieczności – w celu zasygnalizowania dostrzeganych zagrożeń – obowiązany jestem poddać pod rozwagę Radzie Ministrów problem destrukcyjnego wpływu wynagrodzeń urzędników sądowych na zasady prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Jest mi niezręcznie pisać te słowa, jako że częściowo reprezentuję (przynajmniej w aspekcie Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi) niezależną od wykonawczej i ustawodawczej trzecią władzę i nie jest moim zadaniem wpływać na poczynania innych władz. Dostrzegam jednak konieczność zwrócenia uwagi na narastający problem.

Chodzi o zjawiska, które ujawniły się w ciągu ostatnich kilku tygodni (zwłaszcza w grudniu 2018 r. związane z nieobecnościami w pracy urzędników), a które (tak prognozuję) niechybnie znajdą odzwierciedlenie w raporcie Banku Światowego Doing Bussines w przyszłym roku (i nie tylko w nim zresztą). Zjawiska te nie są jeszcze w pełni znane na poziomie Ministerstwa Sprawiedliwości, które gromadzi i analizuje odpowiednie dane z pewnym opóźnieniem w stosunku do jednostek (sądów), z których pochodzą. Myślę jednak, że skoro występują w sądzie, którego interesy reprezentuję (drugi co do wielkości sąd w Polsce z istotnymi dla przedsiębiorców sądami gospodarczymi), to występują i w innych ważnych dla przedsiębiorców sądach.

Ranking wiele mówi

W corocznym raporcie Doing Business przygotowywanym przez Bank Światowy wymiaru sprawiedliwości dotyczy kilkanaście pozycji. Ranking ten analizuje łatwość prowadzenia działalności gospodarczej. Chodzi w szczególności o czas rejestracji podmiotów w Krajowym Rejestrze Sądowym, czas prowadzenia postępowań sądowych przez podmioty gospodarcze, wykorzystywanie narzędzi informatycznych w sądach do zarządzania sprawami przez sędziów i prawników oraz wykorzystywanie alternatywnych metod rozstrzygania sporów (mediacje). Według rankingu na 2019 r. czas postępowań sądowych (łącznie z postępowaniem egzekucyjnym) wyniósł w Polsce 685 dni (w Bułgarii 564, Niemczech 499, a w Czechach 678). O tym, jak dokładny jest to ranking, świadczy chociażby to, że na plus zaliczono Polsce wprowadzenie systemu losowego przydziału spraw sędziom. W rankingu na 2019 rok Polska zajęła 33. miejsce.

Z analizy czynników branych pod uwagę w corocznych rankingach Banku Światowego wynika, że Polska konsekwentnie stara się wdrażać reformy w tych aspektach wymiaru sprawiedliwości, których dotyczy ranking. Chociażby taki szczegół, jak przygotowanie rozprawy (plan rozprawy) również uwzględniany jest w tym raporcie. Czynniki te można skrótowo ująć w dwóch grupach: informatyzacja i czas trwania postępowań. Zwłaszcza ten ostatni wyznacznik wydaje się ważny (o wiele istotniejszy niż przyjmowany za najważniejszy w poszczególnych sądach czynnik pokrycia wpływu).

Fakty przyjęte przeze mnie dla prognozy są następujące:

Odpływ wykwalifikowanych urzędników i asystentów sędziego znacząco przyśpieszył w ciągu ostatniego roku.

W prasie powszechnie przytacza się dane, zgodnie z którymi w ciągu ostatnich trzech lat z około 30 tys. urzędników sądowych w całym kraju z pracy odeszło 17 tys. Mogę tylko dodać, że w ostatnim okresie zjawisko to znacząco przybiera na sile. Po raz pierwszy w historii Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi pojawiły się wakaty, których mimo starań nie udaje się obsadzić. W 2018 r. rotacja kadry urzędniczej w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia wyniosła około 10 proc., a asystentów sędziego około 20 proc. Wyszkolenie każdej nowej osoby zajmuje zaś dużo czasu i kosztuje podatnika sporo pieniędzy (biorąc pod uwagę, że na wyszkolenie przeznaczany jest czas pracy innych urzędników). Właśnie odbywam rozmowy z kolejnymi asystentami sędziego (łącznie 52 etaty w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi), którzy postanowili odejść z pracy i rozpoczęli odpowiednie procedury. Podobne sygnały docierają do mnie od urzędników sądowych, zwłaszcza tych, którzy mają umiejętności informatyczne i znajomość języków obcych. Każdy kolejny nabór zaczyna być przeznaczany nie na nowe stanowiska, ale na etaty zwolnione na skutek rezygnacji z pracy.

Empiryczne potwierdzenie (od 10 do 20 grudnia 2018 r.) znaczenia urzędników dla funkcjonowania dużych sądów, posiadających wydziały gospodarcze i Krajowy Rejestr Sądowy.

Chodzi w szczególności o istotne w niektórych sądach nieobecności w pracy, sięgające nawet do 75 proc. kadry urzędniczej. Przy takiej skali nieobecności po około trzech dniach sąd praktycznie zostaje wyłączony z normalnego funkcjonowania. Wydarzenia te, skumulowane, będą miały wpływ na funkcjonowanie sądu w niemalże każdym aspekcie przez co najmniej pół roku. Podam tylko jeden przykład. Jeżeli dziennie należy przyjąć i wprowadzić do systemów informatycznych około 1500 oddzielnych przesyłek (łącznie z aktami oskarżenia, pozwami w sprawach gospodarczych itp.), a praca ta jest wykonywana na przykład przez czterech urzędników, to przez dwa tygodnie odkłada się 15 tys. przesyłek (z pozwami, wnioskami przedsiębiorców o zabezpieczenie roszczeń itp.). Gdyby nawet po powrocie do pracy urzędnicy zaczęli pracować o 10 proc. wydajniej, to z prostego rachunku matematycznego wynika, że zniwelowanie nawisu zajmie 100 dni (nie odnoszę się w tym miejscu do przyczyn nieobecności). Opisany problem dotyczy tylko jednego aspektu funkcjonowania sądu – wpływu korespondencji. Te same zjawiska dotyczą merytorycznej pracy nad wnioskami do Krajowego Rejestru Sądowego czy w sprawach gospodarczych.

Osobiście szacuję, że skutki wydarzeń grudniowych przynajmniej w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi przełożą się na około 5–10 -proc. spadek wyników orzeczniczych w 2018 r. oraz w 2019 r. A wszystko to na czas trwania postępowań, tak istotny dla raportu Doing Business.

Wielość i różnorodność zadań

Nadto coraz trudniej znaleźć urzędników sądowych, którzy byliby w stanie wykonywać szybko najtrudniejsze czynności związane z funkcjonowaniem systemów informatycznych (obsługa Krajowego Rejestru Sądowego, systemy ksiąg wieczystych, systemy wydziałów gospodarczych). Nieprawdziwa jest wizja sekretarzy jako osób potrzebnych sędziom do wysyłania korespondencji. Współczesny urzędnik, zwłaszcza w wydziałach gospodarczych – rejestrowych, pełni funkcję merytorycznego ramienia sędziego czy referendarza sądowego, obsługując skomplikowane systemy, wstępnie projektując czynności orzecznicze oraz wykonując wiele czasochłonnych czynności na systemach informatycznych. To również urzędnicy dbają o systemy losowego przydziału spraw, z wyjątkiem czynności merytorycznych, obsługują telekonferencje itp. Należy pamiętać, że wyszkolenie sędziego trwa wiele lat, zaś pozbawiony wsparcia urzędniczego sędzia nie może nie tylko przeprowadzić rozprawy, ale nawet wysłać wydanego przez siebie orzeczenia.

W 2018 r. doszło do znaczącego wzmocnienia sądów etatami urzędniczymi i referendarskimi – skierowanymi do Krajowego Rejestru Sądowego i ksiąg wieczystych. Problem polega na tym, że jeśli nie uda się znaleźć wykwalifikowanych urzędników sądowych, a nie ma chętnych do pracy ze względu na wynagrodzenie na starcie niewiele odbiegające od pensji minimalnej na 2019 r., nie będzie możliwe wykorzystanie inwestycji, jaką uczyniło Państwo Polskie w znacząco droższe etaty referendarskie. Nie stać nas – jako kraju – na niewykorzystywanie kapitału ludzkiego.

W sądzie, którego interesy reprezentuję, w pierwszych trzech kwartałach 2018 r. udało się skrócić średni czas postępowań sądowych w sprawach gospodarczych (z 12,3 miesiąca do 11,5 miesiąca). W trzech kwartałach wpłynęło łącznie 14 124 sprawy (nie licząc spraw w Krajowym Rejestrze Sądowym). Przyjmując średnią wartość sprawy na 5000 zł (szacowanie według rozmów z sędziami gospodarczymi), do Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi wpłynęło w trzech kwartałach tego roku tyle spraw gospodarczych, że ich wartość wynosi ponad 70 mln zł (dzienne odsetki ustawowe od tej kwoty to ponad 13,5 tys. zł). Praca wielu osób nad przyspieszeniem postępowania zostanie zaprzepaszczona, jeżeli nie pojawi się znaczący czynnik finansowy, zachęcający do pracy w sądzie młodych, wykwalifikowanych pracowników. Czas dla przedsiębiorców to pieniądz.

To niewielka cena

Z licznych ankietowych rozmów z pracownikami wynika, że odczuwalna kwota trwałej podwyżki wynagrodzenia wynosi około 20–25 proc. (a zatem właśnie około 500 zł brutto). Biorąc pod uwagę liczbę urzędników sądowych, asystentów sędziów i pracowników obsługi w skali kraju (35 153 osoby), która tak naprawdę nie jest znacząca, miesięczny koszt dodatkowej podwyżki o 300 zł wyniósłby około 10,5 mln zł miesięcznie. Myślę, że to niewielka cena w skali całego kraju za zatrzymanie odpływu wysoko wykwalifikowanej kadry urzędniczej i asystenckiej do sektora prywatnego. Zjawisko to nasili się w 2019 r.

Znaczenie pracy urzędników sądowych i asystentów sędziego niech zobrazuje fakt, że zmniejszenie liczby referendarzy sądowych wydających nakazy zapłaty w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi doprowadziło do wzrostu efektywności ich pracy m.in. dlatego, że przesunięto do ich obsługi dodatkowych urzędników. W chwili obecnej siedmiu referendarzy sądowych załatwia więcej spraw niż dawniej dziewięciu, a zaoszczędzone w ten sposób etaty skierowano do obsługi postępowań egzekucyjnych (poprawiając pośrednio wskaźniki z raportu Doing Business).

Czas na podjęcie działań

Biorąc pod uwagę dotychczasowe starania Ministerstwa Sprawiedliwości służące poprawie wynagrodzeń urzędników sądowych i asystentów sędziego, należałoby się moim zdaniem zastanowić, czy początek 2019 r. nie jest dobrym momentem, by w ten ruch włączył się rząd rozumiany jako całość, gdyż to właśnie cały rząd dokonuje inwestycji w wymiar sprawiedliwości. Poprawa koniunktury gospodarczej skutkuje i tym, że coraz trudniej znaleźć wykwalifikowanych pracowników do pracy w sądzie. Odmiennie zaś niż sektor przedsiębiorstw – sądy nie sięgają po pracowników z zagranicy.

Doceniam kulturę, naukę i sztukę, którą po części zajmuję się od strony naukowej. Zastanawiając się nad tym, co jest najważniejsze dla Polski, na końcu jednak dochodzę do dość banalnej prawdy – ktoś za to wszystko musi zapłacić. Tym kimś zaś są przedsiębiorcy. Rząd ma tyle pieniędzy, ile zbierze z podatków. Wprawdzie podatki płacą również pracownicy sfery budżetowej, ale to nie ich wynagrodzenia napędzają PKB. Przedsiębiorcy płacą daninę również po to, by istniały środki publiczne na pomoc najuboższym, dzieciom z dysfunkcjami czy bez rodziców i każdemu, kto sam nie daje sobie rady. Efektywnie działające przedsiębiorstwa sukcesywnie tworzą także nowe miejsca pracy. By zaś można było prowadzić działalność gospodarczą, potrzebne są ramy prawne i ułatwienia dla przedsiębiorców.

Nie zajmuję się polityką ani nie oceniam konkretnych działań. Faktem jest jednak to, że w planach rządu Polska ma dążyć do cyfryzacji, zwiększenia konkurencyjności i sukcesu wewnętrznego i gospodarczego. Sprawny sąd gospodarczy, wyposażony nie tylko w dynamiczną kadrę sędziowską ale równolegle w korpus administracyjny, jest w stanie pomóc w osiągnięciu tych celów.

Autor jest prezesem Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL