fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Michał Szułdrzyński: Pokój zamiast rekonstrukcji rządu

Premier Beata Szydło przed posiedzeniem rządu
PAP, Radek Pietruszka
Gdy rządzącym idzie dobrze, szkoda marnować energię na przetasowania kadrowe. To lepiej zostawić na chwilę, gdy pojawią się naprawdę poważne problemy i będzie trzeba od nich odwrócić uwagę opinii publicznej.

Przed sobotnim kongresem programowym PiS może czuć się zdecydowanie pewnie. Wszystkie sondaże pokazują nie tylko solidną przewagę nad Platformą Obywatelską, ale też że poparcie partii rządzącej na poziomie – w zależności od badania – 35–40 procent wydaje się stabilne. Wiele wskazuje na to, że PiS udało się skutecznie przekonać wyborców, że dobre wyniki gospodarcze są zasługą partii rządzącej. Wzrost PKB, większe wpływy do budżetu, walka z oszustami VAT-owskimi, dzięki którym rosną wpływy z tego podatku, również pensje idą w górę, a bezrobocie osiąga rekordowo niski poziom.

I choć część ekonomistów ostrzega, że kuleją inwestycje, a napędzająca wzrost konsumpcja nie będzie wieczna, że przy spowolnieniu gospodarka może wpaść w tarapaty, wielu Polaków może mieć powody do zadowolenia.

Biorąc zaś pod uwagę fakt, że poparcie dla PiS rośnie w rejonach Polski, w których dotąd świetnie radziło sobie SLD, a potem PO, widać, że polityka socjalna obecnej ekipy przynosi efekty polityczne. W dodatku nie widać, by mniejsze lub większe wpadki partii rządzącej wpływały negatywnie na jej notowania. Nie zaszkodziły im ani bulwersujące okoliczności śmierci młodego mężczyzny na wrocławskim komisariacie, ani też biznesowa kariera Małgorzaty Sadurskiej, ani koperta od córki leśnika, którą wręczali sobie ministrowie podczas posiedzenia rządu.

Równocześnie zaś opozycja wygląda na kompletnie pogubioną. Platforma ma coraz poważniejsze kłopoty z komisją śledczą ds. Amber Gold, a już pierwsze posiedzenie komisji reprywatyzacyjnej przyniosło zeznania, które są poważnym problemem dla wiceszefowej partii prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, w dodatku wciąż zmienia zdanie w sprawie uchodźców, co tylko potęguje wrażenie pogubienia. Jeśli dodać do tego mniejsze problemy, jak choćby internetowy spór, w który wdał się główny ekonomista Platformy Obywatelskiej o to, jak należy dodawać i odejmować procenty, mamy już obraz kompletnego chaosu. Problemów PO nie potrafi zdyskontować Nowoczesna, która od swego kongresu programowego – który miał być przełomem, ale jednak nim nie był – nie potrafi wymyślić się na nowo.

Nic więc dziwnego, że – jak wynika z informacji z partii rządzącej – Jarosław Kaczyński zrezygnował z pomysłów głębszej rekonstrukcji rządu. Gdy rządzącym idzie dobrze, szkoda marnować energię na przetasowania kadrowe. To lepiej zostawić na chwilę, gdy pojawią się naprawdę poważne problemy i będzie trzeba od nich odwrócić uwagę opinii publicznej.

Prezes PiS ma powody do zadowolenia, ponieważ same przecieki o tym, kto może zostać zdymisjonowany, a kto powinien się tego obawiać w mniejszym stopniu, osiągnęły już zamierzony efekt w polityce wewnętrznej. Dająca się zauważyć w ławach rządowych niepewność o to, co się wydarzy przy okazji kongresu sprawiła, że Kaczyński szarpnął cuglami i pokazał, że to wciąż on jest najsilniejszym ogniwem w obozie władzy. A zatem bez rekonstrukcji rządu osiągnął efekt, do którego rekonstrukcja miała być potrzebna – przegrupowania i uporządkowania sytuacji w partii.

I choć w rządzie dalej pozostaną konflikty, coraz wyraźniejsza jest chęć ośrodka prezydenckiego do tego, by się usamodzielniać od PiS, to Kaczyński jest dziś realnym przywódcą obozu rządzącego.

Nic więc dziwnego, że kierownictwo PiS doszło do wniosku, że zamiast rozliczeń wewnętrznych, kongres trzeba zmienić w swego rodzaju społeczną terapię. Skoro za rok rusza maraton wyborczy, lepiej teraz, kiedy kończy się proces przejmowania całości władzy łącznie z wpływem na prokuraturę, Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo powszechne czy Sąd Najwyższy, zacząć rozmasowywać siniaki, rozładowywać konflikty i spróbować znów sięgać po centrowego wyborcę, który dał PiS wygraną w 2015 roku.

Bez niego niemożliwe będzie osiągnięcie wyniku, który pozwoliłby PiS zrealizować swoje największe marzenie – zmienić konstytucję i zbudować nowy ustrój państwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA