fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Dr Garvan Walshe: Boty ingerowały w strajk

Twitter
Odkryliśmy, że po prawej stronie sceny promowano prorosyjską narrację – mówi dr Garvan Walshe.

W Polsce trwa seria wyborów. Po wyborach samorządowych odbędą się wybory europejskie, a następnie wybory parlamentarne i prezydenckie. Jakie jest ryzyko ingerencji obcych sił w wybory w Polsce?

Rozwój platform mediów społecznościowych sprawił, że zaangażowanie zagraniczne w politykę kraju jest znacznie łatwiejsze niż kiedyś. Każdy może tworzyć treści i wdrażać strategie, aby kierować je do określonych odbiorców. Strategie wahają się od wyrafinowanych: tworzenie społeczności internetowych z publicznością w kraju, w które chcesz ingerować, a następnie rozpowszechnianie ich treści politycznych w czasie wyborów, do prostych: zatrudnianie ludzi do udawania ludzi, którymi nie są, a nawet bezpośrednio komercyjnych: kupowanie przestrzeni reklamowej na platformach w celu promowania treści politycznych.

Czytaj także: Amerykański naukowiec: Rosyjskie trolle karmią ruch antyszczepionkowy

Jak rozpoznać takie przypadki?

Kluczowym zagadnieniem jest, jak określić, czy konto na Facebooku lub Twitterze nie należy do osoby, która wygląda jak jego właściciel. Możesz zobaczyć, czy ich zdjęcia profilowe rzeczywiście należą do kogoś innego. Lub mają strukturę zainteresowań, która jest niezgodna ze stworzoną w sieci postacią (na przykład znajdujemy zaskakująco dużą liczbę starszych pań, które są pasjonatami gier komputerowych). Często popełniają błędy językowe lub interesują się międzynarodowymi problemami politycznymi, ale nie lokalnymi. To połączenie tych cech powoduje, że badacze podejrzewają zorganizowaną aktywność.

Czy siły rosyjskie lub inne ingerują w kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego?

Siły rosyjskie ingerowały w polską politykę od momentu założenia pierwszej republiki. Zmianie ulegają tylko metody. Teraz firmy z branży mediów społecznościowych zapewniają platformy, które ułatwiają Rosjanom (lub komukolwiek innemu) udawanie, że nie są tym, za kogo się podają. Nie powinno zaskakiwać, że kraj biegły w zakładaniu organizacji frontowych z tego korzysta.

Czy polskie wybory do PE są zagrożone przez rosyjską ingerencję?

Naszym najciekawszym odkryciem w odniesieniu do sceny polskiej jest promocja prorosyjskich i antyukraińskich narracji po prawej stronie sceny politycznej i u skrajnej prawicy. Wydaje się prawdopodobne, że jest to próba wykorzystania długotrwałych napięć polsko-ukraińskich, sięgających II wojny światowej i okresu międzywojennego, aby wywrzeć presję na rząd w Warszawie, aby ten osłabił swoją politykę wspierania Zachodu, broniąc Ukrainy przed nielegalnymi operacjami popieranymi przez Rosję w Donbasie.

A prorosyjska narracja?

Jawna prorosyjska narracja jest w Polsce bardzo rzadka i można ją znaleźć na marginesie, np. w Ruchu Narodowym i w skrajnie prawicowej Konfederacji, która zajmuje pozycje zgodne z rosyjskimi interesami. Natomiast nastroje antyukraińskie można znaleźć w partiach głównego nurtu, w szczególności w PiS i PSL. Z rosyjskiego punktu widzenia logiczna wydaje się koncentracja na pobudzaniu antyukraińskich nastrojów, aby osłabić więź, jaka powstała między Warszawą a Kijowem od czasu niepodległości Ukrainy.

Jak wygląda ingerencja rosyjskich botów?

Wydają się być ciągle aktywne, wzmacniają narracje dostosowane do rosyjskich interesów państwowych. W kwietniu zauważyliśmy ich szczególną aktywność po odmowie wpuszczenia rosyjskiego żaglowca do portu w Gdyni. W przeciwieństwie do narracji antyukraińskich lub antyniemieckich, które są również powszechne w kręgach skrajnie prawicowych, polscy ultranacjonaliści nie byli zainteresowani krytykowaniem decyzji o powstrzymaniu statku przed dokowaniem, nie brali w tym aktywnego udziału. Pozwoliło nam to zidentyfikować grupę kont o podejrzanych profilach, promujących konkretnie działalność prorosyjską w Polsce.

A czy była ingerencja podczas strajku nauczycieli?

Wykryliśmy wiele bardzo aktywnych kont, które zdradziły zachowania związane z fałszywymi kontami. Na tych kontach widoczne były kombinacje zainteresowań, które prawdopodobnie nie należą do osób, które rzekomo są posiadaczami tych kont; dziwne czasy wysyłania postów; skoki aktywności na temat strajku nauczycieli, ale brak długofalowego zainteresowania polską polityką lub edukacją. Teraz analizujemy je bardziej szczegółowo, aby sprawdzić, czy możemy dowiedzieć się więcej.

Komu służy ingerencja botów?

Natura platform społecznościowych sprawia, że jest to niezwykle trudne do określenia. Współpracujemy z naszymi partnerami ds. kryminalistyki danych, aby sprawdzić, czy możemy dowiedzieć się, kto stoi za tymi kontami.

Czy są dowody na to, że polscy politycy wspierają takie siły?

Byłoby niezwykle zaskakujące, gdyby polski polityk zaapelował: „Rosjo, jeśli słuchasz", w stylu Trumpa. Te rzeczy są zazwyczaj zarządzane przez wyspecjalizowane agencje komunikacyjne lub sieci, a nie bezpośrednio przez polityków. Obserwujemy natomiast wyraźne wsparcie narracji korzystnych dla Rosji przez polityków występujących obecnie pod szyldem eurosceptycznej Konfederacji. Mają oni wysoki udział w rozpowszechnianiu narracji antyukraińskiej, antyunijnej oraz ostatnio także antyamerykańskiej.

Czy polskie służby mogą przeciwdziałać ingerencji zagranicznej w polską debatę?

Nieautentyczne (fake'owe) działanie jest niezgodne z warunkami korzystania z większości platform. Można uruchomić zespół analityków do wykrywania wzorców nieautentycznej działalności i wymagać od platform egzekwowania ich własnych warunków świadczenia usług. Nie chodzi o cenzurę, tylko o sieciową aktywność ludzi, którzy udają kogoś, kim nie są.

Czy zechcą?

O to należy zapytać ich samych.

Czy na decyzję Brytyjczyków o brexicie miały wpływ ingerencje rosyjskich botów?

Największa spekulacja wokół rosyjskiej ingerencji w głosowanie w sprawie brexitu dotyczy probrexitowego biznesmena Aarona Banksa, ale było wiele brytyjskich działań probrexitowych, które narastały przez lata. Tak więc probrexitowe narracje były promowane przez rosyjskie stacje telewizyjne, a nieciekawe środowiska rozwijały się z udziałem Nigela Farage'a, Juliana Assange'a i innych postaci brexitu. Nie sądzę jednak, aby rosyjska ingerencja była decydująca. Brexiteers pracowali nad tym przez 40 lat i prowadzili bez skrupułów skuteczną kampanię, którą sami zaprojektowali.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA