fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o Zdrowiu

Dlaczego w listopadzie mężczyźni zapuszczają wąsy?

Adobe stock
Listopad uznany został miesiącem solidarności z mężczyznami cierpiącymi na nowotwór gruczołu krokowego oraz raka jąder. Dlatego na ten miesiąc przypada australijska, obejmująca niemal cały świat, akcja Movember (tzw.wąsopad). Jej celem jest zwrócenie uwagi na męskie nowotwory.

Materiał powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem „UroConti"

Zgodnie z ideą kampanii, mężczyźni przez cały miesiąc zapuszczają wąsy. W ten sposób chcą wzbudzić ciekawość i zapoczątkować dyskusje na temat profilaktyki antynowotworowej oraz zachorowalności na raka prostaty i jąder.

A problem jest powszechny i poważny. Bo choć polscy mężczyźni na raka prostaty zapadają rzadziej niż wynosi średnia dla Unii Europejskiej, to jednak niepokojąca jest wysoka śmiertelność chorych. Na tę chorobę co roku umiera 5 tys. mężczyzn w Polsce. To, zdaniem lekarzy, efekt późnego wykrywania nowotworu i braku dostępu do nowoczesnych terapii.

Dane mówią o ok. 157 tys. osób rocznie. Jeśli chodzi o zapadalność to w Polsce jest to 39 mężczyzn na 100 tys. mieszkańców. W Europie ta średnia jest wyższa i wynosi 60 na 100 tys. mieszkańców, a w Stanach Zjednoczonych 134 na 100 tys. mieszkańców. Obecnie w Polsce 12-15 proc. wykrytych nowotworów prostaty znajduje się w IV stopniu zaawansowania, czyli daje przerzuty.

Rak prostaty daje objawy nietypowe, które łatwo pomylić z łagodnym przerostem prostaty. W jednym i drugim przypadku dochodzi do ucisku na cewkę moczową i problemów z oddawaniem moczu, zastoju moczu i częstych infekcji. Dlatego objawy świadczące o tym, że coś dzieje się w drogach moczowych, nie powinny być lekceważone. A niestety są, zarówno przez pacjentów jak i lekarzy pierwszego kontaktu. A to sprzyja dalszemu rozwojowi raka.

Pierwszym badaniem, które trzeba zrobić to oznaczenie poziomu PSA i badanie per rectum. Te badania wykonuje się także profilaktycznie. Jeśli któreś z tych badań wychodzi dla pacjenta negatywnie, w dalszej kolejności wykonuje się usg, tomografię komputerową i inne badania, które pozwalają na ocenę zaawansowania choroby nowotworowej, jeśli rzeczywiście taka jest. Wykonywana jest np. scyntegrafia czy badanie PET. Natomiast podstawą określenia istnienia choroby nowotworowej jest badanie histopatologiczne wykonywane metodą biopsji gruboigłowej. Najczulszym badaniem wykrywającym raka prostaty jest rezonans magnetyczny.

Leczenie dobiera się w zależności od zaawansowania nowotworu. Jeśli jest on bardzo mały, to nie leczy się go, ale obserwuje. Na wczesnym etapie wybiera się zwykle leczenie chirurgiczne i radioterapię. Bardzo często te dwie metody łączymy z tzw. leczeniem uzupełniającym. Jest to leczenie hormonalne. Inne metody jak chemioterapia, immunoterapia i radioizotopy są zarezerwowane dla pacjentów z rozsianą chorobą nowotworową. Bardzo ważną grupa są antyandrogeny czyli leki nowej generacji, takie jak enzalutamid, apalutamid czy darolutamid. 

Największym jednak problemem w leczeniu nowotworów są przerzuty. Obecnie przez pięć lat udaje się leczyć około 60 proc. pacjentów. Nowoczesne leki, antyandrogeny pozwalają na opóźnienie rozwoju choroby nawet o dwa lata i więcej. Te leki odcinają przekazywanie sygnału do komórek raka i uniemożliwiają w ten sposób podziały komórek. Wtedy mikro przerzuty nie ujawniają się, a pacjent żyje w dobrej formie. A w dodatku te leki są w postaci tabletek, więc pacjent może je przyjmować w domu. I przez kilka lat może funkcjonować bez przerzutów.

Jeżeli pacjent otrzymuje samo leczenie typu starego, to czas do pojawienia się przerzutów sięga 16-20 miesięcy. W momencie, gdy pojawiają się nowoczesne androgeny, czas do pojawienia się przerzutów wydłuża się do ponad 40 miesięcy.

W Polsce jednak takie leczenie nie jest dostępne. Pacjenci są skazani by czekać na pojawienie się przerzutów i dopiero wtedy lekarze mogą interweniować.

Organizacje pacjentów już od miesięcy starają się przekonać Ministerstwo Zdrowia o włączenie nowoczesnych terapii do opcji terapeutycznych. Ich prośby popierają także onkolodzy. Na razie jednak nie przynosi to rezultatów.

- To niedorzeczne - mówi Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia "UroConti". - Większość nas przez lata płaciła składki właśnie po to, by teraz korzystać z osiągnięć nowoczesnej medycyny. Jesteśmy w Unii, więc powinniśmy mieć takie same prawa, jak nasi koledzy zza granicy. Oni mają dostęp do leczenia na każdym etapie choroby, także tym wczesnym. My musimy czekać, aż nam się pogorszy! Ja mieszkam w Krakowie - dodaje B. Olawski. - Wystarczyłoby przeprowadzić się kilkadziesiąt kilometrów dalej, do biedniejszej przecież od nas Słowacji, i korzystać ze wszystkiego, co oferuje współczesna medycyna. A w Polsce, jako pacjent z zaawansowanym rakiem stercza, ale bez przerzutów, musiałbym czekać aż się pojawią. Dopiero wtedy wg resortu zdrowia mógłbym starać się o leczenie, które nie tylko opóźnia o 2 lata wystąpienie przerzutów, ale także wpływa na wydłużenie całkowitego przeżycia nawet o kilkanaście miesięcy!

By zwrócić uwagę na ten problem w ramach kampanii „Movember" odbędzie się 22 listopada w Szczecinie „Bieg z wąsem". Uczestnicy będą musieli przebieg 5 km. Ponadto ambasadorzy fundacji „Kapitan światełko" przebrani za wojowników będą namawiać mężczyzn do walki o zmianę wizerunku męskiego zdrowia. Akcja zostanie uzupełniona m.in. o badania profilaktyczne z kropli krwi przeprowadzone w centrach handlowych w Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i w Warszawie.

Szczegóły kampanii dostępne są na www.zwrotnikraka.pl

 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA