fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Czarnek o imionach na elewacji MEN: Nie znam tych osób

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Jeśli jakikolwiek polityk idzie do polityki, aby zostawić swoje poglądy, na przykład w szafie, to znaczy, że kompletnie się do polityki nie nadaje. Nie na tym polega polityka. To roztropne działanie na rzecz dobra wspólnego, nie da się tego robić zostawiając gdzieś swoje poglądy - mówi w rozmowie z Onetem Przemysław Czarnek, nowy minister edukacji.

W rozmowie z Onetem Czarnek przyznał, że wie, iż jest oceniany jako najbardziej kontrowersyjny minister edukacji od czasu Romana Giertycha (maj 2006 - sierpień 2007, rządy Marcinkiewicza i Kaczyńskiego - red.).

- Słyszę, że ci, co się niepotrzebnie lękają, mówią że może nawet bardziej - stwierdził. Uspokoił, że "nie jest kontrowersyjny" tylko jest szczerym konserwatystą, a "człowiek szczery nie jest groźny".

Pytany o swoje plany jako ministra edukacji stwierdził, że przede wszystkim widzi potrzebę "ponownego przyjrzenia się podstawom programowym oraz podręcznikom". Celem ma być analiza treści, jaką zawierają.

Czytaj także:

Terlecki o Czarnku na czele MEN: To nie prowokacja

Czarnek zauważył, że "jeśli jakikolwiek polityk idzie do polityki, aby zostawić swoje poglądy, na przykład w szafie, to znaczy, że kompletnie się do polityki nie nadaje", Bo polityka polega na  roztropnym działaniu na rzecz dobra wspólnego, "nie da się tego robić zostawiając gdzieś swoje poglądy".

On ukrywać swoich poglądów nie zamierza, tak jak nie ukrywa, że zawsze najbardziej martwiła go "pedagogika wstydu", która kładła nacisk na błędy i słabości, a pomijała "bohaterów, bitwy, zwycięstwa i heroiczne postawy".

- Chciałbym, aby ta pedagogika wstydu raz na zawsze wyszła z naszych podręczników. Nie jesteśmy narodem, który miałby się przede wszystkim wstydzić, a nie być dumnym ze swojej historii. Co nie znaczy, że nie mamy stawać w prawdzie. Jedno z drugim absolutnie nie stoi w sprzeczności - mówił w rozmowie z Onetem.

Szef MEN stanowczo twierdzi, że w szkołach nie będzie odrębnej od wychowania w rodzinie edukacji seksualnej, a prawo do nauczania mają nauczyciele, a nie "jacyś edukatorzy seksualni".

Czarnek, pytany, czy na nowym stanowisku "wyciągnie swój miecz anty-LGBT" odpowiedział, że to nie jego formacja prowadzi wojnę ideologiczną.

- To nie my chodzimy na Marsze Równości udając procesję Bożego Ciała, jak w Gdańsku u prezydent Aleksandry Dulkiewicz. To nie my odprawiamy "pseudomsze święte" w Warszawie. Nie my chodzimy z tęczową aureolą na Matce Bożej na Jasnej Górze. Nie my przeszkadzamy w marszu Powstania Warszawskiego. Przykładów jest wiele - mówi.

Zapewnia natomiast, że jako szef MEN będzie "bronił szkoły i uniwersytety przed wojną ideologiczną oraz stał na straży i na gruncie polskiego porządku prawnego".

- Czy w wojnę ideologiczną wpisuje się to, co namalowano na gmachu Ministerstwa Edukacji Narodowej? Chodzi o imiona: Michał, Kacper, Wiktor, Zuzia, Milo, a także hasło "Twoje dziecko LGBT+"?

- Nie znam osób, które kryją się pod tymi imionami. Natomiast to, co zrobiono jest czystym wandalizmem - odpowiedział Czarnek.

Cały wywiad na stronie Onet.pl.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA