fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Marek Zagórski: To próba powrotu do monopolu wielkich wydawców prasowych

tv.rp.pl
Nasze stanowisko było takie, że dyrektywa (o ochronie praw autorskich w internecie) jest nadmiarowa. Wypracowany został pewien kompromis, który poparliśmy. Natomiast ten kompromis został złamany w PE - mówił w #RZECZoPOLITYCE minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Michał Kolanko: Dzień dobry, Michał Kolanko, zaczynamy #RZECZoPOLITYCE. Państwa i moim gościem jest pan Marek Zagórski, minister cyfryzacji. Dzień dobry.

Marek Zagórski: Dzień dobry.

Temat jest w sferze cyfrowej chyba najważniejszy od wielu miesięcy, jeśli nie lat. Dyrektywa chroniąca twórców w internecie. Pytanie jakie będą dalsze… jakie jest dalsze stanowisko rządu w tej sprawie. Bo wydaje się, że był pewien rozdźwięk między tymi stanowiskami w ciągu ostatnich miesięcy.

Nie, rozdźwięku nie było. Tak historycznie trzeba powiedzieć, że, zwłaszcza Ministerstwo Cyfryzacji od samego początku, uważało, że ta dyrektywa, w wersji którą przedstawiła KE, ona jest nadmiarowa. Zresztą to w ogóle jest takie szersze zjawisko w ostatnim czasie…

 

Nadmiarowa w jakim sensie.

Dlatego, że ona… Jest pytanie czy w tym momencie rozwoju rynku jest potrzebna. Czy ten poziom ochrony praw autorskich, bo o tym rozmawiamy, który jest w tej chwili, nie jest wystarczający i co to znaczy jego podniesienie. Zwłaszcza, że ono się koncentruje tak naprawdę na nowym prawie, czyli na prawie pokrewnym de facto i bardziej się koncentruje na ochronie dużych wydawców, a nie autorów, tak, w tym zamyśle KE. Ale zanim jeszcze do tego szczegółu dojdę, chcę powiedzieć, że w ogóle mamy do czynienia z takim szeregiem kilku aktów, czy pracami nad kilkoma aktami prawnymi, które – w moim osobistym przekonaniu – są nadmiarowe. To znaczy, już pomijam RODO, które jest nieprecyzyjne, budzi wątpliwości i jeszcze będzie budziło przez wiele lat. Mamy… pracujemy… jest kolejna dyrektywa dotycząca…, prace nad nią trwają... Teraz mamy dyrektywę w zakresie praw autorskich. Więc jest cały szereg takich przepisów, które z punktu widzenia wolności w internecie, z punktu widzenia rozwoju rynku opartego na przepływie danych, wydają się – delikatnie mówiąc – nadmiarowe.

Ale to będzie stanowisko polskiego rządu? Bo teraz ta dyrektywa, o której mówimy, chroniąca twórców, jest w trilogu…

Teraz wracam. To znaczy mówię, że było… że to jest w ogóle takie szersze zjawisko. Na samym początku mówiliśmy, że ta dyrektywa jest nadmiarowa. Trwały prace – najpierw negocjacje z Komisją, później prace w Radzie Europejskiej. Został osiągnięty pewien kompromis. Kompromis – jak to kompromis - nie byliśmy z tegow pełni zadowoleni, ale uznaliśmy, że to co zostało wynegocjowane, czyli np. jednak możliwość linkowania tekstów, możliwość ograniczenia tej ochrony do jednego roku maksymalnie i, jakby, przełożenie dosyć dużej… scedowanie dosyć dużej dowolności na państwa członkowskie, to uznaliśmy, że jest ok. Po czym trafiło to do PE. Mówiąc szczerze liczyliśmy na to, że PE to raczej przepisy… jeszcze ten kompromis będzie liberalizował. I co się okazało? Najpierw była komisja prawna, która w ogóle wróciła, tak naprawdę, do propozycji pierwotnej KE. Szczęśliwie wtedy parlament się zreflektował i to odrzucił. No i teraz mamy propozycję kolejną, bazującą na raporcie europosła (Axela) Vossa, która – de facto – znowu ten kompromis wypracowany wywraca do góry nogami. W związku z tym nasze stanowisko jest cały czas takie samo, natomiast zmieniają się okoliczności. Sprawa wróci, z powrotem, do dyskusji w trilogu. My będziemy konsekwentnie mówić o tym, że granicą, której nie przekroczymy, jest to co zostało wypracowane.

Bo tutaj… Nawiązuje do tego też co mówiła PO, że z jednej strony ministerstwo cyfryzacji i polski rząd popierały dyrektywę, a z drugiej strony politycy PiS w PE głosowali przeciwko… głosowali przeciwko tej dyrektywie.

Cały czas rozmawiamy o tym samym, ale jednak o dwóch różnych dokumentach. Dlatego, że to co jest zaproponowane w tej chwili przez PE, czyli tak naprawdę, zamiast linkowania całych… możliwości odsyłania do linków, opisów tych artykułów… Dzisiaj to mniej więcej jest tak, że na różnych portalach informacyjnych mamy informację, że na przykład… że w „Rzeczpospolitej” bardzo ciekawy artykuł o ACTA2, autorstwa Michała Kolanko, i o tym… i o różnych jego konsekwencjach – i link do tego tytułu. W myśl przyjętej propozycji to nie będzie możliwe. W myśl przyjętej propozycji nie będzie można takiego linku zrobić, będzie można tylko odesłać do… hiperłącza będą mogły odesłać do…

Bo ktoś jeśli zamieszcza taki artykuł i ma na swoim serwisie reklamy, to wtedy…

Ale chcę powiedzieć, że na tym polega ta różnica. Kompromis wypracowany, który popieramy, w odniesieniu do tego fragmentu, do artykułu 11, mówi o tym, że to będzie możliwe. W takim kształcie do którego są wszyscy przyzwyczajeni. I to nie budzi jakichś specjalnych wątpliwości. A to co zostało przegłosowane w PE jest kompletnie czymś innym.

Ale jednak, mimo wszystko, i tak nie dotyczy to osób fizycznych, dotyczy firm.

No tak, tylko że my mówimy dalej. Bo to też musimy mieć świadomość tego do czego to prowadzi tak naprawdę. To prowadzi jednak do… czy w dłuższej perspektywie, już pomijając już nawet tę krótką perspektywę, że to wprowadza koszty, że to jednak ogranicza możliwości małych i średnich przedsiębiorców, to przede wszystkim prowadzi do monopolizacji informacji. Bo konsekwencją takiego scenariusza, będzie zmonopolizowanie przekazu, który… I powrót do tego… Bo tak mówmy sobie szczerze, o czym rozmawiamy. To jest próba powrotu do czegoś, do czego się tak naprawdę nie powinno chcieć wracać, czyli do takiego monopolu kilku wielkich wydawców prasowych na świecie, kontrolujących rynek…

Ale zgadza się pan chyba z tezą, że… Nie tylko z tezą, ale z faktem, że w obecnej sytuacji twórcy treści w internecie, a osoby które… Jest dysproporcja między ochroną twórców, a ochroną tych, którzy z tej twórczości korzystają i są… I nie ponoszą z tego tytułu żadnych kosztów.

Jeszcze raz: Dzisiaj, dzisiaj, dzisiaj, żeby było jasne, dzisiaj prawa autorskie są chronione. Jest kwestia dyskusji, być może, czy to jest wystarczająco, czy nie, ale dzisiaj są chronione. I dzisiaj… To też jest kwestia oceny, tak, czy ten zasięg, który się dzięki internetowi uzyskuje, z punktu widzenia autora, nie jego redakcji, bo z tą redakcją to bywa różnie… Mówimy cały czas o prawach pokrewnych, bo jeśli chodzi o prawa autorskie to one są chronione. Czy to jest dobry biznes z punktu widzenia…

Mówi pan, że stanowisko Ministerstwa Cyfryzacji się nie zmienia, ale jak tak rozmawiamy to mam wrażenie, że pan jest przeciwko tej dyrektywie.

Jeszcze raz… powiedzieliśmy, od samego początku: Nasze stanowisko było takie, że ta dyrektywa jest nadmiarowa. Wypracowany został pewien kompromis, który poparliśmy. Natomiast ten kompromis został złamany w PE.

No i pytanie, pytanie co dalej. No bo teraz zaczyna się ten… To wraca do tego tzw. trilogu, czyli dyskusji między Komisją Europejską, Radą Europejską, a Parlamentem Europejskim tak mówiąc w skrócie. No i pytanie co dalej Polska… i inne kraje, być może będą z tą dyrektywą… Jakie będzie nasze stanowisko w tym trilogu.

My będziemy konsekwentni. Granicą, której nie jesteśmy w stanie, nie chcemy i jednak, jakby nie zgodzimy się dalej, to jest to co zostało wynegocjowane czyli ten kompromis, który został osiągnięty i kropka. Natomiast oczywiście to dalej ma swoje konsekwencje… Mam nadzieję, że nie będzie jak w PE, bo nawet ci, którzy w tej debacie występowali, a byli w miarę przynajmniej niezależni, to apelowali o to, żeby zakończyć ten bezczelny lobbing, który się tam odbywał.

Ale też pytanie o… No lobbing, bezczelny czy nie, ale mówi pan chyba o tych, którzy teraz działają, dzięki tym… dzięki temu, że linkują do treści. Na przykład wielkie korporacje…

Myślę, że w drugą stronę…

Ale wracając jeszcze do tego trilogu. Jest pytanie o to czy Polska, czy inne kraje mogą zablokować tę dyrektywę, jeśli nie będzie takiej…, jeśli, jak pan mówi, nie będzie tej wersji… czy zbliżania się do tej poprzedniej wersji.

Ja mam nadzieję, że dojdziemy… Że tutaj zdrowy rozsądek zwycięży.

A jaki jest przedział czasowy. Ma pan już jakieś… Jest już jakaś…

To zależy od tempa… No prawdopodobnie Komisja będzie dążyła do tego, żeby to załatwić jeszcze w tej kadencji, czyli tego czasu jest niewiele. Jak już będą… To jest też kwestia chęci prezydencji, tak, jak będzie chciała…

Czyli wcale nie jest pewne, że ta dyrektywa wejdzie w życie, czy w ogóle zostanie sfinalizowana przed nowymi wyborami do PE.

I nic złego by się nie stało.

No tutaj z każdym miesiącem twórcy tracą bez tej dyrektywy.

Chciałbym zobaczyć czy twórcy tracą, czy ich wydawcy.

Natomiast wracając jeszcze do tej dyrektywy… Ale chyba przyzna pan, że – mimo tego że mówi pan, że ona jest nadmiarowa, to przyzna pan, że cenzury w internecie nie wprowadzi.

Wprost… To zależy o czym rozmawiamy: jeżeli mówimy o tej kwestii ograniczenia linkowania, to wprowadzi pewien monopol. Według mnie… jest zagrożenie monopolem. Jeśli mówimy o filtrowaniu treści, bo to jest ten artykuł 13, no to już to samo ograniczenie swobody w internecie powoduje… jest jakimś elementem cenzury prowadzącym de facto do cenzury. Ja powiem tak: to nie będzie tak… i to… bo jak ktoś chciałby to zbić, to powie: przecież nie będzie żadnego urzędu ds. cenzury w internecie. No oczywiście, że nie będzie. Natomiast, jeszcze raz: głównym zagrożeniem dla swobody, dla wolności słowa, jest monopolizacja treści.

Ale katastroficzna wizja, która tu przez niektórych… przesączyła się, która została… przesączyła się do debaty publicznej, polega na tym, że nie będzie memów, że na Facebooku, nie będzie można publikować linków to też jest… To jest nieprawda…

Nie do końca. To znaczy, jeżeli będziemy mówili to w obrocie ja do pana, to rzeczywiście tych ograniczeń nie ma. W momencie kiedy jestem… ale, ale jeżeli już chciałbym być Youtuberem, blogerem itd. to filtrowanie treści, które jest obowiązkowe, czyli będę musiał założyć sobie specjalny filtr, żeby sprawdzać czy aby przez przypadek utwory przeze mnie wykorzystanie nie naruszają praw autorskich, no to to już jest rozwiązanie, które naprawdę będzie blokować… dla tych którzy to robią quasikomercyjnie, ale to jednak nie jest dla nich główne źródło zarobków.

Przechodząc jeszcze do innych tematów, bo wspomniał pan o RODO, i pytanie jak z pana perspektywy, Ministerstwa Cyfryzacji, które jak… z tego co jak wiemy… bardzo dużo czasu musiało, siłą rzeczy, zainwestować w mówienie o RODO i w edukację o RODO… Jak z tej pana perspektywy, po kilku miesiącach, to RODO działa lub nie.

No działa różnie… To znaczy, tu się niewiele zmieniło w tym sensie, że RODO zostało wykorzystane jako pretekst do zrobienia całkiem dużego biznesu szkoleniowego i około… Czasami, tak po prostu biznesu, czasami próby naciągania i wyłudzania, bo takie zjawiska też mieliśmy. Natomiast jednocześnie… jednocześnie też wprowadziło… ta psychoza, która była związana z karami, ona zbudowała pewien obraz… doprowadziła do sytuacji, z którymi walczymy cały czas, że jednak sporo tych absurdów w życiu się dzieje…

To są historie dotyczące szkół, szpitali…

Wielu obszarów, już wielokrotnie o nich mówiliśmy, więc nie ma sensu powtarzać. W związku z tym przygotowaliśmy… zorganizowaliśmy grupę roboczą, która ma te absurdy trochę zbijać je, tłumaczyć, itd., żeby pokazać… Do tej grupy roboczej zgłosiło się bodaj 500 czy 600 osób chciało w niej pracować, więc musieliśmy trochę to ograniczyć… Podzieliliśmy to na pięć zespołów… Przygotowywane są pierwsze poradniki, po to jak stosować. Mamy nadzieję, że to… następny krok to będzie przygotowywanie przewodników, które będą akceptowane przez Urząd Ochrony Danych Osobowych. Poradnik ds. zdrowia chociażby…

Czyli mówi pan o tym dokumencie dla służby zdrowia…

Dla służby zdrowia. Jest… został wypracowany wspólnie z Ministerstwem Zdrowia. Swoje uwagi naniósł tam Urząd Ochrony Danych Osobowych i w przyszłym tygodniu będziemy to z ministrem (zdrowia Łukaszem) Szumowskim prezentować już jako dokument, który oczywiście nie ma rangi formalnej, natomiast jest pewną instrukcją mówiącą o tym, że są rzeczy, których należy przestrzegać i są takie, których…

A z drugiej strony, czy widzi pan już… Czy widzi pan w ogóle jakieś korzyści, po tych pierwszych miesiącach, z RODO?

Pierwsza zasadnicza korzyść, ona była już w trakcie tej debaty, jednak podniosła pewien poziom świadomości o konieczności pilnowania jednak naszych, czy klientów, danych osobowych. I taka korzyść jest podstawowa. Więcej, to tak jak mówię, zobaczymy jak to w praktyce będzie działać, na ile efektywne będą te instrumenty kontrolowania firm, które naruszały systematycznie i jakby żyły z tego, że naruszały nasze dane osobowe.

A myśli pan, że, no właśnie, w perspektywie roku-dwóch, czy nawet miesięcy, skończą się te niechciane SMS-y, niechciane e-maile, telefony czasami.

To będzie zależało od sprawności, przede wszystkim, Urzędu Ochrony Danych Osobowych, na co liczę, że tak będzie.

No bo wiele było takich sytuacji, tutaj wejdę panu w słowo, każdy chyba z naszych widzów miał taką sytuację, że dostawał telefon od jakiejś firmy, której wcale danych nie przekazywał. I później nawet trudno ustalić skąd te dane się…

Skąd ta firma miała te dane. No to, ta praktyka powinna być wyeliminowana, pod warunkiem, że my rzeczywiście tych danych nie udostępniliśmy i nie podpisaliśmy jeszcze zgody na ich wykorzystywanie. Ale na pewno tutaj instrumenty, które posiada Urząd Ochrony Danych Osobowych do kontrolowania… my jako obywatele… one są dużo większe. Więc mam nadzieję, że aktywność Urzędu skoncentruje się przede wszystkim na tych przypadkach, gdzie te naruszenia są wielkie, a nie na tych najmniejszych, którzy przez przypadek, czy przez niefrasobliwość być może, jakiejś klauzuli informacyjnej nie zamieścili. No zobaczymy. Mogę powiedzieć, że dzisiaj chyba do Ministerstwa Cyfryzacji wchodzi kontrola Urzędu Ochrony Danych Osobowych…

Do ministerstwa…

Do Ministerstwa Cyfryzacji, co jest – myślę – dobrym zjawiskiem, że najpierw te procedury będą testowane, czy sprawdzane jak to działa, na administracji a nie na przedsiębiorcach.

Ale też pytanie jest, przechodząc do innego tematu na koniec, o ten program, który jest elementem programu wyborczego PiS, program 100 Mb na 100 lat niepodległości. Więc pytanie jak to ma działać, i kiedy przede wszystkim.

Już.

Tak widziałem… widziałem, że był pan chyba w jednej miejscowości… Kadzidło?

Byłem w Kadzidle, byliśmy w Lublinie między innymi. Ten program, jakby, składa się z dwóch elementów, zasadniczych takich, czyli… Albo z trzech. Z inwestycji własnych operatorów telekomunikacyjnych i z inwestycji w ramach programu operacyjnego Cyfrowa, a na to wszystko nakładamy ogólnopolską sieć edukacyjną. Więc ten program, cały program, który realizujemy… który przede wszystkim, tym impulsem, który mamy, takim zasadniczym, jest PO PC (Centrum Projektów Polska Cyfrowa), czyli wsparcie inwestycji operatorów telekomunikacyjnych tam gdzie im – co do zasady – nie opłacało się inwestować z własnych środków. Na to mamy 4 mld złotych. Razem z operatorami, z wkładem własnym operatorów, to będzie 6 mld złotych. I to co żeśmy wymusili jakby, w ramach tego projektu, to to że, niezależnie od konieczności przyłączenia minimum 2,2 mln gospodarstw domowych w ramach tych inwestycji, to wymusiliśmy konieczność przyłączenia światłowodem każdej szkoły w Polsce. Co oznacza…

A ile tych szkół zostało jeszcze do przyłączenia?

Lokalizacji jest 20 tysięcy. Kiedy startowaliśmy… W 2015 roku, kiedy startowaliśmy, tych, które mogły korzystać z szybkiego internetu było 2100. W tej chwili, na koniec roku, w tej chwili jest to około 9 tysięcy, na koniec roku będzie ok. 11 tysięcy szkół podłączonych światłowodem do internetu.

Czyli zostało jeszcze 9 tysięcy.

Zostało jeszcze 9 tysięcy, co się zdarzy w przyszłym roku i na początku 2020, a na tej bazie – i to jest kolejny impuls, który powoduje, że to przyspieszyło, na tej bazie budujemy Ogólnopolską Sieć Edukacyjną, czyli sieć, która przejmie ostatnią milę, wydzierżawi te łącza od operatorów telekomunikacyjnych i zaoferuje bezpłatny internet, szybki internet we wszystkich szkołach. Co oznacza, że jest większy impuls nie tylko dla inwestycji realizowanych w ramach PO PC, ale także inwestycji realizowanych przez operatorów telekomunikacyjnych. Więc to nam pozwoli, tak naprawdę, w 20 tysiącach co najmniej lokalizacji w Polsce, mieć na końcówkach szybki internet, sieć światłowodową, czyli będziemy mieć internet w każdej gminie. W tym roku możemy powiedzieć, że te 11 tysięcy szkół, to jest taki bardzo ważny sukces.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA