fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Polska energetyka może dostać zapaści

Fotorzepa, Marta Bogacz
Minione 12 miesięcy z pewnością były dobre dla energetyków, ale już nie najlepsze dla energetyki. Węgiel utrzymał silną pozycję, mocno straciło OZE. W obszarze ropy, a przede wszystkim gazu widać znaczące postępy dywersyfikacyjne.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości idąc do wyborów zapewniał górników, że kopalnie nie będą zamykane i słowa dotrzymał, ale komu to wyszło na dobre poza pracownikami na Śląsku? Jak wyliczył Arkadiusz Krężel były szef Agencji Rozwoju Przemysłu podczas Eco Energy Summit w tym roku podatnicy dołożą do węgla około 13 mld złotych. Na początku października cena węgla wzrosła i po raz pierwszy od lat koszt wydobycia tony surowca spod ziemi była niższy od ceny za jaką sprzedano nasze czarne złoto. Kopalnie czeka bolesna restrukturyzacja, ale na razie nikt nie ma odwagi powiedzieć tego górnikom. Kolejnym problemem może być niezatwierdzenie przez Komisję Europejską pomocy jaką państwo udziela górnictwu. Gdy Bruksela uzna, że była to niedozwolona pomoc publiczna, wówczas miliardy wpakowane w spółki górnicze będą musiały wrócić do budżetu, a to będzie oznaczało spore zamieszanie nie tylko gospodarcze, ale i polityczne.

Widmo blackout’u

Tegoroczne lato oszczędziło energetykę, choć kilka razy Krajowy System Energetyczny zbliżał się do niebezpiecznej granicy. W związku z tym, iż system wpadł w lukę generacyjną – stare bloki węglowe są wygaszane i remontowane a nowe się dopiero budują – w okresach wzmożonego zapotrzebowania na energię elektryczną (upały i mrozy) system dochodzi do granic możliwości.  Sytuacja tylko częściowo rozwiąże się, gdy oddane zostaną do użytku nowe bloki w Opolu, Kozienicach czy w Jaworznie.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ostrzegły w raporcie, że w latach 2021-2035 możemy mieć do czynienia nie tylko z niedoborami, ale wręcz z problemami z pokryciem zapotrzebowania na energię. Wg PSE zabraknie nam od 23 do 30 GW mocy – czyli powinniśmy wybudować na dobrą sprawę 100 proc. używanych obecnie mocy. Pytanie za co? Rząd zaproponował budowę rynku mocy – na który złożą się wszyscy podłączeni do sieci. Ale przykład rynku brytyjskiego wskazuje, że takie rozwiązania nie do końca się sprawdzają. Pomysł by system opierać głównie na dużych jednostkach wytwórczych spalających węgiel – może się nie sprawdzić. To, że surowca mamy pod dostatkiem nie powinno być głównym imperatywem polityki energetycznej. Nasz węgiel nie tylko jest mało kaloryczny, ale również jego spalanie pociąga za sobą coraz większe opłaty za emisję co2. W całościowym rachunku kosztów dużych jednostek wytwórczych należy wziąć pod uwagę fakt, że znaczących inwestycji wymaga system dystrybucji. Jak mówił programie #RZECZoBIZNESIE Remigiusz Nowakowski, były już prezes Tauronu, spółka planuje wydać do 2020 roku ponad 9 mld zł. na ten cel.

Przy okazji warto dodać o karuzeli stanowisk. Po odwołaniu ministra skarbu Dawida Jackiewicza w ostatnich dniach pracę stracili m.in. prezes Tauronu i szef Lotosu Robert Pietryszyn, ale to nie koniec zmian.

Przez rok rząd niewiele zrobił, by  ustrzec nas przed kolejnymi ograniczeniami w dostawach prądu. Na dobrą sprawę minionego lata udało się ustrzec 20 stopnia zasilania dzięki uruchomionemu po wieloletniej budowie mostowi energetycznemu Polska - Litwa, który zapewnia nam dostawy tańszej energii od sąsiadów z północnego wschodu. Nie widać niestety szerokiej dyskusji nad polityką energetyczną kraju na najbliższe dekady. Prognozy i plany przygotowywane przez poprzednie gabinety na niewiele się zdają, gdy – jak pisałem wyżej – PSE wieszczy w najbliższym czasie blackout.  

Jeśli chodzi o energetykę jądrową, to rząd raczej wygasza ten projekt. Ministerstwo rozwoju zaproponowało budowę kilku mniejszych nowoczesnych reaktorów, ale poza pomysłem niewiele więcej wiadomo w tej sprawie.

Do tej beczki dziegciu łyżka miodu – Tauron i PGNiG porozumiały się w sprawie dokończenia elektrociepłowni gazowej w Stalowej Woli, dzięki czemu w 2019 r. do systemu trafi 400 MW energii, zaś mieszkańcy miasta będą mieli kolejne źródło energii cieplnej. Również Orlen pracuje nad blokiem gazowym, który ma dać do systemu 500 MW energii.

Walka z wiatrakami

Podsumowując minione 12 miesięcy w sektorze energii trzeba ze smutkiem stwierdzić, że Odnawialne Źródła Energii zostały w Polsce przetrącone. I nie chodzi tu tylko o farmy wiatrowe, które wedle nowych przepisów – tracą na dobrą sprawę możliwości rozwoju. Wyjątkiem są farmy na morzu. Walcząc z wiatrakami znacząco rozmontowano system wsparcia dla wszystkich odnawialnych źródeł – chodzi o ceny zielonych certyfikatów. Przestało opłacać się inwestować w małe elektrownie wodne i systemy fotowoltaiczne. A energia ze słońca mogła być bardzo dobrym systemem wspomagającym krajowy system w pikach zapotrzebowania na energię – szczególnie latem.

Iskierką nadziei są inwestycje w magazyny mocy. Pionierem w tej dziedzinie jest Energa, która uruchomiła z końcem września w Pucku taką instalację. Podobny magazyn chce postawić PGE na Górze Żar gdzie znajduje się instalacja fotowoltaiczna.

Dywersyfikacja surowców

Na plus należy zapisać działania w obszarze gazu. Działa terminal LNG w Świnoujściu, wybudowany jeszcze za rządów PO-PSL. Ten rząd stawia sobie za cel zbudowanie Bramy Północnej – czyli odbierania gazu z Morza Bałtyckiego – za pomocą gazoportu, ale również budowy połączenia gazowego, dzięki któremu możliwy byłby odbiór surowca z szelfu norweskiego. Nie chodzi tylko o wybudowanie gazociągu Baltic Pipe, ale i zachęcenia Skandynawów do wybudowania gazociągu z Norwegii do Szwecji. Plan jest ambitny, bo celem jest absolutna niezależność gazowa. Czasu nie jest dużo, bo w 2022 roku kończy się dotychczasowa umowa z Gazpromem na dostawy surowca. Obecny rząd nie chce kupować surowca od tego dostawcy.

Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System chce stworzyć infrastrukturę dzięki której błękitne paliwo, które trafiałoby do nas przez Bramę Północną nie tylko pokrywałoby krajowe potrzeby, ale mogło być dostarczane do naszych sąsiadów. Stąd pomysł by stworzyć hub gazowy dla naszego regionu. Największym odbiorcą spośród naszych sąsiadów jest Ukrainą, dlatego przy konstruowaniu takiej inwestycji warto pamiętać o potężnych magazynach gazu pod Lwowem, które można a nawet trzeba wykorzystać.

Pisząc o surowcach warto wspomnieć, że i koncerny paliwowe zaczęły dywersyfikować dostawców. Lotos zakupił w Iranie tankowiec ropy, zaś Orlen kupuje ropę z Arabii Saudyjskiej.
W tym roku pojawiły się zapowiedzi budowy samochodu elektrycznego. W śmiałym planie resortu rozwoju do 2025 roku takich e-samochodów ma jeździć po naszych drogach milion. Plan ambitny – ale takie w Polsce nierzadko się udają. Liczę, że potencjał  innowacyjny naszych znakomitych inżynierów zostanie wykorzystany i za rok o tej porze będziemy mogli ilustrować ten tekst zdjęciami prototypu. Skąd weźmiemy energię na ich ładowanie, to zupełnie inna kwestia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA