fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Trudny czas w pracy tymczasowej

Adobe Stock
Do 294 tys. spadła liczba pracowników tymczasowych w II kwartale br. To najmniej od 2014 r., gdy barierą był popyt firm. Teraz jest nią niedobór ludzi.

II kwartał tego roku był kolejnym okresem spadku na rynku pracy tymczasowej. Co prawda przychody agencji zatrudnienia spadły niewiele (sprzyjał im wzrost wynagrodzeń), lecz coraz trudniej jest je utrzymać ze względu na kurczącą się od zeszłego roku liczbę pracowników tymczasowych.

W II kwartale zmniejszyła się o ponad 14 proc. w skali roku. W całym pierwszym półroczu spadek przekroczył 15 proc. Jak wynika z najnowszych danych Polskiego Forum HR, organizacji, która zrzesza większość dużych agencji zatrudnienia, w tym pracy tymczasowej. Wśród członków PFHR ten spadek był nieco mniejszy, ale i tak sięgnął 12 proc. w II kwartale.

Kuszenie etatem

– Spodziewaliśmy się takiej sytuacji – przyznaje Jeroen Tiel, dyrektor zarządzający agencji zatrudnienia Randstad w Polsce i Europie Wschodniej, zwracając uwagę na niekorzystną dla rynku pracy tymczasowej zmianę przepisów, które ograniczają teraz do 18 miesięcy zatrudnienie w tej formule.

– W rezultacie wiele firm próbuje znaleźć inne rozwiązania – oferując umowy na stałe lub zmniejszając ogólną liczbę pracowników – wyjaśnia szef Randstad, dodając, że drugą barierą jest niedobór pracowników. W wielu regionach i specjalizacjach nawet pracownicy z zagranicy nie są w stanie wypełnić tej luki. Negatywnie na rynek pracy tymczasowej wpływa też niepewność ekonomiczna.

– Mimo że polska gospodarka radzi sobie dobrze, pierwsze dwa powody spadku, w połączeniu z niepewnością gospodarczą w krajach sąsiednich, zmniejszają zapotrzebowanie na pracowników w elastycznej formule współpracy – twierdzi szef Randstad.

Zdaniem Anny Wichy, prezes PFHR i dyrektor generalnej Adecco Poland, malejąca liczba pracowników tymczasowych to jednak głównie wynik trudności z pozyskaniem kandydatów do pracy. Konkurując o nich, pracodawcy coraz częściej dają wybór – praca tymczasowa albo taka sama praca na etacie.

– Efekt jest taki, że firmy, nie będąc w stanie znaleźć kandydatów, zlecają nam stałe rekrutacje albo zamawiają po prostu określoną liczbę pracowników, którzy potem sami wybierają formę zatrudnienia. I decydują się najczęściej na pracę bezpośrednio u klienta. W rezultacie kurczy się rynek pracy tymczasowej, a rosną usługi rekrutacyjne, choć nie tak dynamicznie, jak byśmy się spodziewali, gdyż cały czas brakuje kandydatów – dodaje prezes PFHR.

Klient i konkurent

Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający agencji zatrudnienia Otto Work Force, potwierdza, że coraz częściej agencje konkurują ze swoimi klientami o pracowników, których firmy przyciągają ofertą etatu. – Zmieniła się też nieco nasza rola – w coraz większym stopniu świadczymy usługi nie pracy tymczasowej, ale rekrutacji. Zapewniamy pracowników na okres próbny, których po sprawdzeniu firmy zatrudniają coraz częściej na stałe – wyjaśnia Dudek.

Co prawda nadal wiele przedsiębiorstw chce utrzymać elastyczność zatrudnienia, lecz w obecnych warunkach ograniczają jej skalę np. zakłady, które wcześniej miały 30 proc. załogi na elastycznych umowach, teraz poprzestają na 20 proc. Dodatkowo przepisy, które ograniczają zatrudnienie pracownika tymczasowego do 18 miesięcy, zmusiły pracodawców do przyjęcia na etat wieloletnich pracowników sezonowych – o ile nie chcieli ich utracić.

Rynek nie znosi jednak próżni – przedstawiciele agencji zatrudnienia zgodnie przyznają, że w ostatnim czasie przyspieszył rozwój zaawansowanych usług outsourcingu; agencje dostarczają już nie samych pracowników, ale wykonywaną przez nich usługę. Na przykład zamiast zapewnić ludzi do kompletowania zamówień w magazynie, agencja zawiera kontrakt na całą usługę.

Większość dużych graczy polskiego rynku HR zwiększa udział tych usług. – W Adecco mamy już kilkaset takich projektów, w tym wiele takich, w których rozliczamy się z klientem za wyniki sprzedaży jego produktów albo liczbę wyprodukowanych czy dystrybuowanych sztuk – twierdzi Anna Wicha.

Elastyczność w cenie

– Rynek idzie w kierunku outsourcingu, także całych procesów produkcyjnych – ocenia Wojciech Ratajczyk, wiceprezes ds. pracy tymczasowej w Polskim Forum HR i prezes Trenkwalder Polska, dodając, że w jego firmie udział z usług outsourcingowych sięga już ok. 15 proc. Jednak i on, i inni przedstawiciele branży są przekonani, że praca tymczasowa nie zniknie, a po okresie spadku może się odbić.

– Elastyczne formy zatrudnienia zawsze były i będą potrzebne, tym bardziej w warunkach rosnącej zmienności w gospodarce. Robotników w fabrykach nie zatrudnia się przecież na umowie B2B – zaznacza Ratajczyk.

Jak zwraca uwagę Agnieszka Zielińska, kierownik PFHR, chociaż w II kw. w skali roku spadek liczby pracowników sięgał w firmach członkowskich 12 proc., to w ujęciu kwartalnym spadek był już znacznie niższy – wynosił 2 proc., czyli mniej niż przed rokiem.

– W Randstad postrzegamy ten spadek jako korektę na rynku pracy, co jest szczególnie związane ze zmianami prawnymi – twierdzi Jeroen Tiel, powołując się na inne kraje Europy, w tym Holandię, Szwecję czy Niemcy. Tam też zmiany ustawodawcze spowodowały analogiczną sytuację jak w Polsce, a następnie wzrost rynku. – Usługi branży HR są i pozostaną istotne dla polskiego rynku pracy. Ta branża w Polsce rozwija się i staje się porównywalna z innymi dużymi rynkami w Europie – przekonuje szef Randstad.

Iwona Szmitkowska prezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i grupy Work Service

Zmiana ustawy o zatrudnieniu tymczasowym sprawiła, że pracodawcy po okresie 18 miesięcy zatrudniają pracowników tymczasowych bezpośrednio. Rośnie więc rola agencji w prowadzeniu projektów rekrutacyjnych i outsourcingowych. Sądzę jednak, że z czasem zamówienia na pracę tymczasową wrócą do poprzednich wielkości ze względu na rotację kadr, potrzeby elastyczności zatrudnienia wynikające m.in. z sezonowości zamówień i konieczności zatrudniania pracowników tu i teraz.

Polska poniżej globalnej średniej

Według najnowszych danych branżowej organizacji World Employment Confederation, na świecie udział pracy tymczasowej w zatrudnieniu w 2017 r. wynosił 1,6 proc. W Europie sięgał zaś 1,9 proc. W Polsce był niemal dwukrotnie niższy – i to w czasach, gdy praca tymczasowa przeżywała u nas swój najlepszy okres w historii, a agencje nie zderzyły się jeszcze ze ścianą niedoborów kandydatów i regulacji. Można więc przypuszczać, że dzisiaj, przy rekordowym zatrudnieniu na etacie, ten udział pracy tymczasowej spadł poniżej 1 proc. Europejską średnią podwyższają Wielka Brytania i Holandia, gdzie praca tymczasowa ma znacznie dłuższą tradycję. Jednak na tle regionu polski rynek jest na tyle atrakcyjny, że przyciągnął całą globalną czołówkę branży.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA