fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Moda na młodych szybko nie wróci

Adobe Stock
Po wakacyjnej przerwie problemy rynku pracy mogą objawić się ze zdwojoną siłą. To niezbyt dobra perspektywa szczególnie dla ludzi młodych.

Według rządowych prognoz stopa bezrobocia na koniec roku wzrośnie do 8 proc. Oznacza to, że w nadchodzących miesiącach sytuacja zamiast się poprawiać, jeszcze się pogorszy, bo na koniec czerwca było 6,1 proc.

Kogo dotknął kryzys

Słabo w tym kontekście rysują się perspektywy zawodowe osób młodych, które na kryzysie cierpią najbardziej. Jak pokazują ostatnie dane GUS i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w II kwartale tego roku liczba bezrobotnych do 30. roku życia zwiększyła się o 40 tys. osób w porównaniu z I kwartałem. To 34 proc. całego wzrostu bezrobotnych w tym okresie. Z kolei liczba osób w rejestrach w wieku do 35 lat wzrosła o ok. 57 tys., podczas gdy tych w wieku 35–45 lat – „tylko" o 43 tys., a 45–55 lat – o 27 tys.

– Rośnie też udział młodych osób w gronie bezrobotnych ogółem – zwraca uwagę Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – To niepokojąca zmiana tendencji. Wcześniej, wraz z poprawą koniunktury na rynku pracy, ten udział malał – dodaje.

Trudne powroty

Joanna Tyrowicz z fundacji GRAPE zaznacza, że rzeczywistość może być gorsza, niż pokazują to dane o bezrobociu rejestrowanym. – Młodzi ludzie zwykle nie mają uprawnień do zasiłku z tytułu bezrobocia. Dlatego nie mają powodów, by rejestrować się w urzędach – zaznacza.

Ciekawe, że z danych resortu rodziny i pracy wynika, iż w okresie maj–czerwiec tego roku jako bezrobotne zarejestrowało się 115 tys. osób w wieku do 30 lat, czyli nawet mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku. Za to znaczące pogorszenie widać, jeśli chodzi o odpływ z rejestrów. W II kwartale tego roku tylko 69 tys. młodych przestało mieć status bezrobotnego, podczas gdy rok wcześniej ponad dwa razy więcej – 155 tys.

Ekonomiści niestety nie spodziewają się tu szybkiej poprawy. – Nawet jeśli w tej chwili mamy przejściową, wakacyjną chwilę oddechu czy więcej ofert dla młodych, jesienią sytuacja wróci do nowej normy, czyli trudno będzie znaleźć nową pracę – uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Zimowa izolacja

To oczywiście pokłosie pandemii. – Istotna jest sytuacja w branżach usługowych, których działalność w marcu została praktycznie zamrożona, czyli gastronomii, hotelarstwie oraz kulturze i rekreacji. Można podejrzewać, że tu odsetek młodych pracowników, zatrudnianych często na umowach cywilnoprawnych, jest stosunkowo duży, więc bezrobocie wśród młodych zależy od koniunktury w tych branżach. Prognozy nie są jednak optymistyczne – analizuje Borowski.

W zasadzie nikt nie ma wątpliwości, że jesienią czeka nas druga fala zakażeń koronawirusem. I niezależnie od tego, czy rząd wprowadzi drugi lockdown czy nie, można się spodziewać, że Polacy będą sami się izolować. Przestaną chodzić do restauracji, na imprezy, siłownie, zwłaszcza że zimą tego typu usługi świadczone są w pomieszczeniach zamkniętych. – Efekt takiej samoizolacji może być równie mrożący dla gospodarki jak oficjalny lockdown – uważa Borowski.

Do tego trzeba dodać fakt, że w tym i w I połowie 2021 r. kończy się działanie tarcz antykryzysowych. A gdy skończy się publiczna pomoc na ochronę miejsce pracy, firmy mogą zacząć poważne zwolnienia.

– W takich sytuacjach młode osoby, które mają umowy łatwe do wypowiedzenia albo koszty wypowiedzenia nie są duże, tracą pracę jako pierwsze – zaznacza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. I dodaje, że zwykle w kryzysie pracodawcy starają się zachować pracowników, którzy mają doświadczenie, i takich, w których dużo zainwestowali (np. w szkolenia, rozwój specjalistycznych umiejętności). – To dla młodych, początkujących na rynku osób niezbyt dobra informacja – dodaje Kozłowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA