fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Praca w domu podwyższa koszty pracownika. Kto za to zapłaci?

Adobe Stock
W tym tygodniu powinny zakończyć się rozmowy Rady Dialogu Społecznego w kwestii rozliczeń kosztów home office. Być może pracownicy dostaną obietnicę ryczałtu.

– Płacę wyższe rachunki za prąd, wodę, ścieki i ciepło – wylicza pan Piotr, który urzęduje w swoim domowym biurze od marca 2020 r. – Jakby się dobrze zastanowić, to więcej wydaję też na tak trywialne produkty, jak środki higieny czy herbata. Do tego dochodzi internet, rozmowy z zagranicznymi klientami – dodaje. Czy firma zwraca mu te koszty? – Nie, nawet nie prosiłem o to – przyznaje pan Piotr.

Czytaj także: Home office po polsku – pracownicy bez służbowego sprzętu

W podobnej sytuacji jest zdecydowana większość pracujących zdalnie Polaków. Jak wynika z badań agencji zatrudnienia Personnel Service, aż 77 proc. z nich wyższe opłaty za energię elektryczną, wodę czy internet pokrywa z własnej kieszeni.

Konieczne zmiany

Nieco lepiej, choć też nieidealnie, wygląda kwestia pokrywania przez pracodawców kosztów wyposażenia domowego biura w niezbędny sprzęt. Z badań firmy Fellowes wynika, że 42 proc. osób, które dokonały takich wydatków, nie otrzymało żadnego wsparcia od swojej firmy.

– Z pewnością kwestia kosztów pracy zdalnej wymaga doprecyzowania – komentuje Iwona Zastawna, menedżer ds. marketingu w Fellowes Polska. – Aż 57 proc. zapytanych przez nas Polaków wskazuje na potrzebę całościowego uregulowania zasad pracy zdalnej w ramach powszechnie obowiązujących przepisów – zaznacza.

Prace nad uregulowaniem tej kwestii w Polsce już trwają, ale delikatnie mówiąc – ślimaczą się. Rozmowy na forum Rady Dialogu Społecznego zaczęły się we wrześniu zeszłego roku, ale im bardziej zaczęto wgłębiać się w szczegóły, tym sprawa okazała się bardziej skomplikowana.

Nie tylko oszczędności

Pełnego konsensusu nie ma nawet w kwestii, kto powinien ponosić koszty pracy poza firmowym biurem. Pierwszym wskazaniem są zwykle pracodawcy, bo teoretycznie opustoszałe biura to dla nich spore oszczędności. Mniej pracowników to mniejsze rachunki za media, ścieki, ogrzewanie, wywóz śmieci, sprzątanie itp. W Hiszpanii eksperci wyliczyli nawet, że firmy oszczędzają 1–7 tys. euro rocznie na jednej osobie.

– Pracodawcy nie oszczędzają tak dużo, jak na pierwszy rzut oka może się wydawać – zauważa jednak Łukasz Bernatowicz, wiceprezes Business Centre Club. Wyjaśnia, że w praktyce najemcy powierzchni biurowych mają często zawarte długoletnie umowy i muszą regulować czynsz najmu, gdzie wliczone są koszty utrzymania biura, niezależnie od liczby pracowników. – Nie wydaje się zatem, by należało tu wkraczać z ustawowymi rozstrzygnięciami, zwłaszcza jeśli miałyby one stanowić koszt dla przedsiębiorców, którzy i tak pozostają w złej sytuacji ze względu na pandemię – komentuje Bernatowicz.

Także Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan przyznaje, że nie wszyscy przedsiębiorcy są zachwyceni wizją dodatkowej zapłaty za pracę zdalną.

Jak liczyć wydatki

– Koszty ponoszone przez pracownika w związku z wykonywaniem przez niego pracy zdalnej powinien bezwzględnie ponosić pracodawca – odpowiada na to Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ). – W zagadnieniach związanych z pracą zdalną jednym z naszych priorytetów jest ustalenie zasad ekwiwalentu pieniężnego w taki sposób, aby rekompensował pracownikowi wszystkie koszty ponoszone przez niego w związku z wykonywaniem tej pracy – podkreśla Śmigielski.

I tu pojawia się kolejny problem: co to znaczy „wszystkie koszty" i jak je liczyć? Czy kosztem pracy jest większa produkcja śmieci i zużywane w większych ilościach mydło i papier toaletowy? Czy kosztem mogą być wydatki na wypasiony monitor, czy tylko na taki zwykły? Jak oddzielić wzrost zużycia prądu (i innych rzeczy) w domu przez pracownika od wzrostu wywołanego przez naukę zdalną dzieci? Czy i jak liczyć koszty dla osoby, która pracuje zdalnie sporadycznie, raz w miesiącu?

Ciekawostką jest, że Szwajcarski Federalny Sąd Najwyższy uznał, że pracodawca musi pokrywać część czynszu za mieszkanie, w którym pracownik wykonywał pracę zdalną. Ale czy w takim razie w rozliczeniach trzeba uwzględniać oszczędności, jakie ponosi pracownik na braku kosztów dojazdów do pracy?

W kodeksie i w umowie

– Takie pytania można mnożyć. I rzeczywiście na stole leżą różne scenariusze rozwiązań – zaznacza Robert Lisicki. – Z naszej perspektywy na poziomie ustawy można byłoby ewentualnie uregulować kwestię pokrywania przez pracodawcę kosztów instalacji i eksploatacji urządzeń niezbędnych do pracy zdalnej. W grę wchodzi tu energia elektryczna czy usługi telekomunikacyjne. Pozostałe kwestie należałoby pozostawić do porozumienia między pracodawcą a pracownikiem – zaznacza Lisicki.

– Ogólna regulacja dotycząca kosztów pracy zdalnej powinna znaleźć się w kodeksie pracy. Z kolei strony w porozumieniu powinny określić szczegółowe zasady ekwiwalentu pieniężnego, wypłacanego pracownikowi – proponuje ekspert OPZZ. RDS ma przedstawić spójne stanowisko w tym tygodniu, co byłoby podstawą do rozpoczęcia prac legislacyjnych przez Ministerstwo Rozwoju i Pracy. Tymczasem eksperci spoza Rady radzą najprostsze rozwiązania.

Swoboda z ryczałtem

– Aby uniknąć napięć pomiędzy stronami, ustawodawca powinien wprowadzić ustawowy obowiązek partycypowania przez pracodawcę w kosztach, które ponosi pracownik w związku ze zdalnym wykonywaniem pracy – zaznacza Aleksandra Kolbus-Kucharska z kancelarii Świostek Kupski Adwokaci. Jednocześnie należy zostawić dużą swobodę w ustaleniu tych kosztów. – Wydaje się, że najkorzystniejszym rozwiązaniem może być zobowiązanie stron do wspólnego ustalenia zryczałtowanej kwoty zwrotu kosztów za każdy dzień roboczy pracy zdalnej. Sprawi to, że rozliczenie będzie proste i przejrzyste dla obu stron – radzi prawniczka.

– Kluczowe jest, by nie przeregulować tej kwestii i nie tworzyć martwych przepisów. Trzeba postawić na możliwie najbardziej czytelne zasady – podkreśla też Andrzej Kubisiak, wicedyrektor w Polskim Instytucie Ekonomicznym. Jego zdaniem w tym celu można wykorzystać znane rozwiązanie w postaci diet wypłacanych podczas delegacji. – W przypadku pracy z domu mogłaby również przysługiwać taka dzienna dieta, ustalana ryczałtowo – proponuje Kubisiak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA