fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Złóż wniosek do ARiMR, na pół miliona poczekasz trzy lata

Adobe Stock
Nawet pół miliona zł może dostać rolnik na kupno czy leasing maszyn z programu rozwoju usług rolniczych. Jeśli mu się zbytnio nie spieszy.

Dziś mija nabór wniosków na dofinansowanie zakupu lub leasingu maszyn w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Nabór jest z programu 6.4 PROW „Rozwój przedsiębiorczości – rozwój usług rolniczych". Pojedynczy rolnik może na ten cel dostać nawet pół miliona zł.

Na uruchomienie płatności z zapartym tchem czekają producenci i dealerzy maszyn rolniczych. Taka ilość gotówki na rynku zawsze oznacza mały szczyt sprzedaży. Jednak inwestycje trzeba planować bardzo spokojnie. Jak bowiem dowiedziała się „Rzeczpospolita" – ARiMR do dziś zrealizowała zaledwie 34,89 proc. budżetu tego programu z poprzedniego naboru, który odbył się dokładnie trzy lata temu, w listopadzie 2016 r. Jak obliczyła na prośbę „Rzeczpospolitej" Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR) – przed trzema laty beneficjenci złożyli wnioski na 78,2 proc. budżetu programu, czyli sięgające blisko 790 mln zł. Niestety, Agencja podpisała umowy na jedynie 54,13 proc. tej sumy, a do płatności przekazała umowy wykorzystujące – 34,89 proc. budżetu. Kwota środków przeznaczonych na tegoroczny nabór wniosków na "Rozwój usług rolniczych" wynosi ok. 417 mln zł, ale że limit jest określony w euro, kwota w złotych może ulec zmianie.

- Nabór jest oczywiście dobrą wiadomością dla nas, natomiast bardziej byśmy się cieszyli nie z samego naboru, ale ze stopnia jego realizacji – mówi Michał Spaczyński, wiceprezes PIGMiUR. A budżet na lata 2014 – 2020 za moment się kończy, potem są jeszcze tylko dwa przejściowe lata, gdy można wykorzystywać te środki.

To nie wyjątek

To nie jedyne takie zaległości największej agencji rolnej, która przez polski rząd dostała ważną dla rozwoju rolnictwa - rolę akredytowanej agencji płatniczej. Spaczyński zwraca uwagę na jeszcze większe problemy z realizacją działania Modernizacja gospodarstw rolnych, którego budżet wynosi – bagatela, 10,8 mld zł. Rolnicy złożyli ponad 58 tysięcy (!) wniosków, na 112,84 proc. budżetu programu (ponad 12 mld zł). Niestety, do końca września ARiMR przekazała do płatności umowy wykorzystujące tylko jedną piątą (ok 20 proc.) budżetu. Zdaniem PIGMiUR, opóźnienia sprawiają, że rolnicy wydają środki później – a to znaczy, że pieniądze później też trafiają do producentów maszyn, na co oni przygotowują się właściwie od chwili naboru, tym bardziej, że wielki budżet do dyspozycji zwiastuje spore zakupy maszyn na rynku. - Producenci i importerzy maszyn rolniczych widzą w tym duży problem, podobnie dilerzy. Budżet w wymienionych działaniach faktycznie jest ogromny, branża stara się przygotować do zakupów, produkowane są maszyny, którymi interesują się rolnicy, bo skoro złożyli wnioski na 112 proc. budżetu, to oznacza, że jest wielkie zapotrzebowanie na nowoczesny sprzęt w gospodarstwach. Mmagazyny są pełne, utrzymanie magazynów jest bardzo drogie. Maszyny stoją na placach i czekają na nabywców – tłumaczy Spaczyński. Producenci martwią się też tym, czy będą wstanie zrealizować skumulowane zamówienia, które będą spływać w krótkim czasie, gdy ARiMR wreszcie przyspieszy uruchamianie płatności.

W tym roku program rozwoju usług rolniczych cieszył się drastycznie mniejszym wzięciem. Na tydzień przed zakończeniem naboru, do ARiMR wpłynęło jedynie.... piętnaście wniosków. Poprzedni nabór przed trzema laty zebrał – 1,8 tys. wniosków.

ARiMR nie odpowiedział na pytanie „Rzeczpospolitej" skąd takie opóźnienia i jak agencja chce zapewnić terminowe opracowywanie świeżo spływających wniosków. Wyjaśnia jedynie, że umowy o przyznaniu pomocy zostały zawarte z beneficjentami, którzy spełnili warunki do przyznania wsparcia. – W pierwszym naborze wniosków, który została przeprowadzony w terminie od 31 października do 29 listopada 2016 r. Agencja zawarła 1 290 umów na łączną kwotę prawie 543 mln zł. Kwota zawartych umów stanowi prawie 200 proc. pierwotnie przewidzianego na ten typ operacji limitu środków (początkowo budżet wynosił ok. 273 mln zł) – informuje biuro prasowe.

Minister krytykuje i nic

Opóźnienia są na tyle znane rządowi, że to kierownictwu tej właśnie agencji zrobił niedawno głośną awanturę Jan Krzysztof Ardanowski , minister rolnictwa. Nagrania zdobyły w Internecie nazwę #taśmaArdanowskiego. – Jeśli trzeba będzie, będzie pracowali w soboty i w niedziele –mówił w sierpniu minister kierownikom ARiMR. Ewidentnie, jednak nie zaczęli pracować weekendami, skoro opóźnienia się nie zmniejszyły. Ardanowski przyznał wtedy, że do resortu trafiały wciąż wnioski kierownictwa agencji o przedłużenie terminów rozliczeń wniosków. Ocenił, że to „kpina z rolników". Nawet w ocenie ministra kilkuletnie opóźnienia w ocenie wniosków są realnym zagrożeniem dla pełnego wykorzystania pieniędzy na rozwój rolnictwa. – Jesteśmy na etapie realnego zagrożenia wykorzystania środków publicznych i zasada N+3 może nie wystarczyć – mówił Ardanowski. Zgodnie z tą zasadą, która określa czas rozliczenia projektów finansowanych z Funduszy Europejskich – z funduszy przyznanych w ramach perspektywy finansowej 2014–2020 faktycznie można korzystać do roku 2023. Dopiero gdy krajowi nie uda się do roku 2023 wykorzystać przyznanych środków, będzie musiał zwrócić niewykorzystaną nadwyżkę do budżetu UE. Sprawa opóźnień stała się tak głośna, że zainteresował się nią nawet Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, który siłą rzeczy rolnictwem interesuje się dość rzadko. Tym razem jednak poprosił agencję, o przedstawienie szczegółowych wyjaśnień w tej sprawie oraz informację o działaniach jakie zostaną podjęte przez ARiMR w celu usprawnienia działalności na rzecz rolników.

Doba zamiast trzech lat

Z pytaniem, czy trzy lata to dużo, czy niewiele, w rozpatrywaniu wniosków o przyznanie finansowania, zwróciliśmy się do Związku Polskiego Leasingu, dla którego maszyny i urządzenia rolnicze są znaczącą częścią rynku. - Branża leasingowa automatyzuje procesy i dąży do jak najszybszej obsługi klienta. Decydując się na leasing aktywów o mniejszej wartości, decyzję kredytową możemy otrzymać praktycznie od ręki. Przy droższych aktywach, jednak łatwo zbywalnych takich jaki samochody czy innych aktywach finansowanych w ramach uproszczonej procedury, leasingodawca jest w stanie przyznać finansowanie nawet w ciągu 24 godzin – mówi Andrzej Sugajski, dyrektor ZPL.

Według przedstawicieli John Deere, jednego z głównych dostawców maszyn rolniczych w Polsce, obecne tendencje zakupowe są stonowane na co ma bezpośrednio wpływ opłacalności produkcji. Z powodu suszy i niskich cen zbóż, producenci rolni mają mniej gotówki. Na jakie maszyny rolnicy się decydują? - Na przestrzeni ostatnich miesięcy dominowały ciągniki, kombajny, ale dużym powodzeniem cieszyły się również maszyny uprawowe, opryskiwacze, prasy zwijające, przyczepy. Coraz większe znaczenie mają inteligentne systemy wspierania produkcji – rolnictwo precyzyjne: automatyka prowadzenia, zdalne wsparcie, monitorowanie maszyn, zarządzaniem wszystkimi operacjami w gospodarstwie takim, jak mapy granic pól, mapowanie wydajności i wiele innych – mówi Tomasz Szczęsny, menedżer sprzedaży marek John Deere.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA