fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Bruksela przyjazna pestycydom

Adobe Stock
Organizacje ekologiczne oskarżają Komisję Europejską o stawianie interesów przemysłu ponad aspektami zdrowotnymi stosowania pestycydów.

Na wizerunku Unii Europejskiej, jako miejsca szczególnie ekologicznego i dbającego o zdrowie obywateli, pojawiają się kolejne rysy. European Environmental Bureau, koalicja europejskich organizacji pozarządowych, przedstawi w czwartek analizę dotyczącą tworzenia legislacji w sprawie pestycydów. "Rzeczpospolita" poznała ją wcześniej. Aktywiści wygrali bój z Komisją Europejską, która nie chciała ujawniać wewnętrznych dokumentów pokazujących, jak to się stało, że nie doszło do planowanego zakazu stosowania 32 pestycydów, które zaburzają działanie układu hormonalnego. Wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu unijna egzekutywa została zmuszona do przekazania całej dokumentacji.

— Zabrało nam wiele lat, żeby uzyskać dostęp do dokumentów. Komisja robiła wszystko, żeby zachować je w tajemnicy. Ich zawartość jest szokująca — uważa Hans Muilerman, ekspert EEB. Wynika z nich jasno, że w KE były różne zdania na temat dopuszczania na rynek pestycydów, ale przeważyły opnie sprzyjające biznesowi. Po jednej stronie znalazły się dyrekcje ds. środowiska i badań naukowych — one naciskały, żeby decyzje administracyjne były podejmowane na podstawie naukowej. Po drugiej znalazły się dyrekcje ds. rolnictwa, przedsiębiorstw, przemysłu, a nawet zdrowia, które uznały, że trzeba brać pod uwagę interes firm. Proces dochodzenia do decyzji końcowych można teraz prześledzić dzięki dokumentom zdobytym i ujawnionym rzez EEB.

Za klęskę KE można też uznać inny wyrok Trybunału, który zapadł w reakcji na skargę Szwecji. Ten kraj zaniepokojony był praktyką Komisji, która w analizach wpływu sporządzanych dla pestycydów brała pod uwagę nie tylko kwestie zdrowotne, ale też ekonomiczne. Sąd uznał jednoznacznie, że podstawą do stwierdzenia, czy dany środek można dopuścić na rynek mogą być wyłącznie potwierdzone naukowo dane o jego wpływie na zdrowie i środowisko. A nie, jak chciałaby Komisja, również kryteria biznesowe. Szwecji chodziło o związki endokrynnie czynne, czyli takie, które zaburzają funkcjonowanie układu hormonalnego.

Oba wyroki liczą już kilka lat, ale — zdaniem organizacji pozarządowych — nie widać zmiany nastawienia Komisji. Poza Szwecją narzekać zaczęła też Francja. Zaapelowała o niezależne i wiarygodne badania, które byłyby prowadzone nie na zlecenie przemysłu. To odpowiedź na realne obawy społeczne, bo coraz więcej ludzi martwi się nadmierny obecnością chemikaliów w życiu codziennym.

W UE można zakazać stosowania związków chemicznych, jeśli dowiedziono, że są szkodliwe dla zdrowia. Teoretycznie ta zasada ciągle obowiązuje, ale w praktyce — zdaniem EEN — jest stosowana bardzo wybiórczo.

Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA