fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Koronawirus: ofiary przemocy domowej zamknięte na kwarantannie ze sprawcami. Bez ochrony

Adobe Stock
Ludzie dotknięci przemocą domową niestety nie mają dziś ochrony i pełnego wsparcia państwa. Wszystkie środki prawne są bowiem wręcz zamrożone – mówi Marcin Muśnicki, adwokat specjalizujący się w prawie rodzinnym.

Epidemii koronawirusa i związanych z nią zawirowań gospodarczych zapewne nie przetrwa wiele firm. Eksperci mówią, że może nie przetrwać również wiele rodzin. Świadczyć mają o tym m.in. statystyki z Chin. Tam liczba pozwów rozwodowych w prowincji Wuhan znacznie wzrosła. Podziela pan ten pogląd?

Podzielam, choć trzeba podkreślić, że są to tylko przypuszczenia. W mojej ocenie to jednak przypuszczenia graniczące z pewnością.

Z czego ta pewność wynika?

W okresie epidemii pojawiło się wiele okoliczności i zjawisk, które wcześniej nie miały miejsca. Można podzielić je na kilka grup. Pierwszy to aspekt zawodowy. Dzisiaj nasilają się obawy o utratę pracy czy zmniejszenie wynagrodzenia, są też obawy o spłatę długów bądź zobowiązań kredytowych, niepokoi także wzrost kursu franka szwajcarskiego czy euro.

Kolejny aspekt to edukacja. Nie wszystkie rodziny są przyzwyczajone do tego, że ich potomstwo uczy się zdalnie i trzeba mu poświęcać zdecydowanie więcej uwagi, niż było to przed epidemią.

Do tego dochodzą względy społeczne i konieczność izolowania się przed światem. Wcześniej osiem, dziesięć i więcej godzin co dnia spędzaliśmy poza domem. Wszystkie te czynniki rodzą nowe problemy. Niektórych ludzi one jeszcze bardziej wzmocnią. Inni – ci o słabszej psychice – będą z kolei nimi obarczać swoich najbliższych. To zaś prowadzić będzie do rozstań i rozwodów.

Czytaj też:

Dane z Chin pokazują również to, że sytuacja kryzysowa, frustracja spowodowana koniecznością izolowania się doprowadziła do wzrostu aktów przemocy domowej.

I nie ma powodów sądzić, że podobnie się nie stanie również w Polsce czy w innych europejskich krajach. Chociaż to oczywiście smutna teza.

Z jakich prawnych instrumentów mogą zatem skorzystać osoby dotknięte przemocą domową w stanie epidemii?

I właśnie z tym mamy bardzo poważny problem. W chwili obecnej wszystkie środki prawne są bowiem wręcz zamrożone. W związku chociażby z zawieszeniem funkcjonowania sądów.

Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie nakazuje rozpoznawanie spraw o eksmisję w ciągu miesiąca. W normalnych warunkach funkcjonowania sądów powyższy termin prawie nigdy nie był dochowywany. Aktualnie – gdy mamy problem nawetze złożeniem takiego wniosku, bo część biur podawczych sądów jest zamknięta – dynamika postępowania będzie jeszcze mocniej zachwiana. Co więcej, wprowadzony został również generalny zakaz przemieszczania się. Pojawia się nawet pytanie, czy możemy wyjść na pocztę, żeby złożyć wniosek o eksmisję, czy jednak ta czynność nie mieści się w granicach wyłączeń.

Ofiary przemocy mogą oczywiście wzywać policję, ale ta nie jest w stanie faktycznie odseparować agresora, bo nie ma skutecznych narzędzi prawnych. Ludzie dotknięci przemocą domową niestety nie mają dziś ochrony i pełnego wsparcia ze strony państwa. Mam olbrzymie wątpliwości, czy sądy będą traktować ich sprawy jako pilne i rozstrzygać je na rozprawie czy nawet w trybie zabezpieczenia na posiedzeniu niejawnym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA