Publicystyka

Niepasujący puzzel

Fotorzepa, Rafał Guz
Z Polską pod rządami PiS państwa Unii nie rozpoczęłyby nawet negocjacji członkowskich – pisze były doradca prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

W ostatnich kilku dniach pojawiły się dwie dość ważne, a jednocześnie niezbyt zrozumiałe wypowiedzi świadczące o tym, że ich autorzy nie rozumieją ani rzeczywistości, w której żyjemy, ani konsekwencji polityki, którą prowadzą. Pierwsza to przestroga ministra Waszczykowskiego przed fragmentacją Unii Europejskiej, zwłaszcza w kontekście zagrożeń ze strony Rosji. Autorem drugiej jest premier Morawiecki. Mówił on o polskim puzzlu, który pasuje do Unii, do Europy, tylko „oni", ci z „tamtej strony", z Brukseli czy Berlina nie potrafią tego puzzla ułożyć, jak należy. Czytaj – zgodnie z życzeniem obecnie rządzących.

Obie te wypowiedzi świadczą o tym, że rządzący Polską nie wiedzą, skąd się biorą dzieci. Ten przypadek opisał słynny polski etnograf Bronisław Malinowski. Chodziło o pierwotne plemiona na wyspach Melanezji na Pacyfiku. Owe ludy nie miały świadomości związku między aktem płciowym a ciążą i narodzinami dziecka. To zjawisko jest od pewnego czasu obecne w naszej polityce. Nazywam to syndromem Melanezji.

Wszak to całościowy odwrót od demokracji jest podstawową przyczyną pogorszenia stosunków między głównymi państwami Unii a Polską. Zmiany wewnętrzne w Polsce i w niemałym stopniu jej polityka zagraniczna jest jednym z głównych czynników przyczyniających się do podziałów w Unii, jej fragmentacji.

Jeśli chcemy to zmienić, wystarczy przestrzegać unijnych standardów i zobowiązań, które dobrowolnie wzięliśmy na siebie, przystępując do UE. Bez tego by nas tam nie było. Unia jest wspólnotą opartą na wspólnych wartościach i zasadach, bez których nie miałaby ona racji bytu. Z taką Polską, jaką jest ona pod rządami PiS, państwa Unii nie rozpoczęłyby nawet negocjacji członkowskich.

Można jakiś czas udawać Greka. Grecy próbowali to robić w strefie euro i wiemy, czym to się skończyło. Polska też może próbować udawać i zdaje się, że premier Morawiecki zamierza kontynuować właśnie taką grę z Unią. Ta strategia ma jednak krótkie nogi.

To już dziś jest sprzeczne z interesami Polski i Polaków, choć jest w zgodzie z interesami rządzących. Bez spójności Unii, która polega między innymi na ustrojowej, politycznej tożsamości jej członków, nie ma zasady solidarności, a solidarność jest podstawową zasadą działania Unii Europejskiej. Jeśli my ją łamiemy, jeśli się od niej odwracamy, to nawet pozostając jakiś czas członkiem wspólnoty, europejskiej solidarności zabraknie również kiedyś dla nas. Może się to zdarzyć akurat wtedy, kiedy będziemy jej potrzebować najbardziej.

Ale będzie to wyłącznie nasza wina, wina polityki i zmian ustrojowych narzucanych Polsce w antykonstytucyjny sposób przez rządzącą formację. I żadne zaklęcia tego nie zmienią. Minister Waszczykowski był z nich znany, więc syndrom Melanezji w jego przypadku nie dziwi. Byłoby niedobrze, gdyby w ten schemat chciał się wpisać nowy premier, który miał być w końcu obietnicą nowego otwarcia „dobrej zmiany". Jeśli tak, okaże się ono fałszem.

Dumny naród to naród dojrzały, poprawnie odczytujący lekcje historii oraz świadomy swych praw i obowiązków, a nie histerycznie demonstrujący jedynie kaprysy i roszczenia. Niech rządzący przestaną w końcu obrażać naszą dobrą tradycję i naszą godność. Chodzi tu o miejsce Polski w Europie – Zachodniej, nie Wschodniej. ©?

Autor jest politologiem, profesorem nauk humanistycznych i dyplomatą

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL